Jacek Magiera: Ja nie jestem „Magikiem”, to wszystko zasługa drużyny

Autor wpisu: 8 grudnia 2016 00:16

Jacek Magiera wkroczył na konferencję prasową z uśmiechem od ucha do ucha. Jak zwykle był skromny i zaczął od podziękowań dla drużyny.

– Dziękuję całemu zespołowi, bo to jest sukces nie tylko Legii, ale i całej polskiej piłki, całej Ekstraklasy. To duża sprawa awansować do Ligi Europy z tak silnej grupy, jaką wylosowaliśmy. Muszę pogratulować moim zawodnikom, za to że tak walczyli, że tak dobrze i konsekwentnie grali. Walczyli jeden za drugiego. To była naprawdę drużyna. Dziękuję im za to, że byli ze sobą razem do końca. W jaki sposób tak szybko zmieniłem drużynę? Metoda małych kroków. Musieliśmy się najpierw nauczyć małych rzeczy, żeby później robić wielkie. Najpierw musisz się nauczyć celnie podawać na 10 metrów, potem na 20 i dopiero na końcu na 50 metrów. Powiedziałem, już po meczu w Lizbonie, że najpierw musimy postarać się w tej Lidze Mistrzów strzelić gola, potem zremisować, a na końcu wygrać. I to się nam udało zrealizować.

– Ten dzisiejszy mecz ze Sportingiem, to było podsumowanie całej tej edycji Ligi Mistrzów. Wygraliśmy, bo każdy zrealizował na boisku to, co miał zrealizować. Cel by grać w ofensywie odważnie był taki, żeby dodać piłkarzom pewności siebie. I to się udało. Dziś ważne jest to, że do odwagi w rozegraniu, dołożyliśmy dobrą i konsekwentną grę w obronie.

– Awansowaliśmy dziś do Ligi Europy, ale my chcemy wrócić do Ligi Mistrzów. Spróbowaliśmy jej smaku i była to fantastyczna rzecz. Za rok chcemy powalczyć w Lidze Mistrzów. Tylko w ten sposób Legia może iść do przodu.

– Po takim meczu nie można wyróżnić jednego zawodnika. Ważny był każdy z nich i to, w jaki sposób wykonał swoje zadania na boisku. Istotni byli nawet rezerwowi, bo wywierają presję na zawodnikach pierwszej „jedenastki” i zmuszają ich do pracy.

– Przed meczem mówiłem, że wygramy 1:0 i to po golu Guiherme. Jeśli w coś się bardzo wierzy, to ma to szansę się spełnić. Nawet na kartce mam napisane, że ma być 1:0, więc taki był plan. Czy to ja jestem „Magic”? Nie, nie ma tu nic z magii. To zrobiła drużyna. I zrobiła to konsekwencją. Ale jest przed nami jeszcze dużo pracy, bo chcemy się rozwijać i iść do przodu. A poprzeczkę zawiesiliśmy sobie bardzo wysoko.

– Mecze w Europie dają nam wiele doświadczenia. Ważna jest szybkość gry, przyjęcie kierunkowe, szybkość reakcji, bieganie na sto procent i do przodu i do tyłu. Polska Ekstraklasa na co dzień do tego nie zmusza. Ja bym chciał, żeby europejskie rozgrywki były teraz także w Poznaniu, Wrocławiu, Białymstoku i gdzieś jeszcze. Tego wszystkim życzę, bo tylko tak się może rozwijać polska piłka.

– Guilherme opuścił boisko z powodu kontuzji, ale dopiero jutro się okaże jak poważny jest to uraz. Na pewno trzeba będzie zrobić kilka zmian w składzie na niedzielny mecz z Piastem.

Trener Sportingu Jorge Jesus po meczu z Legią był poruszony, ale nie załamany. – Nie było dla nas niespodzianką jak w Warszawie zagrała Legia. Tego się spodziewaliśmy, bo Legia musiała wygrać, a nam wystarczał remis. I do tego dążyliśmy. Szczerze mówiąc spodziewaliśmy się ze strony Legii bardziej ofensywnej, otwartej gry. I tego, że Legią będzie grała z kontrataku. Tymczasem dominującą drużyną na boisku w całej pierwszej połowie był Sporting. Bramkę straciliśmy po wrzucie z autu, a to się nie powinno się nam zdarzyć. Będziemy musieli sobie to przeanalizować. Później, gdy dostaliśmy czerwoną kartkę, gra jeszcze bardziej nam się skomplikowała. Przegraliśmy, stało się tak, jak się stało. Trzeba respektować ten wynik.

– Chwalę Legię, że potrafiła wyczekać na swój właściwy moment żeby strzelić bramkę, mimo że Legia była cały czas pod presją, spychana przez Sporting do obrony.

– Spodziewaliśmy się,  że Legia jest groźna w ofensywie, bo nie każdy zespół potrafi strzelić trzy gole Realowi Madryt i cztery gole Borussii Dortmund, ale nie spodziewaliśmy, że gospodarze będą tak szczelni w obronie – mówił trener Sportingu.

Już w drugim pytaniu trener Jesus był pytany przez portugalskich dziennikarzy o zbliżające się w weekend derby Lizbony z Benfiką. Ale to nas tak obchodziło, jak zeszłoroczny śnieg, więc cytować nie będziemy.

Inne artykuły o: Legia Warszawa | Liga Mistrzów

  • szczęśliwy ursynów

    Wczorajszy wieczór- to magiczny wieczór.Legia zagrała europejską piłkę,towarzyszył jej wzorowy doping(a więc można kulturalnie kibicować).
    Magiczne moce drzemały w piłkarzach.
    I na podsumowanie, tak trochę po częstochowsku:
    Jacek potrafi uczynić cuda
    Gdy czegoś pragniesz, wszystko się uda.
    Oby tak dalej Panie Jacku Magiku z Łazienkowskiej.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli