Trwa jazda z Malarzem. Zawinił czy nie zawinił? Popytaliśmy ekspertów

Autor wpisu: 24 lutego 2017 10:38

Nie róbcie ze mnie kozła ofiarnego. Zrobiłem wszystko, co mogłem. Wybiłem piłkę do boku, rywal dobił i tyle – rzucił tuż po meczu z Ajaksem w kierunku dziennikarzy Arkadiusz Malarz, pewnie przeczuwając, że winą za porażkę i odpadnięcie Legii zostanie obarczony właśnie on. Cóż, ktoś musi. Ale czy aby na pewno Malarz to właściwy adresat?

„Nie dam pożywki hejterom, to nie był mój błąd”. „Proszę mi wierzyć, jestem wobec siebie aż nazbyt samokrytyczny. Ale to nie moja bramka. To tyle” – to znowu Malarz po meczu, tym razem w wersji pisanej.

Hejterzy na pożywkę nie czekali, bo i tak zaczęła się jazda z Malarzem. „Arek, fajny z ciebie chłop, ale w Amsterdamie po prostu zawaliłeś” – to jedno z tych łagodniejszych komentarzy. Były określenia typu „dno”, „bramkarz-siatkarz” i takie, które nie nadają się do cytowania. Malarz do pewnego momentu próbował się bronić, później już spasował.

MALARZ spalony na stosie. O co chodzi hejterom?

No to była to bramka Malarza, czy nie była?

JACEK KAZIMIERSKI: Arek popełnił błąd. I tyle. Nie była to bramka z kategorii babol, ale na pewno miał przy niej swój udział. Źle wybił. Powinien bardziej do boku, bo strzał nie był jakiś wyjątkowo silny i trudny. A tak zagrał piłkę na klepę do dobijającego. To świetny bramkarz, ale przy tym golu na pewno ma swój udział.

DARIUSZ DZIEKANOWSKI: Wydaje mi się, że mógł złapać piłkę, a jeśli nie złapać, to na pewno mocniej ją wybić. Ale nieszczęście zaczęło się znacznie wcześniej, gdy Legia straciła piłkę, obrońcy źle się ustawili, nie zdążyli z asekuracją. Tu było sporo błędów, nie tylko ten Malarza.

BOGUSŁAW KACZMAREK: Arek prosi, by nie robić z niego kozła, ale tłumacząc, że to nie jego gol, trochę robi z siebie… osła. W zamian powinien sobie zanucić „Jestem Malarzem nieszczęśliwym…”, bo to była taka trochę pechowa akcja. A sam strzał na pewno do dużo lepszej interwencji niż ta, jaką się Arek wykazał. Piłkę należało wybić bardziej do boku albo próbować łapać. Może nie w jedno tempo, ale na dwa. Strzał nie był jakiś wyjątkowo mocny. Żal tym większy, że ten Ajax bezwzględnie był do przejścia. Inna sprawa, że obarczanie Malarza winą za tę porażkę też jest nie na miejscu.

PIOTR CZACHOWSKI: Bardziej za tę bramkę winiłbym Brozia, a nie Malarza. Zawsze wychodzę z założenia, że bramkarza przy takich strzałach należy asekurować. Dobra, przy takiej klasie, jaką dysponuje Malarz, można byłoby się spodziewać z jego strony lepszej interwencji, ale pamiętajmy, że Arek i tak poprawnie zareagował. Miał piłkę na rękach, tylko trochę niefortunnie ją sparował. Co prawda nie była to jakaś torpeda, ale z drugiej strony  uderzenie pewnie było nieprzyjemne. Ale gdzie w tym czasie był Broź i dlaczego nie zaasekurował Arka?

TOMASZ JARZĘBOWSKI: Obarczanie Arka winą za tę porażkę jest nie na miejscu. Zbił piłkę do boku i pewnie niewiele więcej w tej sytuacji mógł zrobić. Niefortunne było to, że akurat w tym miejscu świetnie ustawiony był boczny obrońca Ajaksu, który dobijał. Łukasz Broź go nie widział i nie zaasekurował. A wcześniej przy tej akcji pogubił się Michał Kopczyński. Tak więc jeśli ktoś miał udział przy stracie tego gola, to na pewno nie tylko sam Arek. 

JÓZEF MŁYNARCZYK: Ryzykowna teza, by z całą stanowczością powiedzieć, że zawalił tę bramkę. Ryzykowna, bo trudno powiedzieć, na ile był to trudny strzał. Oglądając powtórki, wydaje mi się, że Arek w tej sytuacji zrobił wszystko, na co tylko go stać. Na umiejętności, które posiada, była to interwencja akurat. Myślę, że lepiej w tej sytuacji nie mógł się zachować. Dlatego ja bym go nie winił. 

Inne artykuły o: Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli