Jacek ZIELIŃSKI: Borussia bywa bardziej bezwzględna niż Real

Autor wpisu: 22 listopada 2016 00:00

Przed meczem Legii w Dortmundzie z Borussią rozmawiamy z Jackiem Zielińskim. Były reprezentant Polski, a obecnie dyrektor sportowy Wigier Suwałki ostrzega, że Niemcy mogą sprawić Legii więcej kłopotów niż Real Madryt. – Borussia nie ma aż takich gwiazd jak Real, ale może być bardziej zdyscyplinowana i bezwzględna niż Real – mówi były legionista.

FUTBOLFEJS.PL: Trener Legii Jacek Magiera za chwilę będzie się poruszał po Warszawie noszony w lektyce. Trochę niebezpieczne to jest?
JACEK ZIELIŃSKI: Niebezpieczne, bo pogoda nie sprzyja. Może się teraz trochę wypogodziło, ale zima idzie. Faktem jest, że kawał roboty wykonał, odmienił Legię.

Uważa pan, że Magiera jest odporny na taki entuzjazm, wręcz euforię kibiców, komplementy od mediów?
Nie znam go dobrze jako trenera i nie wiem dokładnie, jak on radzi sobie z emocjami na tym stanowisku. Zresztą Jacek samodzielnie, jako pierwszy trener, pracuje dopiero od niedawna. Jakiś czas temu rozmawiałem z nim na temat pracy w Wigrach Suwałki, ale od tamtej pory nie mieliśmy kontaktu.

Zna pan go jako zawodnika, człowieka.
Znam i wiem, że Jacek lubi na chłodno przyjmować różne rzeczy, nie reaguje zbyt emocjonalnie. Trudno mi wyobrazić sytuację, że na kogoś się denerwuje, krzyczy. Pewnie się to zdarza, ale wtedy ludzie są w szoku.

Z doświadczenia pracy w roli trenera i dyrektora sportowego, jest pan w stanie powiedzieć, czy świetna gra Legii to jest już efekt nowej miotły?
Teorie można różne tworzyć, a sytuacje różnią się od siebie. To, że w Legii będzie lepiej po zmianie trenera, to było pewne. Poprzedni trener działał jak inteligentny sabotażysta. Pracował, jakby sam sobie chciał zrobić na złość. Ale że będzie aż tak dobrze – sam jestem tym zaskoczony. I widać już potencjał, żeby drużyna się jeszcze rozwijała. Większość chłopaków doszła do niezłej formy, drużyna fajnie gra, ale kilku zawodników spisuje się jeszcze poniżej swojego poziomu. Choćby Nemanja Nikolić. Nie wiemy do końca, czego się spodziewać po Kazaiszwilim. Ponoć to niezły piłkarz, ale jeszcze tego nie pokazał. Jeśli uda się go obudzić, to mamy kolejnych dwóch zawodników, którzy mogą tę poprzeczkę podnosić.

Teraz się wydaje, że tych opcji jest coraz więcej.
Dokładnie, ale przecież niedawno mieliśmy zupełnie inne wrażenie, gdy Odjidja-Ofoe ledwo biegał, gdy obrońcy popełniali mnóstwo błędów. A teraz jest z kim pokombinować. Nagle okazało się, że niektórzy, skazywani na wygnanie, jednak mogą grać dobrze.

Wspomniał pan Nikolicia. Wojtek Kowalczyk w niedzielnym programie „Cafe Futbol” powiedział, że Legia powinna przy najbliższej okazji sprzedać go gdzieś do Chin, bo z niego nic już w tym klubie nie będzie. Zgadza się pan?
Nie, absolutnie nie. Jestem przekonany, że Nikolić może jeszcze grać na niezłym poziomie. Kuba Rzeźniczak był już wysyłany w różne miejsca i nie do Chin, bo to byłby komplement wówczas. Okazuje się, że on wciąż może grać na dobrym poziomie. Nikolić pokazał na co go stać, teraz kwestia powrotu do formy, bo faktem jest, że ma słabszy okres.

Gołym okiem widać też, że poprawiła się atmosfera. Przykład wspomnianego Kazaiszwilego – gdy schodził z boiska ze zwieszoną głową w Białymstoku wszyscy na ławce serdecznie mu dziękowali.
To normalny proces, że gdy zaczyna układać się gra, piłkarze zaczynają tworzyć fajniejszy klimat w szatni. Zawsze tak jest.

Trochę przypomina mi to klimat w reprezentacji Polski.
Fajne porównanie, ale trzeba też zwrócić uwagę na pewne różnice. Reprezentacja gra mniej meczów, w związku z tym atmosfera dłużej się tworzy, ale też dłużej się utrzymuje. Piłkarze nie nudzą się ze sobą, tak jak w klubie, bardziej wyczekują na kolejne zgrupowania i mecze. W klubie te procesy są bardziej dynamiczne. Ważne, by nie dać piłkarzom powodu do znużenia.

Skoro wspomniałem reprezentację Polski, to zapytam o dwóch piłkarzy: Bartosza Bereszyńskiego i Łukasza Piszczka, którzy prawdopodobnie wyjdą w przeciwnych drużynach. Jak oceni pan ich formę?
Bartek zagrał bardzo dobry mecz w reprezentacji Polski. A powołanie było efektem występów w klubie, między innymi w tym meczu z Realem. Był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Nie wiem, czy to nie był najlepszy jego występ, jaki kiedykolwiek widziałem. „Bereś” jest piłkarzem, który ma nieprawdopodobną szybkość, jest silny. To świetny materiał na bocznego obrońcę. Pod warunkiem, że będzie się czuł pewnie. Tę pewność teraz wykazuje, udziela mu się atmosfera w drużynie, przyszedł jego moment.

Bereszyński ma potencjał, żeby być następcą Piszczka w reprezentacji? Mówiło się o tym jakiś czas temu teraz znowu się nasuwa takie pytanie.
I nic dziwnego, bo podobieństw jest bardzo dużo. Choćby takie, że Piszczek, tak jak Bereszyński, też był kiedyś zawodnikiem ofensywnym. Jeden i drugi ma nieprawdopodobny gaz, obaj są charakternymi zawodnikami. Jeśli Bereś będzie się tak rozwijał, jak ostatnio, to na pewno trafi do Bundesligi, albo innego zachodniego klubu.

Dzisiejszy Piszczek znowu przeżywa wspaniały okres. Można chyba powiedzieć, że to boczny obrońca, jakiego chciałby mieć każdy czołowy klub?
Z pewnością. I tak naprawdę jest w najlepszym wieku. To jest czas, kiedy motoryka jest na najwyższym poziomie i zawodnik ma ogromne doświadczenie. A to doświadczenie daje dużą pewność siebie. Oby tylko dopisywało mu zdrowie.

Jak bardzo trzeba cofnąć się w czasie, żeby przypomnieć sobie w Legii takiego rozgrywającego, jak Odjidja-Ofoe?
Gdzieś do lat 90-tych, do czasów Leszka Pisza. Wtedy było w Polsce paru dobrych gości. To, że on potrafi grać w piłkę, widać było od początku, tylko fizycznie prezentował się fatalnie. Kilka tygodni temu Legia grała z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski. Odjidja grał na „szóstce” przeciwko Konradowi Nowakowi. Dopóki miał siły, to pokazał, że potrafi grać w piłkę, mądrze rozrzucał piłki. Ale później wyglądało to komicznie, jakby chciał złapać ręką kroplę rtęci, tak mu ten Nowaczek uciekał. Teraz, gdy poprawił się fizycznie, wygląda świetnie. I ma wokół siebie piłkarzy, z którymi może pograć: Radović, Guilherme, Kopczyński, Moulin. Coraz lepiej się z nimi rozumie. Żaden z nich nie wozi piłki.

Jak Kazaiszwili?
Nie wiem, czy to nie jest jakiś problem mentalny tych Gruzinów, że oni lubią taką grę, indywidualne popisy. Mieliśmy w Suwałkach jednego Gruzina. Bardzo zdolny chłopak, co on potrafił zrobić z piłką – fajna technika, balans ciałem. Tylko nie bardzo chciał współpracować z zespołem. Podobny problem miał Dwaliszwili czy Merebaszwili w Wiśle Płock. Obaj lubią pograć pod siebie. Zresztą popatrzmy na reprezentację Gruzji – to nie jest drużyna, nie potrafią wygrać meczu, chociaż piłkarzy mają bardzo dobrze wyszkolonych technicznie.

Wróćmy do meczu Legii z Borussią. To może być dla Legii trudniejszy rywal niż Real?
Tak mi się właśnie wydaje. Borussia nie ma aż takich gwiazd, jak Real, ale może grać bardziej zdyscyplinowanie i może być bardziej bezwzględna. Niemcy nie mają zwyczaju odpuszczać spotkań, zwłaszcza u siebie. I są bardziej ruchliwi, niż piłkarze Realu. Biegają wszyscy, a w Realu kilometry robią głównie obrońcy i defensywni pomocnicy.

W czym upatrywać szans Legii na korzystny wynik?
Podobnie jak w przypadku Realu zdarzały im się wpadki ze słabszymi rywalami w Pucharze Niemiec. Poza tym są po trudnym meczu z Bayernem, na pewno stracili mnóstwo energii i mieli jeden dzień mniej na odpoczynek. Pamiętać trzeba jednak, że trener Thomas Tuchel rotuje składem, na pewno będą zmiany.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Legia Warszawa | Liga Mistrzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli