Legia ma Wszołka, ale nie ma lidera. W Płocku wróciła bezradność

Autor wpisu: 18 września 2019 21:13

Tak to się jakoś układało, że z punktu widzenia Łazienkowskiej to był dzień Pawła Wszołka. Mimo że powinien być dniem zawłaszczenia sobie przez Legię fotelu lidera. Ale do lidera okazało się być zaskakująco daleko (przegrana w Płocku 0:1), a Wszołek był już pod ręką.

Paweł Wszołek w Legii? Ciekawe. Piłkarz swego czasu typowany na wyjazd na EURO 2016 z Adamem Nawałką. Ba, typowany nawet do pierwszej jedenastki na ten turniej, przynajmniej w niektórych wariantach ustawienia. No, ale pech, złamana ręka. Zamiast do Francji trzeba było w gips. Już wtedy Wszołek, były polonista, miał do Legii blisko. Po wakacjach zrobiło się nawet bardzo gorąco, tyle że żądania Hellas Werona były w tamtym czasie zbyt wysokie.
Teraz Wszołek – po przygodach we Włoszech i w Anglii – jest piłkarzem z kartą na ręku i widocznie jego żądania nie są zbyt wysokie, przynajmniej nie dość wysokie dla Legii. Pytanie, w jakiej formie i dyspozycji jest piłkarz, który ostatni mecz zagrał 22 kwietnia. No, ale to pytanie do trenera Aleksandara Vukovicia i sztabu medycznego Legii.

Wszołek, jeśli będzie w pełni sił wszelakich, może nieźle namieszać w składzie. W ogóle zresztą ta Legia Vuko, która zdawała się już w miarę stabilna, może niedługo pokazać twarz nie do poznania. Na ławce usiadł Ivan Obradović – kandydat do zastąpienia Luisa Rochy na lewej obronie. Jeśli ktoś ma na koncie 27 meczów w reprezentacji Serbii, 47 w LaLiga czy blisko setkę w belgijskiej Jupiler Lidze z Anderlechtem, to jego kandydatura musi wyglądać poważnie. Fakt, Eduardo bio miał jeszcze okazalsze, nawet – nieporównanie okazalsze, no ale powiedzmy, że takie błędy dwa razy się nie zdarzają. Obradović po próbach w rezerwach pewnie już za kilka dni pojawi się w ekstraklasie.

I powinien wprowadzić na wyższy poziom motywacji lewą stronę boiska, Wszołek zaś prawą. W ofensywie, ale i w defensywie. Nie zapominajmy, że we Włoszech przechodzi się niezłą szkołę taktyczną i praktyczną pod tym względem. Arvydas Novikovas takiej szkoły nie przeszedł i teraz czas się spocić. Przyda się. Choćby za zmarnowaną okazję strzelecką w Płocku w ostatniej minucie – absurdalnie niecelny strzał z trzech czy czterech metrów, nie tego wymaga się od takiego piłkarza.
„Ja bym się nie zdziwił, gdyby zdarzały się takie sytuacje, w których Wszołek mógłby zagrać bocznego obrońcę. To jest taki zawodnik bardziej „z tyłu do przodu” niż „z przodu do tyłu” – mówił niegdyś na „Futbolfejs” Marek Koźmiński pytany o Wszołka w kontekście reprezentacji. Ciekawa opinia i w kontekście Legii.

Kadra legionistów jest bardzo szeroka, ale takie mecze jak ten w Płocku pokazują, że czasami bywa… za wąska. Legia na zaległe spotkanie pojechała po trzy punkty do zespołu rozbitego właśnie 0:5 w Lubinie i się bardzo boleśnie sparzyła. Zamiast trzech punktów i pozycji lidera, jest druga porażka w sezonie (0:1, gol Grzegorza Kuświka) i lekki wstyd – że właśnie w takim meczu, z takim rywalem, w takich okolicznościach. Zabrakło kilku trybików, które w tych dobrych występach Legię napędzały i zdarzył się klops.
Radek Majecki, jak nie on, wypluł piłkę przy wolnym i było 0:1. Walerian Gwilia biegał, jak nie on, dużo, ale bez sensu i nie było nikogo, kto by go popchnął na dobre tory. Albo zastąpił. Novikovas – typowa dla niego nonszalancja, Dominik Nagy – nieskuteczność plus Cafu i Luquinhas, którzy jakby chcieli pokazać, że w tym momencie są piłkarzami tylko na weekendy. W środę lepiej na nich nie stawiać.
Może więc piłkarzem na niepogodę będzie Wszołek. Może jako napastnik, może na skrzydle, a może – jak sugerował Koźmiński – jako wysoko grający obrońca? Potrzeba ożywienia jest ewidentna.

Okazji do poprawy nie zabraknie. Już w niedzielę wyzwanie w Krakowie z drużyną Michała Probierza. A potem na Łazienkowską przyjedzie Lechia.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Wszołek Legii nie zbawi, tak samo jak Obradović. To co pokazała dzisiaj Legia to katastrofa. począwszy od Majeckiego a skończywszy na Niezgodzie. Zmiany dokonane przez Vuko to nieporozumienie. Mając potencjalne gwiazdy jak na naszą ligę, nie potrafi z nich tego potencjału wydobyć. Słabo mu to wychodzi i te wszystkie gadki szmatki,że coś w tej Legii zmienił, nijak mają się do rzeczywistości.Dzisiaj nie było ani noży,pił i siekier jak to pisał po meczu z Jagiellonią redaktor Tuzimek.Postawione przez niego pytanie, a co z grą? Gówno za przeproszeniem z grą. Przykro na to było patrzeć, od takiej gry bolą zęby. No z taką grą nie mają czego szukać w meczu z Cracovią. No chyba,że zdarzy się cud.A w takie cuda to chyba nawet redaktor Tuzimek, gorący zwolennik Vukovica, już nie wierzy po dzisiejszym meczu.Zakup Novikovasa- to istny strzał w stopę. Beznadziejny gość z tego Litwina.

  • zgubek

    Jest pytanie? Kto decyduje o transferach piłkarzy na Łazienkowskiej ?Legia bierze wszystko co się rusza, nawet jak się ledwo rusza. Kupuje się zawodników, którzy nie grają- vide Wszołek, Obradović, bądź jeśli grają to beznadziejnie, albo jak pisze redaktor – tylko w weekendy.Może Wszołek nie okaże się takim niewypałem jak Eduardo. Mając Carlitosa, pan trener nie wystawia zawodnika, a teraz ni z gruszki ni pietruszki kupuje się gościa , który będzie dochodził do formy 3 miesiące. To jest chore.Niestety ta choroba pogłębia się od momentu przejęcia Legii przez pana Mioduskiego. Prezes i jego doradcy pogrążają Legię w marazmie i to jest niestety dla kibiców tej drużyny niepokojące. Przegrać z Wisłą Płock, która wcześniej dostała bańki od Zagłębia- to wielka sztuka. Ale na tyle ją obecnie stać pod wodzą Sztukmistrza Vukovica i prezesurą Mioduskiego. I tylko tych kibiców żal.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli