Legia ugrzęzła w polu kukurydzy. Punkt ratuje Niezgoda, a kto błysnął? Trochim!

Autor wpisu: 2 grudnia 2017 22:59

Legia wymodliła remis w Niecieczy (2:2), gdzie zagrała z Sandecją. Jak to brzmi? Niedobrze. No właśnie – po stronie ekipy Romeo Jozaka tym razem zdecydowanie więcej było „niedobrze” niż „dobrze”.

Jeśli najbłyskotliwszą postacią meczu Sandecja – Legia zostaje ten, którego nawet za młodu w Legii uznano za zbyt grubo ciosanego, czyli Wojciech Trochim, to trochę strach myśleć, co sobie o tym wszystkim myśleć.
Romeo Jozak przed meczem był pod wrażeniem obiektu w Niecieczy („Słowa uznania dla ludzi, którzy taki stadion zbudowali na polu kukurydzy”) i zadeklarował, że przesądami – czyli niemocą Legii w Niecieczy – się nie przejmuje. Po meczu można podpowiedzieć: w porządku – przesądami można się nie przejmować, ale Jozak znów powinien przejąć się mocno grą zespołu, bo ta ewidentnie kulała.

Dobrze broniliśmy i to nas rozluźniło – to także sentencja Jozaka sprzed meczu w nawiązaniu jeszcze do porażki z Koroną Kielce. Po meczu z Sandecją ta sentencja nabiera melodii nieznośnego refrenu i aktualności. Legia, która tak uważnie grała w defensywie przez sześć meczów po słynnej porażce z Lechem, teraz w dwóch meczach ligowych z rzędu straciła 5 goli!
Z Sandecją po tragicznych pomyłkach. W 36. minucie Inakiego Astiza, który źle zabrał się za wybijanie dalekiej wrzutki na kontrę. Piłka trafiła do Filipa Piszczka, który znalazł się sam przed Arkadiuszem Malarzem. Ale zachował trzeźwą ocenę sytuacji – zamiast strzelać, oddał nadbiegającemu Trochimowi. Były gracz Legii z zimną krwią położył na murawie interweniujących Łukasza Brozia i Malarza i wbił gola na 1:0.
W 81. minucie – to znów błąd ewidentny Malarza i środkowych obrońców. Z pozoru niegroźna wrzutka Macieja Małkowskiego, Malarz czekał na piłkę – na tyle długo, że zza pleców obrońców wyskoczył Michal Piter-Bučko i wbił na 2:1. Szkolna pomyłka.

Legia grała już wtedy w „10”, bo 74. minucie z boiska wyleciał Guilherme. Za podwójną nakładkę na wysokości środka boiska. Kompletnie bez sensu. Jakby głowa Guilherme była wtedy zupełnie gdzieś indziej – na przykład w temacie: „zostać w Legii czy jednak odejść?” Oj, nie podniósł swych notowań Brazylijczyk tą sytuacją. Od razu odwrócił się od boiska i bez dodatkowych gestów powędrował do szatni.

Legii punkt uratował nos Jozaka i piłkarze… niewidoczni. Najpierw niewidocznym dla defensywy Sandecji okazał się na środku pola karnego Maciej Dąbrowski, który po rogu wyrównał na 1:1 w 60. minucie.
W drugiej minucie doliczonego czasu gry jeden jedyny raz w tym meczu błysnął Cristian Pasquato – świetną asystą. Pasquato po przerwie zmienił Michała Kucharczyka i przez 46 minut nie do końca było wiadomo – po co. W 92. minucie stało się to wreszcie jasne – by wrzucił wypieszczoną piłkę do Jarosława Niezgody. A ten wpakował ją głową do bramki Sandecji. Swoją drogą, chyba jednak od takiego gościa jak Pasquato można wymagać więcej niż jednego błysku na mecz, nieprawdaż?
Niezgoda to kolejna decyzja Jozaka podjęta z wyczuciem. Nie miał w tym meczu centymetra miejsca. Tak grała Sandecja Radosława Mroczkowskiego. Ograniczała to miejsce Legii absolutnie do minimum, a Niezgodzie wręcz do… centymetra kwadratowego. Niezgoda nie radził sobie z tym kompletnie, co chciał wystartować za piłką, to albo zderzał się ze ścianą, albo… boisko mu się kończyło. Bo wolnej przestrzeni było co kot napłakał. Legia potrafiła oszukać rywali tylko wtedy, gdy grała piłką bardzo szybko, a bardzo szybko grała stanowczo zbyt rzadko.
A jednak Jozak Niezgody nie zdjął z murawy. Wprowadzając na końcówkę Armando Sadiku zdjął Krzysztofa Mączyńskiego. Opłaciło się. W ostatniej akcji meczu Niezgoda dał Legii punkt.

Mecz z Lechem w Poznaniu było gongiem budzącym Legię. Nieciecza to może nie „gong”, ale mocny dzwonek ostrzegawczy na pewno. Przede wszystkim dla defensywy. Trzeba tu, trenerze, dobrze wytargać kogoś za uszy!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli