Igraszki Legii pomiędzy plażą, a kiełbasą z grilla

Autor wpisu: 12 lipca 2017 22:44

Środek lata, ludzie na plażach i nad jeziorami. W przerwach między opalaniem i grillowaniem kiełbasy kibice mogli zobaczyć, jak Legia rozpoczyna swoją kampanię o Ligę Mistrzów z Finami z Mariehamn. A tam atmosfera piknikowa, okolica leśna, obiekt bardziej kojarzący się z rekreacją niż wyczynowym futbolem. I rzeczywiście – bardziej wymagających rywali Legia miała w springach. Zwycięstwo 3:0 zamyka kwestię awansu – choć tak naprawdę zamyka ją poziom fińskiej drużyny.

IFK Mariehamn to nie jest poważny egzaminator. Szczególnie dla takiej drużyny jak Legia, która ma ambicje grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a jeśli nie tam, to w grupie Ligi Europy na pewno. Finowie – poza stałymi fragmentami gry – nie byli w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Arkadiusza Malarza. Chyba, że jakieś klopsy zaliczali legioniści.
Mistrz Finlandii mógłby wygrać z Legią tylko przy jakiejś katastrofie i totalnym braku koncentracji zespołu z Warszawy. I chociaż w środowym meczu z tą koncentracją różnie bywało, to z takim rywalem przegrać się nie dało. Jacek Magiera zyskał możliwość cennego sparingu w meczu rewanżowym w Warszawie. Trener Legii może spokojnie nadal budować drużynę i sprawdzać piłkarzy, którzy do klubu dopiero przyszli, np. Albańczyka Armando Sadiku. Niech chłop pokaże co potrafi i zaspokoi ciekawość kibiców.

Legia znalazła snajpera z Albanii. Sadiku to napastnik na miarę Ligi Mistrzów?

Co można powiedzieć o meczu w Finlandii? Piknikowy sparing. Do zapomnienia i na pewno nie do wyciągania daleko idących wniosków.
Legia ruszyła z werwą, ale po szybo zdobytym golu z karnego od razu spasowała. Może nie w sposób zamierzony i świadomy, ale jednak.
Bo jak to z polską drużyną bywa: jeśli szybko strzeli gola, to w głowach piłkarzy pojawia się myśl: „Eee, kelnerzy. Zaraz ich walniemy pięć zerko!”
Ale to jest tylko takie głupie myślenie, bo czas płynął, a kolejnych goli nie było. Kłopot był nie tyle z budowaniem akcji, ile z koncentracją. Legia zgubiła rytm gry i spasowała z agresywnością. A bez tego we współczesnym futbolu grać się nie da. Gole Dominika Nagy’a i Kaspara Hämäläinena pod koniec pierwszej połowy rozstrzygnęły i jednocześnie „zabiły” mecz. O drugiej połowie szkoda gadać – Legia się już nie napinała, a gospodarze byli kompletnie bezradni.
Teraz trener Magiera ma czas na przegląd wojsk.

Łukasz Broź to dobry piłkarz (wywalczył karnego) i ciekawe, czy – w sytuacji gdy Artur Jędrzejczyk będzie miał okazję częściej grać na stoperze (gdyby odszedł Pazdan) – prawy obrońca jest w stanie nawiązać do swoich najlepszych dni? Przecież to były reprezentant.
Wariant z Jędrzejczykiem na środku obrony był ćwiczony trochę z konieczności (przeziębiony Pazdan), ale warto właśnie z takim rywalem jak Finowie trochę poeksperymentować.
W Legii grę ciągną Guilherme, Moulin, Nagy i tak pewnie będzie. Za chwilę będą to robili także Krzysztof Mączyński i Miro Radović. Ale już w meczu z Arką w Superpucharze widać było, że po odejściu Vadisa ciężar gry będzie rozkładał się na kilku piłkarzy.
Po środowym meczu o Hämäläinenie wiemy już, że świetnie gra nie tylko z Lechem Poznań, ale w ogóle z rywalami, których zna. Na przykład z Finlandii. Czas pokazać coś więcej.
Mączyński? Był niedokładny, koledzy nie odczytywali jego intencji. Sporo nieporozumień i piłek do nikogo. Aż to do Mączyńskiego nie pasuje. Ale reprezentant to na pewno wzmocnienie drużyny, choć na wystrzał formy „Mąki” w Legii trzeba chwilę zaczekać. Niemniej jestem zupełnie spokojny, że warto. Że to transfer, który dodał mistrzom Polski jakości. Na razie trzeba Mączyńskiemu dać chwilę, bo ostatnio był głupio zmuszany do wyjaśnień, czemu będąc w Wiśle, nie mówił, że chce do Legii. Chciałbym zobaczyć tych mądrali – co to Mączyńskiemu wypominają brak szczerości – jak najpierw sami mówią szczerze, że zastanowią się nad ofertą z Legii, a później codziennie zasuwają na treningi Wisły, odbierając lekcję przywiązania do barw klubowych. W roli wykładowców krakowskie „karki”…
Więc jak Mączyński wróci do równowagi psychicznej, jak poczuje, co to jest Legia, jak pozna lepiej kolegów, jak zgra się z drużyną – wtedy będziemy mogli od niego wymagać.
Jeśli ktoś oczekiwał, że Mączyński zastąpi Vadisa, to chyba się na łby z koniem zamienił. Nie zastąpi. Takiego piłkarza jak Belg to – jak napisał „Vuko” – tylko Piotr Zieliński mógłby zastąpić. Ale nie ma co o tym wspominać, bo to koncept czysto teoretyczny.

Mączyński jest Legii potrzebny, ale bardziej sprawdzi się w miejscu, gdzie grywał Jodłowiec, a gdzie dziś występują Kopczyński i Moulin. Jacek Magiera będzie w tym miejscu boiska miał duży komfort wyboru.
Jest jeszcze Mateusz Szwoch, który walczy o pozostanie w Legii. Wiadomo, że ma chłopak potencjał, ale jak się patrzy na jego postawę na boisku, to przydałoby się więcej wiary w to, że do tej Legii pasuje. Teraz tego nie widać. Stara się, nie można powiedzieć, że nie. Ale jakby grał na hamulcu ręcznym. Mentalnym hamulcu. A kiedy pokazywać swoją jakość, jak nie teraz, jak nie w takich meczach? Legia będzie się zmieniała każdego dnia. I każdego dnia będzie do niej wskoczyć trudniej.
Być może Szwochowi trudno sobie wyobrazić, by w Legii „na kierownicy” mógł wygryźć Radovica czy Guilherme (był testowany w tym miejscu boiska w okresie przygotowawczym). Ale Szwoch musi zrozumieć, że żeby grać w Legii, to pierwszą osobą, która musi w to uwierzyć, jest on sam. To jest klub, w którym sprawdzają się tylko zawodnicy z mentalnością zwycięzców. Dla wątpiących miłosierdzia nie ma.

Inne artykuły o: Legia Warszawa

  • kot

    chyba inny mecz oglądaliśmy bo Mączyński miał parę fajnych zagrań w pierszej połowie. Drugiej nie widziałem

  • zgubek

    Ten mecz pokazał,że Legia jeszcze w formie nie jest.Rywal to poziom naszej 2 ligi.Widać,że brak jest Rado,nie mòwiąc już o napastniku.Może ten Albańczyk okaże się trafionym zakupem,nie skreślałbym Chukwu.Wróci Kucharz,tych znaków zapytania jest wiele.A piwo i grila,czemu nie?A co do Mączyńskiego,poczekajmy,Magiera znajdzie jakieś drożdże i z tej mąki będzie jeszcze chleb

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli