Legia tylko z punktem, czyli eksperyment trwa

Autor wpisu: 4 sierpnia 2019 21:23

Legia zremisowała ze Śląskiem Wrocław 0:0 i… w zasadzie historię o tym meczu można na tym skończyć. Nie było tu popisów, do których zechce się wracać na YT, nie było godnych odnotowania statystyk, nie było indywidualnych błysków, o odkryciach nie mówiąc. Nie było też spektakularnych wtop i pomyłek. Przeciętność, ligowa szarość, rutyna, obowiązek.

Jasne – można powiedzieć, rutyna pracy. Ot, przyjdzie majster do roboty, chce mu się czy nie, musi wyrobić normę, a parametry wytwarzanych przedmiotów muszą się zgadzać.
I w takim meczu jak ten Legii ze Śląskiem na zero zero pewnie większość parametrów faktycznie się zgadza. Kilometry, sprinty, spalone kalorie, wypocone kilogramy, nawet parę strzałów się zdarzyło (Legii o wiele więcej niż skoncentrowanemu na defensywie Śląskowi). Tylko co z tego ma kibic? Nic – i w tym problem. We wtorek co niektórzy mogą nawet już zapomnieć – grała już Legia ze Śląskiem? Czy może dopiero zagra w najbliższy weekend?

Eksperyment „Legia Vukovicia” trwa. Po meczu eksperci telewizyjni Grzegorz Mielcarski i Radosław Majdan dywagowali, czy widać postęp. Skończyło się przede wszystkim na ogólnikach.
Maciej Murawski w trakcie transmisji dorzucił: „Forma przyjdzie pewnie za kilka tygodni, a oni już sporo meczów musieli rozegrać.” Chodziło z grubsza rzecz biorąc o to, że piłkarze potrzebują czasu, by wejść w porządny rytm meczowy i pokazać pełnię walorów. Dobra, zobaczymy jak Legia w czwartek wypadnie na tle Atromitosu, który w tym sezonie zagrał tylko dwa mecze (w II rundzie el. LE, bo liga grecka jeszcze nie gra), więc tym bardziej nie jest w „rytmie meczowym”.

Eksperyment „Legia Vukovicia” polega na razie na nieustającej rotacji. Na mecz ze Śląskiem wyszła inna drużyna niż na czwartkowy z Kuopionem, ale też inna niż tydzień temu na Koronę. Ta z Finami też była inna niż z Koroną. Z Koroną inna niż w pierwszym meczu z Finami, ale też inna niż w pierwszej kolejce z Pogonią. Do tego jeszcze dochodzą zmiany w ramach roszad na pozycjach. Tylko Radosław Majecki nie jest podłączony do tej karuzeli. W siedmiu meczach zagrało 7 obrońców, 9 pomocników, 6 napastników. Z Majeckim to 23 chłopa. Niektóre kluby na taką liczbę „pracują” całą rundę. To dobrze, rzecz jasna, że Legia ma tak szeroką kadrę, to dobrze, że jest kim rotować – jak się mawia. Ale czy pewności w grze nie dodaje aby stabilizacja, zgranie piłkarzy? Zwłaszcza, jeśli część z nich to gracze nowi w drużynie.

Paweł Stolarski po meczu rzucił: „Teraz musimy skoncentrować się na czwartku i zagrać JESZCZE lepiej niż dzisiaj”. Wierzę mu. Zagrać jeszcze lepiej nie będzie trudno, więc pewnie dadzą radę. Pytanie, czy to „jeszcze lepiej” to będzie „wystarczająco lepiej” na grecką drużynę.

Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że Legia Vuko na razie jeszcze koncertu nie zaczęła. Orkiestra nim zacznie grać ma swój moment pozornej kakofonii dźwięków. Dopieszczanie dźwięków poszczególnych instrumentów, rozgrzewka strun, płuc i palców. Każdy sobie rzepkę skrobie. A potem zapada cisza, dyrygent bierze w dłoń batutę i wykonuje pierwszy gest nakazujący rozpocząć prawdziwe granie. Mam wrażenie, że Aleksandar Vuković tego gestu jeszcze nie wykonał.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Łaskawy redaktor dla Legii.Legia na razie koncertu nie zaczęła. No bo by zacząć ten koncert grać potrzeba grajków,instrumentów i dyrygenta.Jacy teraz grajkowie- piłkarze w Legii wszyscy widzą.Kiepsko przygotowani do koncertu.No może grają nie na swoich instrumentach. Ale to wina dyrygenta-trenera.Nie może się zdecydować jakich ma grajków dobrać do orkiestry(stąd ta rotacja),a sam nie wie jaki zagrać utwór. Na razie grają Marsza Pogrzebowego,wszystkim widzom łzy ciekną ze smutku.A Sen o Warszawie- na razie to naprawdę tylko sen.Publika ma dość i zamiast braw,słychać gwizdy.Jak to jest,że właściciel filharmonii Dariusz Mioduski może patrzeć na ten ponury spektakl ciągnący się od poprzedniego sezonu. W czwartek grecka drużyna może zagrać Zorbę, a to rytm na razie dla Legii jest nie osiągalny.Słabo to widzę, obym się mylił.A na dzień dzisiejszy trwa na Legii rotowanie zupełnie jak z oponami . Tylko rotowanie opon,czyli zamienianie opon miejscami to praktyka pozwalająca wydłużyć okres ich optymalnych właściwości- w Legii przeciwnie te rotowanie zawodnikami z każdym meczem te właściwości są coraz gorsze.Z Vuko to ani dyrygent,ani też fachowiec od wymiany opon.

  • smutas

    Eksperyment,,Legia Vukovica” trwa.No niestety trwa i to jest tragiczne.Ktoś wpadł na pomysł,że jak się ma DNA Legii, to jest dobre i taki człowiek może trenować drużynę z Łazienkowskiej.Nie może, bo to nie DNA decyduje o tym ,czy gość nadaje się do tego. Vuko to taki swój chłop,dobry duch w szatni i na ławce,ale nie trener.Trudno zrobić z kogoś trenera,zmieniając u niego dres na garnitur. Zresztą w dresie wyglądał dużo lepiej. Czas na zmiany, a dywagacje ekspertów – dwóch panów MM,szkoda nawet komentować.To tak jak bym słuchał trzeciego pana M M, który też wali ogólnikami. Ale ten gość jest trenerem rządu.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli