Z kim zagra Legia w III rundzie? Mogło być dużo gorzej, czyli Astana albo Spartaks Jurmała

Autor wpisu: 14 lipca 2017 12:04

Od tej rundy mogły zacząć się schody i to dość strome, ale los znów okazał się dla Legii w miarę łaskawy. Mierząca po raz kolejny w fazę grupową Ligi Mistrzów drużyna Jacka Magiery w III rundzie eliminacji zagra ze zwycięzcą rywalizacji FK Astana – Spartaks Jurmała.

Wyjazd do Kazachstanu legioniści nie tak dawno mieli okazję już przerabiać, tyle że ich rywalem był wtedy FK Aktöbe. To była IV runda el. Ligi Europy po tym „słynnym” dwumeczu z Celtikiem, zakończonym występem Bereszyńskiego i walkowerem dla Szkotów. Wtedy Kazachowie nie sprawili Legii większych kłopotów, o czym świadczy wynik dwumeczu – 1:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie.
Tyle że Astana to trochę wyższa półka od Aktöbe. Być może pamiętacie, że ta drużyna dwa lata temu grała w fazie grupowej Ligi Mistrzów po wyeliminowaniu w play-offach APOEL Nikozja. Wiele w tej Champions League nie ugrała – bo tylko cztery punkty (cztery remisy, w grupie zajęła ostatnie miejsce), ale też wstydu nie było. Szczególnie biorąc pod uwagę, że rywalizowała z Atletico Madryt, Benficą i Galatasaray.
Rok temu awansu do Champions League powtórzyć się nie udało (porażka z Celtikiem w III rundzie eliminacyjnej), ale za to był awans do fazy grupowej Ligi Europy po wyrzuceniu za burtę BATE Borysów. W grupie znów zajęła 4. miejsce (w rywalizacji z Olympiakosem, Young Boys Berno i APOEL), ale tym razem przynajmniej udało się jeden mecz wygrać. Z… APOEL-em.

Tak więc to na pewno nie są „ogórki”, tym bardziej że Astana to piłkarska wizytówka Kazachstanu, na którą dmucha się tam i chucha, i na którą nie szczędzi się pieniędzy.
Astana w rywalizacji z łotewskim Spartaksem jest poważnym faworytem – w pierwszym spotkaniu przywiozła z Łotwy wygraną 1:0. Cóż, Spartaks to przy Kazachach kompletny nowicjusz, jeśli chodzi o europejskie puchary. Pierwszy raz w historii został mistrzem kraju, w ogóle pierwszy raz stanął na podium. I wszystko wskazuje na to, że po niedzieli zakończy swoją tegoroczną przygodę w pucharach.

Legię prawdopodobnie czekać będzie dwumecz z Kazachami, bo przecież po wygranej 3:0 w Finlandii nikt nie zakłada czarnego scenariusza, że w Warszawie może dojść do jakiejś katastrofy. I biorąc pod uwagę to, na kogo ta Legia mogła w tej rundzie trafić, trzeba uznać, że nie było to najgorsze losowanie. Do wyboru były jeszcze Slavia Praga, zwycięzca rywalizacji Rosenborg Trondheim – Dundalk, zwycięzca rywalizacji Malmö FF – Vardar Skopje oraz zwycięzca rywalizacji FH Hafnarfjordur – Vikingur Gota. I tylko ta ostatnia para (Islandia i Wyspy Owcze) teoretycznie była łatwiejszym rozwiązaniem od tego, na które trafiła Legia.
Tym bardziej więc dla mistrzów Polski – zespołu, który mierzy w Champions League – ogranie Astany będzie obowiązkiem. Nie ma co tego ukrywać. Bo jeśli w przypadku Legii mamy się tego lata o coś martwić, to najwcześniej w IV rundzie. A tam przy dobrym układzie Legia też może być rozstawiona. Wszystko zależeć będzie jednak od tego, jak potoczą się losy sześciu drużyn mających większy współczynnik od mistrzów Polski, czyli Olympiakosu Pireus, Celtiku Glasgow, Salzburga, Kopenhagi, Łudogorca Razgrad i BATE Borysów. Dwa z nich muszą odpaść w II lub III rundzie, aby legioniści mogli liczyć na rozstawienie.

Potencjalnych rywali w III rundzie eliminacyjnej poznały też nasze drużyny grające w kwalifikacjach do Ligi Europy. Na razie pewna gry w niej jest tylko Arka, która dopiero od tej fazy rozpocznie zmagania w Europie. Zdobywcy Pucharu i Superpucharu Polski pokazali tydzień temu przy Łazienkowskiej, że choć są pucharowym nowicjuszem, niekoniecznie muszą skończyć przygodę z Ligą Europy na dwóch meczach – pierwszym i ostatnim. Tym bardziej że trafili na zwycięzcę rywalizacji Ferencvaros Budapeszt – FC Midtjylland (pierwszy mecz: 2:4). Łatwo nie będzie (prawdopodobnie z Duńczykami), ale na pewno już na starcie skazywać na porażkę piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego nie ma co. Tym bardziej że mogli wpaść na Athletic Bilbao, PAOK Saloniki albo Austrię Wiedeń.

Po remisie 1:1 w Baku blisko III rundy el. Ligi Europy jest Jagiellonia. Zespół Ireneusza Mamrota w kolejnej fazie czekać już będzie przeprawa nie lada, czyli legenda (ostatnimi czasy nieco podupadła) greckiej piłki, czyli Panathinaikos.

I został Lech, który narobił sobie w Norwegii trochę obciachu, ale przywiózł wynik, który wciąż daje nadzieję, że ten sezon w europejskich pucharach dla Kolejorza jeszcze się nie skończył. Kolejorz, jeśli upora się w rewanżu z Haugesund, w kolejnej rundzie zagra ze zwycięzcą rywalizacji Valletta FC – FC Utrecht (w pierwszym meczu 0:0).

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli