Vako KAZAISZWILI: Odzyskałem motywację do gry i wiarę w siebie

Autor wpisu: 15 lutego 2017 08:42

Waleri Kazaiszwili w holenderskiej Eredivisie spędził pięć lat. Który z legionistów może więc znać lepiej Ajax od niego? Z reprezentantem Gruzji porozmawialiśmy o najbliższym rywalu mistrzów Polski, ale też o czasie spędzonym w Legii – tych trudnych chwilach jesienią i tych lepszych. – Byłem sam w Warszawie, zastanawiałem się, czy nie wrócić do Holandii. Na szczęście zostałem – przyznaje.

FUTBOLFEJS: Rozmawialiśmy kilka miesięcy temu (tutaj) i nie wyglądałeś na najszczęśliwszego człowieka na ziemi. Teraz widzę, że w końcu się uśmiechasz. Rozumiem, że zadomowiłeś się w Legii?
WALERI „VAKO” KAZAISZWILI: Powiem szczerze, że wiele zmieniło się po tamtej naszej rozmowie. Pytałeś mnie o różne rzeczy, między innymi podejście do treningów. Po tej rozmowie uświadomiłem sobie kilka spraw, już inaczej zachowuje się na boisku, inaczej reaguję. Moja sytuacja odwróciła się o 180 stopni.

Miło to słyszeć. Co na przykład sobie uświadomiłeś?
Że Legia chce grać piłkę w sposób, który ja najbardziej lubię i w czym jestem dobry. Zrozumiałem, że jestem w zespole, w którym chcę być.

A był moment, że myślałeś: co ja tutaj robię? Wiem, że chciałeś odejść.
Miałem chwile wahania. Byłem sam w Warszawie, zastanawiałem się, czy nie wrócić do Holandii, to prawda. Doszedłem jednak do wniosku, że chcę zostać, chcę powalczyć. Swoją drogą, to też było dla mnie pewne doświadczenie. Teraz cieszę się, że tutaj jestem. Widzę, że podjąłem właściwą decyzję i z perspektywy czasu, mając za sobą takie doświadczenie, wiem, że gdybym miał jeszcze raz podjąć decyzję w takiej sytuacji, byłaby ona taka sama.

Kazaiszwili nie wytrzyma do końca sezonu? Bardzo możliwe

Znalazłeś miejsce na boisku? Nie będzie to chyba numer 9?
Zagrałem kilka meczów na tej pozycji w Legii i w reprezentacji Gruzji, ale raczej jestem pomocnikiem, piłkarzem drugiej linii.

Czujesz, że jesteś bliżej pierwszej jedenastki?
Myślę, że tak. Po tych kilku trudnych miesiącach odzyskałem wiarę w siebie, odzyskałem motywację do gry.

Koledzy też zaczęli ci ufać, często dostajesz piłkę.
Dokładnie, znaleźliśmy wspólny język na boisku. Potrzebowałem po prostu trochę więcej czasu, żeby się wkomponować do drużyny i przekonać wszystkich do moich umiejętności.

W czwartek Legia gra z Ajaksem. Jesteś zawodnikiem, który zna tę drużynę najlepiej z racji występów w Vitesse. Jak oceniasz wasze szanse w tym dwumeczu?
Myślę, że rozkładają się one po równo. To mogą być dwa ładne mecze, bo obie drużyny grają w podobnym stylu, obie lubią dominować. Znam trenera Petera Bosza, pracowałem z nim dwa lata i wiem, czego wymaga od zespołu.

Jakie są czułe punkty Ajaksu?
Nie wiem, w jakim składzie Ajax zagra w Warszawie, więc trudno mi mówić o rywalach szczegółowo. Bardziej patrzyłbym na mocne punkty Legii. W ofensywie jesteśmy naprawdę mocni, mamy świetnych piłkarzy i też potrafimy stwarzać okazje i strzelać gole. Jeśli zagramy bezbłędnie w defensywie, możemy wygrać ten dwumecz.

Na kogo z Ajaksu wskazałbyś jako największe zagrożenie?
Na pewno Hakim Ziyech, Bertrand Traore, który wrócił już z Pucharu Narodów Afryki i z którym dwa lata grałem w Vitesse. Mocne pozycje mają dwaj Duńczycy – Lasse Schöne w środku boiska i napastnik Kasper Dolberg.

Rywalizacja z Ajaksem ma dla ciebie jakieś dodatkowe znaczenie z racji tego, że grałeś w Eredivisie?
Tak, spędziłem w Holandii pięć lat. Kiedy usłyszałem, że wylosowaliśmy Ajax, to bardzo się ucieszyłem.

Masz jeszcze kontakt z trenerem Boszem i Traore?
Z Bertrandem jesteśmy w koleżeńskich relacjach, na pewno porozmawiamy po meczu, miło będzie się spotkać. Do tej pory nie wymienialiśmy jeszcze żadnych uwag na temat rywalizacji.

Fakt, że Ajax rozegrał już pięć spotkań ligowych w styczniu, a Legia dopiero jedno, może mieć jakieś znaczenie?
Nie sądzę. Dobrze być w rytmie meczowym, ale zimą rozegraliśmy wiele sparingów, mamy za sobą bardzo trudne przetarcie z Arką. Myślę, że jesteśmy gotowi na Ajax.

Masz za sobą pierwszy okres przygotowawczy z Legią. Bardzo różnił się od tego, co robiłeś w Holandii?
Różnił się przede wszystkim długością, bo w Holandii przygotowania zimowe trwały maksymalnie pięć-sześć dni. Z Legią tych dni było ponad dwadzieścia. Pierwszy raz przeżyłem coś takiego, ale mam poczucie, że ta ciężka praca była mi bardzo potrzebna. Czuję się bardzo dobrze fizycznie, czuję też, że piłka mnie słucha.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli