Z czym do ligi wraca Legia po zimowym śnie?

Autor wpisu: 7 lutego 2019 11:55

Z czym do ligi wraca Legia? Czy jest silniejsza sportowo? Jak na drużynę wpłynęły zmiany personalne? Czy atmosfera się uspokoiła, czy wręcz przeciwnie, zespół nadal rozsadza konflikt wewnętrzny, dodatkowo podsycany specyficzną osobowością trenera? Jak zaadaptują się przy Łazienkowskiej nowi Portugalczycy? Co zrobić z grupą dobrze opłacanych piłkarzy, których nie chce u siebie Sa Pinto? Pytań więcej niż odpowiedzi. Ale i te poznamy niebawem, bo już w niedzielę Legia jedzie do Płocka, gdzie o 18.00 zagra z Wisłą.

Co się w Legii najmocniej zmieniło w zimowej przerwie? W klubie żartuje się – ale raczej szeptem – że na pewno nie charakter trenera…
Po tym jakich mistrzowie Polski dokonali transferów – z klubu i do klubu – śmiało można postawić tezę, że władza Ricardo Sa Pinto tylko wzrosła. Zresztą nawet fakt, że oba obozy przygotowawcze odbyły się w Portugalii, też wskazuje na to, kto przy Ł3 pociąga za sznurki. Na silną pozycję trenera wskazuje też to, że nikt istotny – póki co – z klubu nie odszedł. Legia pozbyła się tylko tych, których Sa Pinto i tak w składzie nie chciał. A i to nie wszystkich.
Na pewno najważniejszą kwestią dla kibiców Legii jest pytanie o to, co wniosą do drużyny trzej nowi Portugalczycy. Sprowadzenie lewego obrońcy – Luisa Rochy (przychodzi z Greckiego Panetolikosu i będzie grał z numerem 16) na  pewno było potrzebne, bo Adam Hlousek musi mieć w końcu jakąś konkurencję.
Na Łazienkowską trafili jednak też dwaj skrzydłowi Salvador Agra (ostatnio grał w hiszpańskim drugoligowcu Cadiz , w Legii będzie występował z nr 23) i wypożyczony ze Sportingu Iuri Medeiros, wielki – ale niespełniony talent futbolu portugalskiego. Ten ostatni przychodzi na Łazienkowską z łatką piłkarza o nieprzeciętnych możliwościach, ale… lenia na treningach.

Ten ostatni transfer jest najbardziej dziwny. Bo Medeiros jest wypożyczony do Legii tylko na pół roku, a przychodzi jako zawodnik aktualnie trochę pogubiony. Był wypożyczony do Genoi na 1,5 roku za milion euro, ale Włosi skrócili to wypożyczenie o 6 miesięcy, na które przejmie go właśnie Legia.
Włosi mieli klauzulę wykupu tego zawodnika na poziomie 10 mln euro. Nie skorzystali. Według portugalskiej gazety „A Bola” w kontrakcie z Legią jest opcja wypożyczenia Medeirosa o kolejny rok, a klauzula wykupu zawodnika dla Legii opiewa na… 6 mln euro! No to akurat o tej opcji można zapomnieć. Do Ekstraklasy nie kupuje się tak drogo piłkarzy. Na Medeirosa trzeba patrzeć jako na próbę znalezienia zawodnika, który – po ewentualnym przedłużeniu wypożyczenia – da Legii taką jakość, która pozwoli na awans do fazy grupowej, rozgrywek europejskich. Tylko czy na pewno tę jakość gwarantuje facet, który w Genui – tej samej która stała się dla Krzysztofa Piątka katapultą do wielkiej kariery – podniósł się z ławki rezerwowych przez pół roku zaledwie dwa razy? Są wątpliwości. Raczej na teraz można powiedzieć tyle, że Legia kupiła los na loterii i liczy, że wygra. Tyle, że nie znamy ceny tego losu, bo nie wiadomo ile już kosztowało wypożyczenie Medeirosa i ile miałoby kosztować za kolejny rok. Tylko w takiej, półtorarocznej, perspektywie ten ruch transferowy w ogóle ma sens. Bo przecież nie na pół roku, tylko po to, żeby pomógł Legii sięgnąć po mistrzostwo Polski… To jest w stanie zrobić bez niego.

Transfer Medeirosa zastanawia tym bardziej, że Legia ma skrzydłowych, na których nie może narzekać. Michał Kucharczyk i Dominik Nagy należeli do najlepszych jesienią w drużynie. A przecież na skrzydle grywał także Marko Vesović, Sebastian Szymański a nawet Kasper Hämäläinen. Teraz doszli Agra i Medeiros, więc zrobiło się na bokach pomocy strasznie ciasno. Ano zobaczymy, może Sa Pinto będzie ustawiał Medeirosa na pozycji numer 10, tuż za napastnikiem? Chociaż to też optymalna pozycja dla Sebastiana Szymańskiego. No i Miro Radovicia, który – nie zapominajmy – nadal jest w klubie.
Obawa jest tylko taka, czy tak silna kolonia piłkarzy z Portugalii nie będzie ciężarem dla drużyny. Już wcześniej w zespole byli Cafu i Andre Martins, a teraz doszło trzech kolejnych portugalskich piłkarzy. Ze sztabem szkoleniowym to aż 9 osób z Porugalii w jednej szatni? Czy to jej nie rozsadzi? Kibice mogą mieć obawy, ale Sa Pinto to nie jest facet, który da sobie taki problem spokojnie wytłumaczyć.
A wiadomo, że po to sprowadza się nowych piłkarzy, żeby grali. A jak gra nowy, to nie gra stary… Wygląda na to, że Sa Pinto uznał, że zamiast szukać porozumienia z zawodnikami, których już zastał w Legii postanowił sprawdzić sobie swoich. Na pewno będzie mu łatwiej okiełznać drużynę, ale to oznacza że kolonia „odrzuconych” i niezadowolonych będzie rosła.

Kilku już się pożegnało z klubem. Krzysztof Mączyński poszedł do Śląska Wrocław, Michał Pazdan do tureckiego Ankaragucu, a Jose Kante do hiszpańskiego Gimnastic Tarragona. Można założyć, że na tych piłkarzach – także w skutek tego, w jaki sposób Sa Pinto pozbywał się ich z drużyny – Legia zarobiła marne grosze. A przecież mówimy o dwóch reprezentantach Polski oraz o czołowym napastniku Ekstraklasy!
A na liście obciążeń finansowych są jeszcze Arkadiusz Malarz, Chris Phillips i Christian Paquato. Wszyscy z wysokimi pensami (Pasquato podobno na poziomie 30 tys. euro miesięcznie) i wszyscy są poza pierwszą drużyną. Nie zamierzają z Legii odejść, a i chętnych na kupno nie ma. Klub stara się ich gdzieś upchnąć lub rozwiązać kontrakty, ale po pierwsze nie jest to łatwe, a po drugie nie da się tego zrobić bez kolejnych finansowych strat.
Zimą Legia kupiła też 19-letniego Kacpra Kostorza z Podbeskidzia Bielsko-Biała i 17-letniego Kacpra Skibickiego z Olimpii Grudziądz. W ten sposób Legia przygotowuje się już do nowego przepisu – o konieczności wystawiania w składzie młodzieżowca – który będzie obowiązywał w Ekstraklasie od lipca. Obaj nowi legioniści wiosnę spędzą na wypożyczeniach w swoich dotychczasowych klubach.

Legia ma jeszcze jeden problem. Jest oferta z MLS na Carlitosa. Jeśli potwierdzą się doniesienia, że New York City FC rzeczywiście jest gotowe zapłacić Legii za Hiszpana 2,5 mln euro, to pewnie napastnik wyjedzie do USA. Legii na szybko nie uda się już sprowadzić napastnika wysokiej jakości i musiałaby dokończyć sezon z Jarosławem Niezgodą i Sandro Kulenoviciem. Ale zdaje się, że w klubie są w stanie podjąć takie ryzyko.
Czy ktoś jeszcze może z Legii odejść? Z silnych lig okienko transferowe trwa już tylko w Rosji, lub miejscach mniej lub bardziej egzotycznych (m.in. Ukraina, Chorwacja, Norwegia, Szwecja). Z klubami rosyjskimi był kilkukrotnie łączony Sebastian Szymański. I choć sam pomocnik nie napiera na transfer to wiadomo, że jest to kwestia ceny za niego dla klubu i wysokości kontraktu. Dobrym pieniądzom jeszcze nikt nie odmówił.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • smutas

    Chciałoby się zawołać za Wyspiańskim,, Legię mą widzę ogromną.”Ale niestety to co dzieje się w Legii w ostatnich miesiącach nie daje podstaw do takiego optymizmu.Rzeczywistość jest taka- jaką redaktor przedstawił powyżej.Pozbycie się dobrych, ale bądź za starych, lub niepasujących do koncepcji treinadora (trenera po portugalsku) Sa Pinto budzi mieszane uczucia.Było, minęło, przychodzi nowe- takie portugalskie.Zobaczymy jak wszczepienie w organizm drużyny tkanki z Półwyspu Iberyjskiego się przyjmie, czy też nastąpi jej odrzucenie?. Pierwszym sprawdzianem będzie Wisła Płock- a to zawsze był dla Legii niewygodny przeciwnik. Czekam na komentarz Pana redaktora po niedzielnym meczu.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli