LEWCZUK: Był moment, kiedy pomyślałem, że za chwilę będziemy mieć poważne kłopoty

Autor wpisu: 24 sierpnia 2016 00:46

Igor Lewczuk po rewanżu z Dundalk nie miał zbyt szczęśliwej miny, choć właśnie wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Nie ukrywał jednak, że na taki scenariusz w tym meczu nie był przygotowany. Zresztą nie tylko on…

FUTBOLFEJS.PL: Igor, uśmiechnij się, jesteś w Lidze Mistrzów.
IGOR LEWCZUK: Uśmiechnę się już w domu. Na razie zbyt duże zmęczenie. Wiele nas ten rewanż kosztował.

No ale nie da się ukryć, że wyglądało to tak, jakbyście sami się o to prosili.
Można tak powiedzieć.

Był taki moment w tym meczu, że pomyślałeś sobie: „Cholera, za chwilę może się nam to wymsknąć z rąk”?
Wiesz co? Teraz mogę się mądrzyć i zgrywać twardziela, że do końca byłem pewien awansu, ale prawda jest taka, że był taki moment. Może akurat nie tyle, że stracimy awans, ale że jeśli nie weźmiemy się porządnie w garść, to będą poważne kłopoty. Raz po bramce na 0:1 i drugi po czerwonej kartce dla Adama. Nie ma co teraz ukrywać, że każdy nasz najmniejszy błąd, o który było coraz łatwiej, mógł nas kosztować bardzo dużo. Wtedy to dopiero byłyby nerwy i stres. Ale paradoksalnie wyszło nam to chyba na zdrowie.

Przed chwilą Michał Kucharczyk mówił, że w dziesięciu graliście lepiej niż w jedenastu.
Rzeczywiście lepiej. Też miałem takie wrażenie, jeżeli chodzi o utrzymywanie się przy piłce, czy o sytuacje bramkowe. Ale nie pytaj mnie, dlaczego tak się działo, bo nie umiem na to odpowiedzieć. Zwyczajnie nie wiem.

Czymś was to Dundalk zaskoczyło?
Nie. Wiedzieliśmy, że zagrają dokładnie tak, jak zagrali. Że przyjadą do nas i spróbują wyrwać nam zwycięstwo i doprowadzić w tym dwumeczu do remisu. Niczym nas nie zaskoczyli.

Rozmowa z Arkadiuszem Malarzem: Zrobimy wszystko, by w LM nie być chłopcami do bicia – TUTAJ

To dlaczego z waszej strony wyglądało to tak, jak wyglądało? Czyli bardzo słabo.
Też nie wiem. Cały czas się nad tym zastanawiam. I wiem, że właśnie dlatego ta radość po awansie nie jest taka, jak być powinna. Pewnie, że po takim wyniku, jaki przywieźliśmy z Irlandii, chcieliśmy postawić kropkę nad „i” i przy pełnych trybunach u siebie wygrać przekonująco. Chcieliśmy pokazać taką sportową złość po tych ostatnich wydarzeniach, żeby się od nich odciąć. Pokazać, że jesteśmy też w stanie zagrać ładnie i skutecznie. Ale ta bramka na 0:1 to był dla nas szok. Chyba nie byliśmy na taki scenariusz przygotowani, bo dotychczas za wiele bramek w tych eliminacjach nie traciliśmy.

Ale nie da się ukryć, że rywale zasłużyli na tę bramkę. Zrobili naprawdę fajną akcję, a wy w obronie kompletnie się wówczas pogubiliście.
No ładną… I piękny strzał mu wyszedł…

Powiedz, widzisz w tej waszej drużynie taki potencjał, który nam, kibicom mógłby pomóc uwierzyć, że sześć czekających was wieczorów w Lidze Mistrzów, to nie będą wieczory zakończone blamażem? Bo być może się domyślasz, ale jak nie, to cię uświadamiam, że większość z nas o taką Legię w Lidze Mistrzów zwyczajnie się boi.
Plus jest taki, że w żadnym z tych meczów nie będziemy faworytem. Jak się gra w takiej roli, a z Dundalk to my byliśmy faworytem, jest dużo trudniej. To może być jakiś nasz atut. Nie będzie tego ciśnienia, presji. Choć zdajemy sobie sprawę, że przyjdzie nam grać z zespołami, których piłkarze bezlitośnie wykorzystają nawet najmniejszy nasz błąd, złe przesunięcie, czy złe ustawienie. Pokazało nam to w ubiegłym sezonie Napoli. Tego jesteśmy świadomi. A na co będzie nas w tej Lidze Mistrzów stać? Nie wiem. Nie chcę składać żadnych deklaracji, to bez sensu. Musimy pracować jeszcze mocniej i liczyć na to, że będzie coraz lepiej. Natomiast teraz musimy od tej Ligi Mistrzów na chwilę odpocząć. Teraz najważniejszy jest dla nas mecz z Ruchem.

Największe wydarzenie piłkarskiej jesieni w Polsce:
targi swiat pilki

A fizycznie jak się czujecie?
Dobrze. Naprawdę. Ja wiem, że najłatwiej słabą grę usprawiedliwić kiepskim przygotowaniem fizycznym, ale tak nie jest. Nie tu tkwi problem.

A gdzie?
Nie wiem. Naprawdę.

Czym się różni Legia Besnika Hasiego od Legii Stanisława Czerczesowa? Mam na myśli sposób gry. Czy te różnicę są tak duże, że potrzebujecie tyle czasu, by to wszystko ogarnąć? By zaczęło to wyglądać przyzwoicie?
Na śliski temat mnie tu wciągasz. Na pewno są różnice. I jest ich sporo. Ale nie chciałbym tego porównywać ani w ogóle o tym mówić, bo może to zostać różnie zinterpretowane. To od nas, piłkarzy tak naprawdę zależy, jak Legia będzie grać. A nie od sposobu, jaki preferuje trener.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli