Legia się wzmacnia czy osłabia? Na pewno oczyszcza

Autor wpisu: 1 lutego 2018 14:03

Przez 30 dni stycznia tego pytania nie było, bo odpowiedź byłaby zbyt oczywista. Odsprzedanie Armando Sadiku i Thibault Moulina z lekka zaskoczyło – nie tylko kibiców, ale jak się zdaje z lekka i Romeo Jozaka. – Nieprzewidziane sytuacje potrafią zdarzyć się i w nocy. Rano nie było z nami Moulina i Sadiku – ten cytat z trenera pewnie przejdzie do klasyki transferowych bon motów.

Niby o Moulinie mówiło się już jesienią. Francuz nie miał u Jozaka łatwego czasu. Jeśli ktoś nie pamięta – został przecież nawet odesłany do zespołu rezerw. No, ale od konca jesieni trener mówił o nim już tylko wyłącznie ciepło, a w ostatnich dniach nawet bardzo ciepło.
Podobnie jak Armando Sadiku Francuz przygotowania do wiosny zaczął z ogromną werwą, co było widać i w meczach sparingowych. Okazało się, że werwa tej dwójki to jednak nie efekt przekonania do walki  miejsce w jedenastce Legii, a przekonania do możliwości transferów. Moulin i Sadiku pokazali, że mają siły i energię do gry choćby od „zaraz” i… wyfrunęli. Jeden do Grecji, drugi do Hiszpanii.
Zupełnie na marginesie – jak to jest, że w polskiej Lotto Ekstraklasie za gwiazdę robi piłkarz z trzeciej ligi hiszpańskiej, a klub z hiszpańskiej ekstraklasy uważa za wzmocnienie pozyskanie rezerwowego z klubu polskiej ligi?

Spodziewane czy nie – odejście Moulina zdaje się dla Legii mimo wszystko stosunkowo małym problemem. Wobec pozyskania Williama Remy’ego, przy zapowiadanych następnych transferach z ligi francuskiej (Habib Maiga z St-Etienne i 23-letni reprezentant Luksemburga Chris Philipps z FC Metz) druga linia wygląda na bogato.
Maiga i Philipps to piłkarze z poziomu Ligue 1 (choć z mniejszym doświadczeniem niż Remy) – na miarę polskiej ekstraklasy powinni błyszczeć, podobnie jak to zapowiada się i w przypadku Remy’ego. Przygotowanie motoryczne, panowanie nad piłką i taktyka – to niezaprzeczalnie mocne strony całej trójki. Podobnie jak gotowość do gry „od zaraz”.
Oczywiście – z Legii odeszli także Guilherme, Tomasz Jodłowiec, Dominik Nagy i Hildeberto, ale przecież, poza Gui, to tylko typowe „czyszczenie magazynu”. Hildeberto, poza wagą, w Legii nie zaistniał, Jodłowiec i Nagy rozczarowali Jozaka.
Węgra jakoś nie dało się naprostować, mimo że szkoleniowiec w pewnym momencie uznał, że może nawet się udało. A przynajmniej tak mówił. Jodłowiec to chyba koniec końców największe rozczarowanie. Był przecież moment tej jesieni, gdy wziął opaskę kapitana i nawet zdawał się kandydatem do reprezentacji! Sami tak postulowaliśmy, trzeba przyznać.
Teraz jednak razem z Jakubem Czerwińskim będzie jednak pod okiem Waldemara Fornalika tylko bronił się przed spadkiem z Lotto Ekstraklasy.

To jednak ruchy planowane – konsekwentne, jak zapowiadał prezes Dariusz Mioduski, pozbywanie się (choćby na wypożyczenia) piłkarzy, którzy przejadają swoje kontrakty i niewiele poza tym robią. A w każdym razie nie są w stanie ustabilizować formy i dać wyraźnej jakości drużynie.
W ich miejsce są Domagoj Antolić, Marko Vešović plus wracający po kontuzji Miro Radović plus młody faworyt Jozaka – Sebastian Szymański. „Młody faworyt”, ale bardzo, bardzo fajnie wyglądający podczas sparingów – i na boku drugiej linii i nawet przesuwany bardziej do środka, na ofensywnego pomocnika. Jesienią Szymański czasami grywał, czasami nie. Wiosną ma szansę stać się mocnym punktem jedenastki nawet!
Na dodatek Jozak konsekwentnie próbuje gry na trzech środkowych obrońców i wahadłowych obrońców, co jeszcze zwiększa pole manewru z ustawieniem (Adam Hloušek, Łukasz Broź czy ciekawie się prezentujący młody Łukasz Turzyniecki grający bardzo wysoko).
Zdecydowanie – z drugą linią, środkiem pola, jak zwał tak zwał – problemu nie ma i nie będzie. To pewne.

Podobnie zresztą jak z obroną. Przynajmniej pod warunkiem, że zostanie Michał Pazdan. Remy i Philipps mogą grać i na „6”, i na środku obrony, co stwarza masę możliwości. Wyzdrowiał Artur Jędrzejczyk. Jest dobrze.

To co jest źle? A może nie „źle” tylko „gorzej”? Po odejściu Sadiku gorzej jest z atakiem. Taki Albańczyk, jakiego widać było w sparingach na Florydzie i w Hiszpanii, mógł dać zapas wysokiej energii tej formacji. Tak, tak, jesienią był tylko rezerwowym, tylko że… narobił smaku na więcej. Na zdecydowanie więcej! Jak widać, smaku narobił też w Levante.
Sam Jozak, gdy jeszcze miał Sadiku, wspominał o grze na dwóch napastników. To wciąż możliwe – z Jarkiem Niezgodą i Eduardo, jednak pod warunkiem pełni zdrowia i sił tego drugiego. Na razie z tym jednak słabo. Zawsze można szukać wariantów z Kasperem Hamalainenen i Michałem Kucharczykiem, tylko że na razie nie szukał ich… sam Jozak.
A co, jeśli Eduardo będzie niedomagał, a co jeśli cokolwiek wyeliminuje Niezgodę? To nie jest sci-fi. To całkiem realny scenariusz.
Reaktywacja Chimy Chukwu (nawet jeśli nikt go nie weźmie) nie wchodzi w grę. Atak Legii na dziś to wielka niewiadoma. Jeśli wszyscy będą zdrowi –  może być w miarę ok. Jeśli coś się za przeproszeniem popieprzy… może być kłopot.

Podobnie jak z bramką. Dopóki jest Arkadiusz Malarz – zdrowy i „bezkartkowy”, obsada i jakość są oczywiste. Gorzej, gdy z jakiegokolwiek powodu wypadnie. Radosław Cierzniak to doświadczenie, ale podczas sparingu na Florydzie z Atletico Nacional był bardzo daleki od pewnych zagrań i interwencji. Może to tylko wypadek przy teście.
Tym niemniej oddanie Radosława Majeckiego i Jakuba Szumskiego (plus Konrada Jałochy) – jakkolwiek w pełni zrozumiałe dla rozwoju tych piłkarzy, o tyle także niebezpieczne w obliczu jakichkolwiek absencji.

Póki co – jeszcze czekamy. Przede wszystkim na dopięcie transferów Maigi i Philippsa. A może jeszcze na kogoś?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli