To zdecydowanie najlepsza akcja Legii w ostatnich latach!

Autor wpisu: 1 listopada 2016 19:14

W ostatnim półroczu różnie z tym bywało. Częściej wieszano na Legii psy, niż ją chwalono. Ale tym razem pełen szacun i podziw za to, że ktoś na Łazienkowskiej pomyślał i wymyślił świetną rzecz. Trening wielkiego Realu Madryt obejrzało pięćset dzieciaków, które na co dzień trenują w Legia Soccer Schools.

1 listopada. Ciemno, zimno, pada deszcz – psa na dwór żal wypędzić. Ale pod pomnikiem Kazimierza Deyny, gdzie było miejsce zbiórki młodych legionistów, nikt nie narzekał. Tłum podekscytowanej dzieciarni czekał, żeby za chwilę zobaczyć inny pomnik futbolu – ikonę piłki nożnej Cristiano Ronaldo.
Legia wystąpiła do Królewskich z prośbą o to, by młodzi adepci futbolu mieli szansę zobaczyć na żywo CR7 i jego kolegów. Stadion w dniu meczu Ligi Mistrzów, jak wiadomo, będzie dla kibiców zamknięty. Ale ukaranie publiczności za wybryki stadionowych bandytów to jedno, a pokazanie dzieciakom najlepszej klubowej drużyny Europy minionego sezonu – to drugie.

Świetnie, że ktoś w Legii wpadł na pomysł, żeby dzieciaki na żywo mogły zobaczyć piłkarzy z Madrytu i duży pokłon szacunku dla Realu, że dał na to zgodę. To się nazywa bycie ambasadorem futbolu. Prawdziwe królewskie maniery.
A czy może być coś bardziej inspirującego, niż zobaczenie na własne oczy, jak przyjmuje piłkę zawodnik, który w minionym sezonie wygrał z klubem Ligę Mistrzów, a z reprezentacją Portugalii zdobył mistrzostwo Europy? Brawo Legia, brawo Real.
Na konferencję prasową Real wysłał rezerwowego obrońcę – Nacho. Było to małe rozczarowanie dla polskich dziennikarzy, bo przecież w klubie jest tyle gwiazd, a tu przychodzi zawodnik, dla którego sukcesem jest załapanie się do kadry Realu. No nie urywa to… głowy, ale trudno też traktować to jako afront. Nacho zbyt wiele oryginalnych treści do powiedzenia nie miał. – To dziwna sytuacja, że gramy bez publiczności i choćby dlatego ten mecz będzie inny. Ale o swoje bezpieczeństwo, mimo zamieszek w Madrycie sprzed dwóch tygodni, się nie boimy – mówił.
Później było trochę ciekawiej, bo do dziennikarzy przyszedł trener Realu Zinedine Zidane.
– Pamiętam, że graliśmy z Romą w 2004 roku przy zamkniętym stadionie i takie spotkanie to zawsze jest trochę inny mecz. Ale to, że trybuny są zamknięte, niczego nie zmienia pod względem sportowym. Piłkarze muszą być nadal skoncentrowani, tak jakby kibice byli na trybunach. Ja zawsze wolę grać z publicznością, nawet jeśli to jest mecz wyjazdowy – mówił Zidane, który w meczu z Legią będzie obchodził mały jubileusz. Po raz setny poprowadzi Królewskich jako trener.
– Szanujemy Legię, bo może wykorzystać okazje, które sobie stworzy, a że umie stworzyć, widzieliśmy w Madrycie – mówił „Zizou”. – Dlatego podchodzimy do tego meczu poważnie, z pełnym profesjonalizmem.
Ale zapytany, ile meczów Legii oglądał, przygotowując się do spotkań z drużyną z Łazienkowskiej, stwierdził: – Widziałem niemal wszystkie mecze Legii w tym sezonie. Co prawda nie w całości, ale to wystarczyło do wyrobienia sobie opinii o tym zespole.
No i trochę trudno mu się dziwić, że nie oglądał meczów Legii w całości. W pełni „Zizou” usprawiedliwiamy. Sami byśmy się nie dali namówić na oglądanie takich hitów jak spotkanie Legii z Łęczna czy Niecieczą.
Na koniec treningu Realu Madryt na Łazienkowskiej, CR7 zadbał o dodatkową atrakcję dla młodych legionistów. Podszedł pod trybunę dzieciaków, wziął do ręki oficjalną piłkę Ligi Mistrzów i kopnął ją na najwyższą kondygnację stadionu. Pośród młodych piłkarzy na chwilę się zakotłowało. A po chwili jeden z nich trzymał już pamiątkę od Cristiano w rękach.
– Mateusz! Ty to masz szczęście – mówili trenerzy do chłopaka, który wrócił do domu z prezentem takim, że wprawił w zakłopotanie Świętego Mikołaja.

Inne artykuły o: Legia Warszawa | Liga Mistrzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli