Nowy nabytek Legii odbijał się od Austriaków

Autor wpisu: 5 września 2016 21:03

W meczu Gruzja – Austria (1:2) oglądaliśmy nowego legionistę – Waleriego Kazaiszwilego. Pomocnik Gruzinów miał przebłyski, ale czy będzie to gwiazda ekstraklasy? Na podstawie tego występu trudno o takie wnioski.

Andrzej Iwan, który w studiu Polsatu Sport oceniał występ 23-letniego Gruzina stwierdził, że Legia takich piłkarzy już ma. Jeśli chodzi o poziom – to były reprezentant Polski miał sporo racji. Jeśli chodzi o typ zawodnika – to trudno porównać go do kogokolwiek. Nie tylko z obecnej ekipy, ale też sięgając pamięcią wiele lat wstecz.

Mówiło się, że sprowadzony z Vitesse Arnhem zawodnik gra podobnie do Ondreja Dudy. Po tym występie widzimy jedno podobieństwo – Gruzin, podobnie jak Słowak, lubi trzymać piłkę, czasem zbyt długo. O tym zamiłowaniu do indywidualnej gry Vako (to jego pseudonim) opowiadał nam były napastnik Legii Wladimer Dwaliszwili (również rozegrał całe spotkanie).

Vako będzie dla Legii wzmocnieniem

To może być atutem, ale nie musi. W takim zespole, jak Gruzja, indywidualne popisy mogą być w cenie. Na boiskach ekstraklasy holowanie piłki raczej nie przejdzie. Po jednym dryblingu Vako wyląduje na murawie z siniakiem na łydce albo potłuczonymi żebrami. Ale niekoniecznie, bo Gruzin od Dudy jest szybszy, dynamiczniejszy, ruchliwszy. No i na pewno ambitniejszy. Prawie za każdym razem po stracie piłki gonił rywala, by naprawić błąd. Co robił Duda w takich sytuacjach? Czekał, aż koledzy zrobią to za niego, ewentualnie traktował przeciwnika z buta lub łapał go za koszulkę.

A jeśli już porównujemy go do kogoś z obecnej ekipy, to Kazaiszwilemu najbliżej do Thibault Moulina. Ze względu na warunki fizyczne – obaj mierzą 174 centymetry. To po pierwsze. Obaj są oczywiście rozgrywającymi. Różnica jest taka, że Moulin zazwyczaj trzyma się z dala od bramki rywala. Lubi wziąć piłkę od obrońców i próbuje uruchamiać napastników i skrzydłowych kilkudziesięciometrowymi podaniami. Rzadko decyduje się na rajd środkiem Kazaiszwili woli podejść pod szesnastkę i tam trochę namieszać, pokiwać, poszukać krótszych, prostopadłych podań w pole karne. Nie boi się sam wchodzić w pole karne. Jedno takie wejście w meczu z Austriakami o mało nie skończyło się golem – po jego strzale głową piłka uderzyła w słupek. To był najjaśniejszy przebłysk Vako w tym spotkaniu, bo jednak najczęściej odbijał się od obrońców austriackich. W Legii taki występ uznalibyśmy, za bardzo przeciętny.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli