Progres jest, niedosyt niestety też. Legię na pewno stać na awans

Autor wpisu: 8 sierpnia 2019 23:32

W czwartek wieczorem, po raz pierwszy w tym sezonie, ci kibice z Łazienkowskiej, którzy zdążyli już mocno zwątpić w Aleksandara Vukovicia, dostali nadzieję, że może jednak warto czekać na tę jego Legię.  Zespół wicemistrzów Polski wyraźnie zdominował rywali, miał przewagę w każdym elemencie gry, tworzył groźne sytuacje, ale – jeśli ktoś chce widzieć szklankę do połowy pustą – gola nie zdobył. Jednak były dwa trafienia w poprzeczkę, sporo jakości piłkarskiej, dużo ochoty do gry – są podstawy do optymizmu. Jest progres w grze Legii. Teraz pytanie czy to progres trwały i czy wystarczający, by awansować do decydującej rundy eliminacji Ligi Europy.

Dobrze, że Legia spotkała się w końcu w tej edycji rozgrywek europejskich,  z przyzwoitym piłkarsko zespołem, takim – mniej więcej – ze swojej półki, bo wyraźnie do tej pory nie radziła sobie z oczekiwaniami kibiców, którzy liczyli, że „kelnerów” z Gibraltaru oraz Finlandii to powinna lać i patrzeć czy równo puchną. Słabeusze puchnąć nie chcieli. Zwycięstwa i awanse były na tyle nieefektowne, że drużyna i jej trener słyszeli tylko jęki rozczarowania. Ze strony kibiców i prasy. Dodajmy że całkiem usprawiedliwione, bo braw raczej trudno było się spodziewać.

Tym razem, za mecz z Atromitosem, Legię można uczciwie pochwalić. To zespół z Warszawy dominował na boisku, częściej rozgrywał i pokazał większą kulturę gry. Jak zwykle brakowało legionistom finalizacji i skuteczności. Ale akcje robili, ataki się zawiązywały i kończyły się strzałami na bramkę rywali. A to już dużo. Bo dużo więcej niż ostatnio.
Dobry mecz grał Walerian Gwilia. To na razie jeden z dwóch najlepszych letnich transferów Legii (tym drugim jest skrzydłowy Luquinhas). Gruziński pomocnik świetnie wykłada piłki kolegom i dobrym ruchem po własnym podaniu, często pokazuje się do gry.
Ma wizję kreowania ataku i znacząco przyśpiesza rozgrywanie akcji, a jest to w przypadku Legii kluczowe. Bez szybszego rozgrywania nie będzie w stanie zaskakiwać rywali i zdobywać goli. A zespół Aco Vukoivicia jest techniczny, potrafiący operować piłką. Gdy będzie grał szybko, jego atuty zostaną mocniej wyeksponowane.
A przecież jest komu w tej Legii poklepać. Trójce środkowych pomocników – Gwilii, Antoliciowi oraz Andre Martinsowi piłka nie przeszkadza. Luquinhas robi na skrzydle wiele wiatru, podobnie jak boczny obrońca Marko Vesović. Kulenović też drewniany nie jest.  Na ich tle jeszcze bardziej doskwiera widok Arvydasa Novikovasa, o którym pewnie już by się mówiło, że to niewypał transferowy jak – nie przymierzając – Salvador Agra, gdyby nie to, że znamy możliwości Litwina z Jagiellonii Białystok. Niestety w Legii nadal nie potrafi się odnaleźć. Nawet jeśli podejmuje próby dryblingu to robi to na tyle wolno i w dodatku w miejscu, że nie jest w stanie być w tej „kiwce” skuteczny. Co się stało z Novikovasem, „połykaczem przestrzeni” nie wiadomo. Na razie do Warszawy, na ulicę Łazienkowską nie dojechał.  I to rozczarowuje, bo Litwin w formie potrzebny jest Legii już tu i już teraz. A na razie pokazał jedynie, że umie groźnie uderzyć z rzutu wolnego – piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

Novikovas na pewno się w Legii odnajdzie, tyle że za jakiś czas, bo na razie ma… komfort gry. Tak się poukładało, że aktualnie drużyna Vukovicia skrzydłowymi nie stoi. Kucharczyka już dawno nie ma, a Dominik Nagy gra bardzo nierówno. A jeśli Węgier już w którąś stronę równa, to raczej… w dół. A bardzo by się przydała Novikovasowi silna konkurencja. Litwin grał w czwartek już lepiej, ale znaczącego przełomu nie było.

Ci kibice Legii, którzy wierzą w Carlitosa byli rozczarowani, że w meczu z Grekami Hiszpan nie wyszedł w pierwszym składzie. Jakoś szorstka jest ta współpraca Carlitosa z trenerem Vukoviciem. Niby na dzisiaj, w sferze publicznych deklaracji, jeden do drugiego nic nie ma, a jednak Hiszpan raz gra, a raz nie gra. A to słyszymy, że nic mu nie dolega, a to, że jednak coś go boli i trzeba go oszczędzać. Jaka jest prawda nie wiadomo, ale w efekcie Carlitos przestał być zawodnikiem, który przesądza o obliczu Legii i który sam wygrywał mecze. Z lidera stał się li tylko uzupełnieniem składu. Szkoda, bardzo szkoda tego potencjału, który gdzieś się rozpłynął. Bo nawet przy tym rzucie wolnym Carlitosa, gdy trafił w poprzeczkę, widać, że Hiszpan grać w piłkę potrafi. Oby wrócił ten stary, dobry Carlitos, którego pamiętamy nawet jeszcze z Wisły.

Cieszyć może, że Legia gra konsekwentnie w defensywie, nie traci bramek w europejskich pucharach i że jej gra przypomina w końcu grę w piłkę. Gorzej, że zespół Vukovicia nadal ma kłopoty ze strzelaniem goli. Przeciwko Atromitosowi, sytuacji było naprawdę dużo. A jednak nic nie chciało wpaść do bramki.

Teraz zasadnicze pytanie jest takie, czy forma Legii będzie nadal szła w górę i jak będzie wyglądał Atromitos w rewanżu. Na Łazienkowskiej grecka drużyna była bezzębna. Ale za tydzień – jak to w przypadku zespołów, gdzie liga jeszcze nie wystartowała – rywale mogą odzyskać trochę świeżości, pokazać więcej siły, bo w Warszawie mieli wielkie problemy fizyczne.

Szansą Legii w rewanżu będą kontrataki. Luquinhas będzie w ich wyprowadzaniu bezcenny. Tak jak dobre podania ze środka defensywnych pomocników. Pytanie: „kto to skończy golem?” – na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Inne artykuły o: Legia Warszawa

  • zgubek

    Są podstawy do optymizmu- tak pisze pan redaktor.Optymizm to bardzo cenna cecha, niestety w przypadku Legii nie ma na razie pokrycia w rzeczywistości.Drużynę nie rozlicza się za wrażenia estetyczne,ale ze zdobytych punktów i bramek.A tych w Legii jak na lekarstwo. Nie piękna gra, ale to co wpada(do bramki przeciwnika)-taka maksyma to w piłce jest najważniejsze. Atromitos,klub w którym dwa sezony spędził Saganowski(strzelił 7 bramek), to średniej klasy klub,jeszcze nie w pełni sezonu.Za tydzień będzie o wiele trudniej. Legia razi nieskutecznością. Szkoda,że taki talent jak Kulenović nie robi postępów.Ba ten zawodnik gra coraz gorzej .W Legii grać lepiej nie będzie,dlatego jego sprzedaż nie będzie stratą dla drużyny. Novikovas gra jak pijany we mgle. Gdzie podziała się jego szybkość, nie mówiąc o dryblingu.Może Vuko wie coś na ten temat?Za tydzień może do gry być gotowy Cafu,niewykluczone,że i Ivan Obradovic .Czy to wystarczy? Zobaczymy w środę.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli