Cafu przybija pieczątkę z napisem: najlepszy piłkarz Ekstraklasy

Autor wpisu: 5 grudnia 2018 22:55

Jeśli ktoś wietrzył niespodziankę w 1/8 finalu Pucharu Polski w Głogowie, to szybko został sprowadzony na ziemię. Od pierwszej akcji było widać, że jedyne z czym mogą mieć problem piłkarze Legii to zmrożona murawa boiska. Ale gdy tylko goście nauczyli się jak biegać po takim boisku, od razu udzielili bezpłatnej lekcji futbolu zawodnikom Chrobrego. Skończyło się na trzech golach i łatwym zwycięstwie, choć widać było, że ten „wykład” mógł być dla pierwszoligowców jeszcze bardziej bolesny.

I taki wymiar – edukacyjno-oświatowy – mają rozgrywki Pucharu Polski na tym etapie. Przyjeżdża Legia do Głogowa i to jest tam wydarzenie. O wielkim futbolu nie ma co mówić, bo jak się gra w Polsce, w grudniu, na niepodgrzewanej murawie to jest to jednak nieporozumienie i błąd w całej koncepcji rozgrywek. No albo gramy w piłkę na poważnie, albo jeździmy na łyżwach. W takich warunkach granie ani zdrowe, ani ciekawe nie jest.
Olbrzymią przewagę legionistów było widać od pierwszej minuty meczu. Już nawet tylko po tym, jak technicznie przyjmowali piłkę, jak silnie i celnie ją podawali. Chrobry nie miał czym odpowiedzieć. Zabrakło argumentów. Co dziwne nie jest, bo przecież gospodarze plączą się w dole tabeli 1.ligi, a Legia była budowana z myślą o podboju Europy.

W Legii od początku najbardziej aktywny był Michał Kucharczyk. „Kuchy” – wyszedł z opaską kapitana na ręku – często schodził  ze skrzydła na środek ataku, w lukę którą zostawiał mu najbardziej wysunięty zawodnik gości – Sandro Kulenović. W pierwszej takiej akcji Kucharczyk był na spalonym. W drugiej strzelił w środek bramki, ale gdy trzeci raz znalazł się sam na sam z bramkarzem, przyjął piłkę na prawą nogę, sieknął lewą i napoczął rywala.
Kuchy ma dobry czas. W sobotę miał duży udział w rozmontowaniu Korony, w środę zaczął strzelanie w Głogowie i kibice Legii chcieliby żeby podtrzymał tę passę w Gdańsku w niedzielę. Kucharczyk naprawdę teraz dobrze wygląda: szybki, dynamiczny, sylwetka atlety i broda początkującego hipstera. Przy totalnej bryndzy ze skrzydłowymi w reprezentacji, nawet mógłby go odkurzyć Jerzy Brzęczek. Kucharczyk gorszy niż Kurzawa w Chorzowie na pewno by nie był. Widać, że akurat „Kuchemu” praca z trenerem Sa Pinto służy. Zresztą „Kuchego” – poza jednym wyjątkiem – cenili wszyscy kolejni trenerzy Legii. To mocne skrzydło warszawskiego klubu.
Po drugiej stronie boiska, na prawym skrzydle – pod nieobecność pauzującego za kartki Dominika Nagy’a – zagrał Marko Vesović i tam się jednak mniej działo. Asysty w tym meczu zaliczyli: Stolarski, Philipps i Radović. Chwała im za to, ale osiągnięć z takim rywalem jak Chrobry Głogów na pewno nie należy przeceniać.
W przerwie z boiska zszedł Vesović –  na niego czeka w niedzielę robota w Gdańsku – a na placu gry pojawił się Christian Pasquato, który od dawna ma w Legii status głębokiego rezerwowego. Raczej nieprzypadkowo. Za to cały jego pobyt w Warszawie wygląda na kompletnie przypadkowy. Jak się nam przypomni, że był ściągany na Łazienkowską jako następca Vadisa Odjidja Ofoe to śmiech miesza się z grymasem skrzywienia. Pasquato najlepszy był wtedy, jak na zimowym zgrupowaniu rok temu – jeszcze za Romeo Jozaka – z fantazją zaśpiewał utwór „Sono Italiano vero”. I tyle. Ten prawdziwy Włoch ma kawałek uderzenia, strzelił fajnego gola – z tym, że dawno – ale lider drugiej linii to to na pewno nie jest. Podobnie jak Kasper Hämäläinen. Fin tym razem zagrał od początku spotkania, ale ani przez moment nie wyglądał na tego piłkarza, który był liderem Lecha Poznań. Niby chce, niby biega, podaje, stara się. Ale to wszystko jakieś takie… nie przekonujące. Bo to nawet nie o to chodzi, że coś Finowi wyjdzie w jednej czy drugiej akcji. Istotne jest to, że czuje się iż to co ma Kasper na dzisiaj do zaproponowania, to za dużo za mało na Legię. Szczególnie, że oczekiwania wobec tej drużyny stale rosną.
Fina na boisku zastąpił – dawno nie widziany – Miro Radović. Odebrał opaskę kapitana, ale jego pierwsze kontakty z piłką pokazały, że ostatnio miał w warunkach meczowych mało kontaktu z tym przedmiotem. A to huknął nad poprzeczką w łatwej sytuacji, a to stracił piłkę w nieudanym dryblingu, a to źle podał. Widać było nie tylko brak ogrania, ale także stres i brak pewności siebie. Jeszcze do niedawna takie rzeczy się „Rado” nie imały. No ale teraz jego status w drużynie jest już inny, raczej jest już „schodzącą” legendą. Dobrze, że pozytywnie się pokazał przy golu na 3:0, gdy wyłożył piłkę na strzał Portugalczykowi Cafu. Bo „Rado” potrzebuje argumentów w postaci liczb: goli i asyst. Inna sprawa, że asystować Cafu to jest przyjemna sprawa – co ma facet za uderzenie! Bajka! Silne, soczyste i niepozostawiające wątpliwości.
Zresztą jego gol na 2:0 – rogal w stylu Deyny – to też był rarytas. Co tu gadać: Cafu to jest obecnie najlepszy piłkarz w Ekstraklasie. Bezdyskusyjnie.
Zadanie na środowy wieczór w Głogowie legioniści mieli proste: wygrać, awansować do ćwierćfinału i nie złapać kontuzji przed meczem pierwszego półrocza w Ekstraklasie, czyli niedzielnym starciem z Lechią w Gdańsku. I to się udało. Kto miał odpocząć to odpoczął, a awans do ćwierćfinału jest.
W Głogowie mecz bez historii. Historia lubi się pisać nad morzem.

Inne artykuły o: Legia Warszawa

  • zgubek

    No to mamy nowego króla ligi polskiej. odszedł Vadis, przyszedł Cafu.Nie jestem takim znawcą piłki by oceniać , których z nich jest lepszy.Przyszłość pokaże, a wartość Cafu zweryfikuje m.innym najbliższy mecz w Gdańsku.Mecz trudny, zobaczymy, czy jego strzały to będą jak bajka,silne soczyste,etc.Jako kibic Legii nie widzę przeciwwskazań. Na dzień dzisiejszy Cafu jest w jednym lepszy od Vadisa. Carlos Miguel Ribeiro Dias- bo tak brzmią w całości jego personalia -to ciut trudniejsze do zapamiętania niż Vadis Odjidja- Ofoe. A wracając do meczu z Chrobrym, to mieliśmy przegląd rezerwowych: Stolarski, Kulenovic, Radovic, Pasquato, Hamalainen,Philipps. Dostali szansę, ale tylko ci dwaj pierwsi,mogą być przydatni w Legii , zwłaszcza ,że są to zawodnicy młodzi, w których warto inwestować.A Kuchy,jesień ma udaną,ale nie przypomina mi początkującego hipstera, to taki Przyczajony tygrys , ukryty smok.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli