Lekcja ciągnięcia martwego konia po łące. Próbował pan tego kiedy?

Autor wpisu: 28 listopada 2017 23:09

To był dla legionistów niewdzięczny mecz. Taki, w którym niewiele można zyskać, za to dużo można stracić. Bo przecież jak się wygra, to każdy powie: Eee, to tylko Bytovia… Co to za rywal? Ale jak by się z pierwszoligowcem mistrzowie Polski potknęli, to byłaby afera, wstyd i kompromitacja. Legia tego wszystkiego uniknęła, ale całą pierwszą połowę źle to wyglądało. Po przerwie zobaczyliśmy inną Legię: dynamiczną, odważną i skuteczną, ale trzeba przyznać, że rywale się kompletnie rozkleili (skończyło się na 4:2).

Jak się w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski wygrywa na wyjeździe 3:1, to w rewanżu można sobie robić personalne eksperymenty. W spotkaniu z Drutex-Bytovią w podstawowym składzie Legii wyszedł tylko jeden piłkarz, który w sobotę zagrał z Koroną w Kielcach – Maciej Dąbrowski. Reszta to ci, którzy mają wywierać presję na pewniakach z pierwszej jedenastki. No właśnie: mają…

Patrząc na to, co się działo w pierwszej połowie na boisku przy Łazienkowskiej, w ogóle się nie dziwimy, że chorwacki trener Legii tak niechętnie miesza w składzie i kurczowo trzyma się 12-13 nazwisk. Wtorkowy „przegląd zmienników” wyglądał tak, że przekonali nas ci, którzy już wcześniej nas przekonywali. A nie przekonali ci, którzy nas już wcześniej nie przekonywali.
Taki Dominik Nagy wrócił do składu jako syn marnotrawny, po niezdrowym zamieszaniu wokół jego osoby i wydawało się, że w takich okolicznościach będzie orał boisko w obie strony: i do przodu i do tyłu. Niestety, nie orał w żadną. Jedna wrzutka w pole karne przy tej skali talentu (ewidentnie marnowanego) to tyle co nic. A przecież ten chłopak bywał wiosną najlepszy w Legii obok Vadisa. Teraz wydaje się, że to było wieki temu. Jozak już w przerwie ściągnął Węgra z boiska. Wszedł za niego Łukasz Broź, na prawą obronę i zaliczył dwie asysty przy obu golach Sebastiana Szymańskiego – najlepszego piłkarza na boisku. Widać, że Nagy jest już mentalnie spakowany. On swojej przyszłości z Legią nie łączy, to pewne.

Dziwny mecz zagrał Hildeberto. Portugalczyk postawiony na prawej obronie nie przekonywał kompletnie. Grał niechlujnie, niedokładnie, łatwo tracił piłki. A i w defensywie nie był zaporą nie do przejścia. W drugiej połowie, wystawiony na skrzydle, grający ofensywnie zdobył dwie bramki. Nie należy tego oczywiście przeceniać, bo krągły Portugalczyk w obu sytuacjach musiał tylko dobrze nadstawić stopę – całą pracę przy jego golach wykonali Szymański i Moneta. Już bardziej podobała się nam szarża Hildeberto, gdy „na biegu” mijał przy linii bocznej faulujących rywali. Coś jest w tym chłopaku, ale to on sam musi sobie odpowiedzieć, czy wybiera futbol, czy hamburgery.

Nieźle wyglądał Łukasz Turzyniecki, który już od dłuższego czasu jest w orbicie zainteresowań trenera Jozaka. Lewy obrońca siada w lidze regularnie na ławce rezerwowych, zagrał już w PP w Bytowie, ale w tak dużym wymiarze czasowym pokazał się po raz pierwszy. I to obiecująco.
Mając dużo miejsca nieźle zaprezentował się Cristian Pasquato. Ale w takich warunkach było to do przewidzenia. Niestety, Ekstraklasa jest ligą walki i na bezkontaktowy futbol Włoch nie ma co liczyć. Pewnie dostanie kolejne szanse.
Armando Sadiku – zapakował na początku meczu z całej siły, ale w środek bramki. I zniknął… Aż do zmiany, którą dał mu – jak mówi klasyk – nie kto inny niż… Daniel Chima Chukwu.
Naszym zdaniem wystawianie w jakimkolwiek wymiarze czasowym Nigeryjczyka w Legii sensu nie ma. Uznajemy to za niepotrzebną brawurę, takie zaszpanowanie, że wygramy sobie ten mecz w dziesięciu. To najgorszy transfer Legii ostatnich lat. I jak tu się chłopa pozbyć? Grać w piłkę nie umie, ale za to kasę liczyć potrafi i głupi nie jest.
Wbił kotwicę w adres Łazienkowska 3 i weź go teraz rusz… Jest to zadanie wdzięczne – jak mawiał Beenhakker – niczym ciągnięcie martwego konia po łące. Sędziwy Leo dodawał: „Próbował pan tego kiedy?”.

Na koniec meczu, wpuszczając gola bezpośrednio z rzutu rożnego, dużą wpadkę zaliczył Radosław Cierzniak, który gra w Legii rzadko. Teraz będzie grał jeszcze rzadziej. To już ostatnie pół roku tego bramkarza w klubie.

•We wtorek do półfinału PP awansował także Górnik Zabrze, wygrywając z Chojniczanką 3:0 (gole: Rafał Kurzawa, Łukasz Wolsztyński, Szymon Żurkowski). W pierwszym meczu tych drużyn w Chojnicach też wygrał Górnik 3:1
•W środę o 18.00 Arka Gdynia gra z Chrobrym Głogów (w pierwszym meczu było 2:0 dla obrońców tytułu), a o 20.45 Korona Kielce z Zagłębiem Lubin (w pierwszym meczu 1:0 dla Korony).
•Losowanie par półfinałowych Pucharu Polski na antenie Polsatu Sport bezpośrednio po meczu Korony z Zagłębiem.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    No to Legia ma problem.Pazdan i Guilherme mogą odejść.Nagy pewnie też,ale w takiej formie to żalu nie będzie.Pozostaną tuzy- Chukwu,Hildeberto,czy Pasquato,czy najdroższy brylant Blue Moon – czyli Sadiku.No tymi graczami to ligi nie wygrają.Legia bez wzmocnień, a z prawdopodobnymi ubytkami, będzie wyglądała jak szczerbata baba mająca ochotę na suchary.Ale to może być naprawdę suchar, po którym będą się śmiać jej ligowi przeciwnicy. Ten mecz pokazał,że brak jest implantów do składu Legii. Na pewno Szymański, ale ten to jeszcze mleczak, a trzonowych brak.Wróci Radovic,ale nie wiadomo czy będzie gotowy w pełni do gry.Jak zrobimy przegląd uzębienia Legii, to słabo to wygląda.Bramka, Malarz i braki, obrona-braki na środku.Pomoc- tam jest najlepiej,ale też konieczne są uzupełnienia. A atak – tu prawdziwe dziury, bo choć Niezgoda to taki Biały Kieł, ale sam sani nie pociągnie.Oj Pan Mioduski ma nad czym myśleć.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli