Legia nie punktuje w Pro Junior System? Ale piłkarze Legii jak najbardziej!

Autor wpisu: 23 grudnia 2017 10:36

W Pro Junior System – programie PZPN promującym grę w lidze młodymi piłkarzami – Legia się nie liczy. Ale to nie znaczy, że młodzi legioniści nie punktują! Punktują i to w najlepsze – wypożyczeni do klubów ekstraklasy i pierwszej ligi zebrali tylko w tym półroczu… ponad 7,5 tysiąca punktów.

To bardzo dużo. Zwycięzca Pro Junior System dla ekstraklasy w poprzednim sezonie Lech Poznań zebrał 8328 punktów, zwycięzca pierwszej ligi Olimpia Grudziądz – 9607. Nie przez jedną rundę, a przez cały sezon 2016/17.

Oczywiście nie ma co tych liczb porównywać wprost, to nie miałoby sensu. Choćby z tego powodu, że Lech też miał piłkarzy, którzy punktowali wypożyczeni dla innych klubów (jak choćby Robert Gumny czy Kamil Jóźwiak).
A jednak przynajmniej z grubsza daje to jakieś pojęcie, że zebranie grubo ponad 7 tysięcy punktów w Pro Junior System to naprawdę świetny wynik.

Przypomnijmy pokrótce, że w PJS punktują ci piłkarze, którzy w roku kończącym cykl rozgrywek (obecnie – 2018) skończą 21 lat i oczywiście piłkarze młodsi. By ich osiągnięcia się liczyły do statystyk, muszą rozegrać co najmniej 270 minut w lidze w co najmniej pięciu meczach.
W barwach Legii ten warunek spełnia tylko jeden piłkarz, który grał jesienią: Sebastian Szymański. Wystąpił w siedmiu spotkaniach, rozegrał 278 minut, co daje w jego przypadku 556 punktów w PJS (uwaga: na stronie PZPN nie zaktualizowano jeszcze klasyfikacji o ostatni mecz Legii z Wisłą Płock, w którym Szymański zagrał).

Tyle że Legia mnóstwo swoich młodych piłkarzy wypożycza do innych klubów, co jest polityką jak najbardziej sensowną. Ci piłkarze często mają jeszcze zbyt mało doświadczenia na boiskach ligowych, by mogli skutecznie rywalizować o miejsce w pierwszej drużynie. Ale jednocześnie umiejętności nie podniosą w trzecioligowych rezerwach. To po prostu za nisko.
Mówił o tym latem Jacek Magiera, gdy na obozie w Warce zobaczył Mateusza Wieteskę (wracającego z wypożyczenia do Chrobrego) i Konrada Michalaka (powrót z Zagłębia Sosnowiec): – Po to poszli do seniorskiej piłki, by trenować z bardziej doświadczonymi zawodnikami niż mogliby w drugim zespole. By nabrać pewności siebie, by grać w kontakcie z silniejszym przeciwnikiem. I to widać. Konrad ma wciąż bardzo duże rezerwy i musi nad sobą wiele pracować, je wykorzystać i być lepszym piłkarzem. Ale to nie tylko on. To samo można powiedzieć choćby o Wietesce, po którym też widać, że jest już innym piłkarzem niż pół roku temu.
A potwierdzał to i sam Wieteska, z którym wtedy rozmawiałem: – Jestem w takim wieku, że po prostu muszę nabierać doświadczenia. Właśnie teraz widzę to najlepiej – że rozegranie pełnej rundy na poziomie seniorskiej piłki pomaga mi w rozwoju. Czuję, że idę do przodu. Dlatego muszę być w rytmie meczowym, muszę mieć szansę wyjścia na boisko.

Gdzie dziś jest Wieteska – wiemy. Prawda, nie w Legii, ale to, że wypożyczenie do pierwszej ligi było dla niego olbrzymim krokiem naprzód, jest oczywistością.
Michalak dziś znów jest wypożyczony – do Wisły Płock, gdzie pewnego miejsca w składzie nie ma, ale i tak doświadczenia zbiera nieocenione. I punktuje w PJS (dla Wisły, w barwach której zagrał 15 meczów) – 819 punktów jesienią. W Legii nie miałby szans na podobny wynik. W Płocku staje się lepszym piłkarzem i Legia w przyszłości – czy to z gry, czy z ewentualnego transferu – będzie miała tylko korzyść.

W pierwszej lidze teraz litania legijnych „Wietesków” się znacząco wydłużyła. Nikt nie ma wątpliwości, że jednym z liderów Stali Mielec stał się Radosław Majecki (1620 punktów dla Stali w PJS).
Dopiero co trener Zbigniew Smółka mówił nam: – Pytaliście mnie przed startem rozgrywek o to, czy jest już gotowy do tego, by grać regularnie w 1. lidze, czy sobie poradzi. Odpowiedziałem, że to piłkarz gotowy, by grać nie tylko w 1. lidze, ale i w ekstraklasie. I się nie pomyliłem. U nas, w Polsce bardzo często patrzy się na wiek, błędnie zakładając, że ktoś może być na coś za młody. Radek to świetny chłopak. Ułożony, pewny siebie, silny mentalnie, ciężko pracuje. No i przede wszystkim to ogromny talent. Wielu młodych bramkarzy trenowałem, kilku wypromowałem, ale nikogo z takimi umiejętnościami, w tak młodym wieku, przed nim nie miałem. Najważniejsze jednak jest to, że on się z każdym meczem rozwija. Widać to było w trakcie rundy jesiennej. Jeśli się nie pogubi, zajdzie naprawdę daleko.
Warto dodać, że Smółka sam był bramkarzem w czasach kariery piłkarskiej i na tym fachu siłą rzeczy zna się znakomicie.
A Majecki póki co ma zimą pojechać na jeden z legijnych obozów. I nie jest jeszcze przesądzone, czy zostanie w Stali, czy wróci na Łazienkowską – choć pewnie dla niego lepszym byłoby to pierwsze rozwiązanie, bo nadal grałby regularnie w meczach o dużą stawkę. Wszak Stal wiosną powalczy o ekstraklasę.

Majecki to raz, co dalej?
Mateusz Hołownia jak się patrzy punktuje dla Ruchu Chorzów (1440 pkt.), który wyraźnie stawia na młodzież i jest trzeci w klasyfikacji PJS dla pierwszej ligi. Hołownia zaś zdaje się być oczkiem w głowie Juana Ramona Rochy i Krzysztofa Warzychy. Na lewej obronie (dziś w Legii dla Adama Hlouška brak tu konkurencji) spisuje się znakomicie i jest pewniakiem.
Tomasz Nawotka wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec jeszcze za Dariusza Banasika świetnie radzi sobie i u Dariusza Dudka (1580 punktów). Zagrał w 19 meczach ligowych – 18 razy w podstawowym składzie.
Sporo szans gry w Podbeskidziu dostaje Miłosz Kozak, który wyraźnie przekonał do siebie trenera Adama Noconia. Początkowo rezerwowy – w drugiej części sezonu zazwyczaj piłkarz pierwszej jedenastki (958 punktów w PJS).
Nieco mniej minut ugrał Jakub Szrek w Pogoni Siedlce (698 punktów), no ale jednak okazje do gry dostaje.
Warto jeszcze wspomnieć o Rafale Makowskim, którego bardzo chciał trener Banasik w Sosnowcu, ale piłkarz miał kłopoty ze zdrowiem (zasłabł w czasie jednego z meczów) i w końcówce rundy nie był brany pod uwagę przez Dariusza Dudka. Zagłębie zamierzało nawet Makowskiego oddać do Legii, ale być może ostatecznie trener Dudek wiosną poszuka dla niego szansy na nowej pozycji – stopera. Makowski w pełni zdrowia i formy może być jeszcze dla sosnowiczan bardzo, ale to bardzo pożyteczny. Powinien się starać i to bardzo. Bo kolejni trenerzy Legii go próbowali, próbowali i zawsze czegoś brakowało. Może Rafał przekona w końcu udaną wiosną Romeo Jozaka, który z młodzieżą potrafi pracować.

Cały czas jesteśmy przy Pro Junior System i polskich ligach, ale przecież młodzi piłkarze Legii są także wypożyczani do zagranicznych klubów. 18-letni Sandro Kulenović zagrał 8 meczów w barwach Juventusu Primavera w lidze młodzieżowej. Brakuje mu goli, by zaistnieć tam na dobre, ale w końcu to przecież Juventus (!) i włoski system opieki nad młodzieżą. Formalnie z końcem czerwca 2018 Kulenović wraca do Legii.
Piłkarzem podstawowego składu słowackiego Żemplinu Michalovce jest Sadam Sulley (on w tym roku skończył 21 lat, więc w PJS nie byłby liczony grając w Polsce). W słowackiej ekstraklasie zagrał w 13 meczach strzelając 3 gole. Razem z nim na Słowację trafił rok młodszy Tin Matić, ale on stracił jesień (tylko 2 mecze) lecząc kontuzję, w Warszawie zresztą.

Wokół podejściu klubów ekstraklasy do Pro Junior System od dawna trwa ożywiona dyskusja. Swego czasu burzliwą debatę o tym zagadnieniu podniesiono w polsatowskim Cafe Futbol z udziałem Zbigniewa Bońka i wnioski były spójne: klub taki jak Legia musi grać o najwyższe cele z jak najlepszymi piłkarzami, na jakich go stać, a nie zważać na punkty w programie PJS. To byłby absurd.
Ale dobrze, że Legia o rozwój rokującej młodzieży dba zapewniając – poprzez wypożyczenia – niezbędne minuty doświadczenia w o wiele mocniejszych zespołach niż trzecioligowe rezerwy. Tylko z korzyścią dla samych piłkarzy i dla siebie.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli