Legia na razie ze stratami: Szymański, Hloušek, Eduardo. Ktoś wygrał? Remy!

Autor wpisu: 13 stycznia 2018 23:49

Na początek roku 2:3 Legii z ekwadorską Barceloną SC podczas pierwszego meczu Florida Cup. I niestety, to był mecz strat – nie tylko katastrofalnych pomyłek w obronie. Także dlatego, że z kontuzjami boisko opuścili Sebastian Szymański, Adam Hloušek i Eduardo.

Eduardo rozpalił umysły fanów Legii. Jest wciąż dobry, czy… już słaby? Będzie gwiazdą i wodzirejem, jak choćby kiedyś Danijel Ljuboja? Czy poprzestanie na przebrzmiałej sławie? Pierwszy tegoroczny sparing Legii miał przynajmniej odsłonić rąbka tajemnicy, ale w kwestii Eduardo nie odsłonił niczego. Słynny Chorwat wszedł na boisko na drugą połowę, gdy Legia przegrywała 1:3, zdążył raptem ze dwa razy kopnąć piłkę i w jednym ze starć padł na murawę. Zbierał się z wyraźnymi kłopotami trzymając się za dolną część pleców, z pomocą sztabu medycznego. I ostatecznie wsparty na pomocnych ramionach zszedł z boiska nie zostając nawet na ławce, tylko od razu kierując się do szatni. Niefajnie to wyglądało.
– Eduardo został uderzony kolanem w kręgosłup i najprawdopodobniej przesunął mu się kręg w kręgosłupie. Kontuzja wynikała z tego, że jego ciało w chwili zderzenia było za bardzo rozluźnione, zrelaksowane. Poczuł mocny ból, a problemy z kręgosłupem to poważna sprawa, dlatego zdecydowaliśmy się zdjąć go z boiska – tłumaczył po meczu trener Romeo Jozak

To nie jedyna ze strat. Bo w pierwszej połowie raptem 23 minuty pograł sobie Sebastian Szymański – on musiał zostać zmieniony, gdy po jednym ze starć coś stało się z mięśniem przywodziciela (chyba).
To tym bardziej przykra sytuacja, że przez te 23 minuty młody piłkarz był bodaj najbardziej aktywnym legionistą. Naprawdę się starał i naprawdę sporo mu wychodziło. Na lewym skrzydle, schodząc do środka, a nawet na prawo. Szymański już w 7. minucie zaliczył asystę przy golu Jarosława Niezgody, któremu wystawił piłkę na środek pola karnego. Ba, wykonywał nawet rzut wolny z prawej strony pola karnego rywali – próbował strzelać przy słupku, bramkarz odbił na róg. Fajnie się na tę jego aktywność patrzyło! Szczególnie na tle kompletnie niewidocznych Pasquato (gwoli sprawiedliwości – zaczął akcję bramkową oddają piłkę Michałowi Kopczyńskiemu, który na skrzydle wypatrzył Szymańskiego) czy Michała Kucharczyka.

Niestety, po zejściu Szymańskiego w pierwszej połowie już nie miał kto napędzić ofensywy. Legia grała w zasadzie w dziewięciu, bo Pasquato konsekwentnie pozostał niewidoczny, a do Niezgody nikt żadnych piłek nie dogrywał.
Grali za to, i to w najlepsze Ekwadorczycy. W zasadzie pierwsza połowa podzieliła się na krótki czas do gola Legii i bardzo długi po golu Legii, gdy mistrzowie Polski tylko patrzyli na to, co robią szybcy i pełni werwy i pomysłów rywale. Barcelona SC cieszyła się grą, a Legia traciła gole:
* na 1:1 po akcji środkiem, zgraniu na prawo, gdzie Hloušek i Michał Pazdan zostawili zbyt wiele miejsca, a potem przerzuceniu piłki na lewą stronę pola karnego – gdy tam już także legionistów nie było, bo wcześniej… pobiegli za piłką; przytomny strzał niepilnowanego rywala zakończył sprawę;
* na 1:2 w akcji, w której Hloušek nie zablokował dośrodkowania, Maciej Dąbrowski zlekceważył lecącą piłkę, a Arkadiusz Malarz przepuścił strzał wyskakującego zza pleców Dąbrowskiego Nahuelpana;
* na 1:3 – tu akcji lewą stroną Ekwadorczyków nie przerwał Łukasz Broź, rywal spokojnie go oszukał wycofując piłkę przed pole karne, gdzie bez problemu przymierzył do bramki nieatakowany Esterilla.
Pozamiatane. Tuż przed końcem pierwszej połowy z boiska zszedł Hloušek kopnięty w nogę przez jednego z przeciwników.

Na drugą połowę Romeo Jozak wymienił niemal cały skład poza tymi piłkarzami, którzy weszli już w pierwszej. I Legia wyglądała lepiej – z tym, że trzeba pamiętać, że jak to w sparingach bywa rywale robili zmianę za zmianą, co oczywiście nie sprzyjało płynnej grze.

Najbardziej znacząca okazało się wymuszone zejście z boiska Eduardo. Za niego wszedł Mateusz Żyro i zajął miejsce na środku obrony, do drugiej linii Jozak przesunął zaś Williama Remy’ego. W innym przypadku pewnie na Francuza mało kto akurat w tym sparingu zwróciłby uwagę, bo trudno powiedzieć, ile na pozycji stopera miałby okazji się wykazać.
Popchnięty zaś do przodu pokazał, że jest grajkiem na schwał! Takim, który nie boi się piłki, nawet gdy trzeba wejść w drybling, świetnie wie, jak się ustawić, nie tylko jak przerwać rywalom, ale i jak samemu akcję podciągnąć do przodu. Wreszcie – strzelić. To właśnie on tuż przed końce meczu uderzył sprzed pola karnego, a piłka przy słupku wpadła na 2:3.
Remy pokazał się jako piłkarz na wskroś uniwersalny – dający możliwości i w defensywie, i w ofensywie, na tle kolegów ze środka pola aż strach powiedzieć… kompletny (a przynajmniej bardziej kompletny). Gdy Remy, który przecież w 2017 roku nie zagrał żadnego poważnego meczu, zaczął prezentację swych walorów, jakoś tak się zawieruszyli i Thibault Moulin, i Domagoj Antolić, o którym – w przeciwieństwie do Francuza – na razie mało można powiedzieć.

Tak, jeśli ktoś zwrócił na siebie uwagę w pierwszym legijnym sparingu, z pewnością był nim Remy.
Choć trzeba wspomnieć, że wielką ochotę do gry przejawiał Amando Sadiku – aktywny, starał się pokazywać do piłki, ale szkoda że wciąż nieskuteczny.
Momentami mogła się też podobać ofensywna chęć gry i przytomność umysłu Marco Vešovicia wspieranego całkiem udanie przez młodego Łukasza Turzynieckiego.

Cóż, pierwsze w 2018 roku sparingowe koty za płoty za Legią. Daleko idące wnioski póki co trudno wyciągać, tym bardziej, że ewidentnie rywale lepiej reagowali na piękne okoliczności przyrody ze słoneczną pogodą.
Najważniejsze – co ze zdrowiem kontuzjowanych legionistów. Oby wszystko szybko wróciło do normy.

Legia – Barcelona SC 2:3
Niezgoda 7., Remy 90. – Caicedo 18., Nahuelpan 22., Esterilla 27.
Legia (I połowa): Malarz – Broź, Pazdan, Dąbrowski, Hloušek (42. Jędrzejczyk) – Kopczyński – Kucharczyk, Mączyński, Pasquato, Szymański (23. Hamalainen) – Niezgoda.
Legia (II połowa): Majecki – Turzyniecki, Remy, Astiz, Jędrzejczyk – Vesović, Moulin, Antolić, Hamalainen – Eduardo (64. Żyro), Sadiku.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • pio

    czy aby napewno zagrał MICHAŁ Żyro ?

    • zgubek

      Czytamy to co napisane- Mateusz.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli