Legia wszystko ma od Wisły Płock lepsze. Tylko wynik gorszy

Autor wpisu: 26 sierpnia 2018 18:45

Legia przegrywa u siebie aż 1:4 z Wisłą Płock. To brzmi jak Himalaje absurdu, fatalny koszmar senny albo bełkot pijanego. A jednak to prawda. Drużyna Legii to jest na dzisiaj ugór, na którym nie ma prawa nic wyrosnąć. Żeby coś wzeszło, trzeba tę glebę jałową orać i orać, jak najgłębiej. I to wiele razy. I jeszcze przed posianiem tego nowego, należy oddzielić ziarna od plew. Czyli pożegnać jak najszybciej wszystkich, którzy na grę na Łazienkowskiej nie mają kwalifikacji lub sił.

Jak choćby sympatyczny Inaki Astiz, który w Warszawie to może się sprawdzić jedynie w roli turysty albo przewodnika po Starówce dla wycieczek z Hiszpanii. Tam szybkość, z jaką się porusza stoper Legii będzie wskazana, ucieszy starsze panie w beretach i panów chodzących o lasce. Na boisko takie parametry, jakimi dziś dysponuje Hiszpan, nie wystarczyłyby na Ligę Szóstek. Podzielamy zdanie Roberta Podolińskiego, który – po meczu z Dudelange – mówił, że lepszych stoperów niż Chris Philipps (my dorzucamy tu też Astiza) można znaleźć na Mazowszu, w drużynach lig niższych.
Nie ma sensu się pastwić akurat nad Hiszpanem, bo to nie Astiz zawalił Legii spotkanie, ale jest świetnym przykładem niewyciągania wniosków w klubie z Łazienkowskiej. Bo ile jeszcze Hiszpan musi zrobić błędów, żeby w Legii już nie grać? Przecież to niepoważne.
A w tym czasie Michał Pazdan oglądał mecz z Płockiem z perspektywy ławki rezerwowych. To jednak zawsze trochę szokuje, gdy piłkarz, który przecież i Legii i kadrze, przez ostatnie lata był niezbędny (jak był zdrowy grał wszystko od dechy do dechy), siedzi na rezerwie. A w tym czasie na boisku „produkuje” się Inaki Astiz. Patrząc jak – jeszcze w pierwszej połowie – wjechał jak „przecinak” w Merbaszwiliego (za co zobaczył swoją pierwszą żółtą kartkę), trzeba zadać sobie pytanie czy naprawdę Pazdan byłby gorszy? Czy w ogóle można być w gorszej formie od Astiza? A może to nowy trener się nie orientuje w potencjale swoich piłkarzy? Jakoś nie byłbym tym w ogóle zaskoczony.
O warsztacie trenera Sa Pinto na razie niewiele wiadomo. W Warszawie dał się poznać na razie jako ktoś, kto robi dziwne rzeczy. Na przykład ciężkie treningi przed meczem ligowym, co najbardziej ucieszyło tych kibiców, co to są przekonani, że nic tak dobrze nie robi piłkarzom jak wzięcie ich za mordy i zagonienie do ciężkiej pracy. No więc legioniści dostali od portugalskiego trenera w tygodniu po tyłkach, ale efekt był jedynie taki, że biegają po boisku jeszcze gorzej niż biegali. Wolniej, bez dynamiki, ciężko – jakby każdy z piłkarzy ważył tonę.
Kolejnym dziwnym pomysłem Sa Pinto jest urządzanie sobie castingów i przeglądu kadr, kosztem meczu w Ekstraklasie. Bo jak nazwać wpuszczenie na boisko Cristiana Pasquato czy Sandro Kulenovicia?  Gdy na ławce kolejny mecz siedzi Miro Radović… To już nie wygląda na to, że Sa Pinto w tym czy tamtym meczu, nie skorzystał z kapitana Legii. Bardziej na to, że nie jest im razem po drodze. Konsekwencje łatwe do przewidzenia.
Wisła Płock przyjechała do Warszawy jako drużyna, która nie miała jeszcze w tym sezonie w zwycięstwa w lidze. Wyjeżdża z Łazienkowskiej jakby się obkupiła w dobrym hipermarkecie: ma zwycięstwo, gole, styl i pochwały. Trener Wisły Dariusz Dźwigała dzięki Legii może od poniedziałku chodzić do pracy pewniej, z podniesioną głową. Kupił sobie trochę spokoju. Bo Legia słaba, ale markę ma. Zwycięstwo z Legią zawsze jest w cenie.
W dodatku zupełnie zasłużone. Wisła już w pierwszej połowie zdobyła dwa gole, a Legia nawet nie zipnęła. Zespół Ricardo Sa Pinto miał w ogóle problem, żeby płynną akcją przejść pod bramkę rywalu. Statystyka strzałów pokazana w przerwie nie pozostawiała wątpliwości kto jest lepszy, ale też nie dawała wielkich nadziei kibicom Legii: 8 strzałów na bramkę w wykonaniu Wisły i tylko jeden z wykonaniu gospodarzy. Dramat.
Jak zwykle gdy trzeba było postraszyć rywala to Legia miała tylko jeden „wypracowany” sposób – indywidualną szarżę Carlitosa (kilka dryblingów, jedno trafienie w słupek i piękny gol z wolnego). Poza nim w Legii w piłkę nie gra nikt inny. No taka bieda…
Goście Legię zabiegali. Szczególnie bardzo pracowity środek pola Wisły: Rasak, Szymański, Furman. Wszyscy bardzo mobilni, efektywni, waleczni i dokładni. Czego absolutnie nie da się powiedzieć o pomocnikach Legii.
To prawda Wisła w ostatnich sezonach była dla Legii rywalem niewygodnym. Nawet w tym ostatnim, dramatycznym spotkaniu na Łazienkowskiej, 9 maja, gdy zespół prowadzony jeszcze przez Deana Klafuricia zdołał – grając w dziesiątkę – strzelić w końcówce meczu gola na 3:2. Tamto zwycięstwo bardzo przybliżyło Legię do mistrzostwa Polski. Ale wygraną wyszarpali w ciężkich bólach. Chyba nie do końca zasłużenie.
Ale przecież teraz, przed niedzielnym meczem, akcentowało się głównie to, że Wisła z Płocka to już nie ta sama drużyna, co w poprzednim sezonie, gdy była rewelacją rozgrywek. Bo nie tylko na ławce nie ma trenera Jerzego Brzęczka, ale także na boisku brakuje tak znaczących postaci dla tego zespołu jak Jose Kante, Arkadiusz Reca, Konrad Michalak czy Kamil Biliński. Duże nazwiska i spora strata pod względem jakości, choć na tle Legii w ogóle tego nie było widać. Dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski, zasypał tę dziurę. Robi dobrą robotę. Może ktoś by pomyślał w Legii czy nie zaproponować facetowi pracy, co?
Zawsze na Łazienkowskiej chcą się dobrze pokazać byli piłkarze Legii. Bardzo starał się Mateusz Szwoch, ale to Dominik Furman dał koncert. Zapakował gola z wolnego, zagrał kilka otwierających podań. A to facet, który był na Legię za słaby …
Tak jak za słaby na Legię jest np. Giorgio Merbaszwili, czy najgroźniejszy nabytek płocczan – Ricardinho. Ale z Legią sobie radzą. I to luzie.
I jeszcze Damian Szymański, który ma być powołany do kadry, co nas – w kontekście tego co pokazał na Łazienkowskiej – wcale nie dziwi. O powołaniu Szymańskiego z Płocka do reprezentacji mówiło się już przed mundialem. Wówczas nie zdecydował się na to jeszcze Adam Nawałka, ale Jerzy Brzęczek dużo lepiej zna tego zawodnika.
Więc jakby Legię zapytać czy chciałaby Furmana, Ricardinho czy Damiana Szymańskiego to by nie chciała. Bo ma lepszych (Cafu, Kante, Carlitos, Antolić). Trenera Dźwigałę? No nie, śmiech. Też ma lepszego. Pieniędzy też ma więcej.
To o co tu, ku… chodzi, że wszystko ma od Wisły Płock lepsze, tylko wynik ma gorszy. Czy ktoś potrafi wytłumaczyć ten paradoks?
Legia jest słaba. Jej porażki nie są już niespodziankami, a jednak dostać w „kuper” u siebie aż 1:4, to poważna sprawa (Legia, ostatni raz w lidze u siebie, taką różnicą bramek przegrała w sezonie 1972/73 z Górnikiem Zabrze).
To już nawet nie jest kryzys, to jest krach prawdziwy. A styl, w jakim Legia ten mecz przegrała, pokazuje, że z tej depresji będzie się drużynie strasznie trudno podnieść. I żeby była choć szczypta pewności, że podnosił ten zespół będzie właściwy fachowiec. Czy takim jest ten z Portugalii?  Na dzisiaj nic na to nie wskazuje.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Płock

  • ursynów

    Przestałem oglądać ten mecz po pierwszej połowie,przełączyłem się na Jagiellonię. Ale tam też padlina. Legii w tej chwili nie ma. Ci , którzy mogli by grać nie grają, ci którzy grają, grać nie powinni. Legia to zlepek dziwnych ludzi. Tu nie chodzi o zawodników, ale o kierownictwo, ludzi od transferów itp. To nie dział już od paru miesięcy. Mioduski- to lunatyk, który usiłuje dojść do celu, ale co chwila się potyka i pada na pysk.Ludzie na trybunach mają już dosyć.Nie przypominam sobie by w ostatnich 50 latach, a tyle oglądam Legię jako jej kibic, było tak źle.Jest coś czego nie potrafię zrozumieć. Są pieniądze, jest stadion , są (jeszcze)kibice,nawet sporo jak na nasze warunki niezłych zawodników, a wyników nie ma, ba z dnia na dzień ci ludzie cofają się w rozwoju.Różne fiki- miki , które robił Mioduski po objęciu prezesury, są nie tylko niewytłumaczalne, ale wręcz mają w sobie cechy niepoczytalności tego człowieka. Gość nie czuje piłki, otoczył się zgrają pacanów,których słucha.Boję się,że ten człowiek wykończy Legię.A piłkarze? Ma Pan rację powypierd…ć kupę nieudaczników, łącznie z trenerem Pinto- bo z niego dupa nie trener.Trzeba zacząć od początku świata.Już bez Astizów, Philippsów,Pasquatów, ale też bez Radoviców.Ich czas już minął.Amen

    • xymoxon

      Nie byłoby dla Legii większej głupoty niż zwolnić teraz trenera i dokładnie na tym samym poziomie plasuje się domaganie się tego zwolnienia. To jest tak absurdalny pomysł, że naprawdę ciężko wymyślić coś głupszego.

      • ursynów

        Pożyjemy zobaczymy, czy bronienie Pinto ma sens. Facet na razie wyciąga trupy z szafy . Robi castngi :Pasquato, Eduardso .Dobrze że nie ma Hildeberto, bo też by go testował.Zatrudnienie Pinto- to jest błąd, A co do głupoty to trudno jest dyskutować z tak mądrym człowiekiem.

        • ursynów

          Oczywiście Eduardo.

  • zgubek

    Czy ktoś wyleczy Legię?Czy to jest tylko choroba zakaźna i Legia po odbyciu kwarantanny, wróci do żywych, czy to jest nieuleczalna choroba?W czym nadzieja- w trenerze, zawodnikach? Czy tu potrzebny jest lekarz, czy zakład pogrzebowy? Na razie w Legii rządzi znachor,dopóki ma chęć i środki, klub jeszcze oddycha, ale jak straci cierpliwość(wczoraj już nie dotrwał na trybunach do końca I połowy)-to zakręci kurek z pieniędzmi i na Łazienkowskiej trzeba będzie spuszczać flagi do połowy masztu.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli