Dzisiejsza Legia to pacjent w czasie rehabilitacji

Autor wpisu: 30 lipca 2019 09:55

Przeczytałem komentarz kibica: „Legia przegrywa – źle, Legia remisuje – źle, Legia wygrywa – źle” i muszę przyznać, że to celne spostrzeżenie oddające histerię zakochanych w Legii kibiców. Martwią się nawet jak wygrywa, bo Legia ma nie zwyciężać, ale ma zwyciężać ładnie, w dobrym stylu i najlepiej strzelać dużo goli.

Też jestem tego zdania i też od Legii dużo wymagam. Ale końcówka poprzedniego sezonu, gdy klub z Łazienkowskiej wypuścił z rąk pewne już niemal mistrzostwo, była przecież bolesną lekcją pokory dla kibiców z Warszawy. To był dobitny dowód na to, że Legia nie ma monopolu na wygrywanie ligi, że nie zawsze będzie miała szczęście na finiszu i nie jest wcale ulepiona z innej niż pozostałe drużyny – wyjątkowej – gliny. Podlega tym samym regułom i tym samym zasadom. Też popełnia błędy, których nawet wydaje się być więcej niż gdzie indzie, ale to raczej kwestia tego, że akurat Legia jest na świeczniku.
No więc po takiej lekcji pokory, kibic z Łazienkowskiej powinien nauczyć się patrzeć na swoją drużynę inaczej. Z większą wyrozumiałością i bez taki wygórowanych wymagań, jakie stawiało się tej drużynie, która całkiem niedawno grała w Lidze Mistrzów. Dziś – czy tego kibic chce czy nie – mamy do czynienia z inną Legią. Obitą sportowymi niepowodzeniami, od dwóch sezonów nieobecną na salonach Europy i dużo biedniejszą. Legią która teraz kupuje sposobem i tanio, szukając okazji. Która nie waha się sprzedać takiej „perełki” jak Sebastian Szymański – który za chwilę będzie etatowym piłkarzem reprezentacji – bo klub nie może czekać. Potrzebuje kasy na tu i teraz.
Tę – trochę skrzeczącą – rzeczywistość trudno kibicom z Łazienkowskiej zaakceptować i trudno się z nią pogodzić. Oni nadal Legię widzą wielką, silną sportowo i organizacyjnie. I nic w tym złego, kibic kocha swój klub ślepą miłością. Ma do tego prawo.

Ale jak się na dzisiejszą Legię spojrzy z boku, trochę z dystansem, to trzeba zauważyć, że to jest drużyna po rewolucji personalnej, a i sam klub jest nadal w przebudowie.
Walenie w trenera i zespół który dopiero się poznaje, sensu nie ma. Oni potrzebują czasu i spokoju. I trochę kredytu zaufania.
Nie wymagam od obecnej Legii zbyt wiele.

Obrazowo rzecz ujmując traktuję dzisiejszą Legię, jak pacjenta po wypadku, który jest w trakcie rehabilitacji. Teraz trzeba się cieszyć, że on znowu jako tako chodzi, a nie marudzić, że nie biega tak szybko jak kiedyś. Nie ten moment, nic na szybko, nic od ręki. Trzeba cierpliwości i wyrozumiałości. Ja sobie zdaję sprawę, że ten pacjent po rehabilitacji będzie się jeszcze kolebał na nogach, chwiał i nawet przewracał.
Dzisiaj zalecałbym kibicom Legii, żeby byli cierpliwi, żeby cieszyli się że ich zespół potrafi walczyć do końca, a nie narzekali, że stylem ten zespół nie zachwyca. Jeszcze jakiś czas zachwycać nie będzie. Lepiej się z tym pogodzić niż histeryzować i od razu szukać kolejnego, nowego trenera.
Na którego zresztą Legii nie stać i nie tylko pod względem finansowym. Nie stać jej na następną roszadę na tym stanowisku także z powodów wizerunkowych i organizacyjnych. Klub potrzebuje trochę ciągłości, potrzebuje być podmiotem poważnym, z jako taką przynajmniej stabilizacją.
Opowieści, że Aleksandar Vuković – legionista z krwi i kości – się nie nadaje są przedwczesną histerią. Na pierwsze, uczciwe oceny jego pracy trzeba poczekać aż do zimy, a może i dłużej.
Vuković swoim oddaniem dla Legii zasłużył na duży kredyt zaufania. Legia w ostatnim czasie była w oddana w ręce takich trenerskich szarlatanów, że „Vuko” przy nich to szkoleniowiec idealny. A poza tym, to chłopak swój, członek legijnej rodziny. Z kimś takim czasem lepiej nawet przegrać niż z takim człowiekiem jak Ricardo Sa Pinto wygrać.
Jeśli dzisiejszej, biedniejszej i będącej po rewolucyjnych zmianach kadrowych Legii nie pomoże prawdziwy legionista, to nie pomoże jej także wyczarowany z kapelusza przypadkowy trener z zagranicy. Byli już na Łazienkowskiej tacy. Też było bez sukcesów, tylko drożej.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynôw

    Przeczytałem tekst Pana Redaktora i jestem w kropce. W zasadzie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Legia to klub, który podlega tym samym regułom i zasadom co inne kluby. Nie zawsze się wygrywa, to fakt. Przegrać można. Tylko że Legia w ostatnim okresie ma stanowczo za dużo przegranych i to w fatalnym stylu. To martwi jej kibiców stąd czasami ich frustracja i brak cierpliwości. Pisze pan, że trzeba czekać na sukcesy. Jak długo? Po przejściu rehabilitacji? Nie zawsze po rehabilitacji pacjent dochodzi do pełnej sprawności.A kibic to taki specyficzny typ człowieka, że nie lubi kiedy jego klub gra nie tak jak on oczekuje. Vukovic to dobry piłkarz był , ale trenerem dobrym nigdy nie będzie. To nie Zidane,Guardiola czy Cruijff. To nie jest gość, który jest stanie wydostać Legię z kryzysu. Ale może się mylę. Ba, nawet chciałbym żeby tak było. W przeciwnym wypadku kolejny rok zmarnowany. A na to Legii nie stać w przeciwieństwie do zmiany trenera. Magiera był prawdziwym legionistą,ale jeszcze nie był gotowy. Ostatnim z legionistów, który odnosił sukcesy jako piłkarz i trener był Janas. Ale to prehistoryczne czasy. A Legia to na polskie warunki wielki klub, a jego kibice nie chcą czekać. Pewnie woleliby gdyby Legia wygrywała pod wodzą Są Pinto niż z Vuko przegrywała.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli