Legia poczuła krew. Lepiej późno niż wcale

Autor wpisu: 11 sierpnia 2017 23:07

Pewne zwycięstwo nad Piastem 3:1 powinno wpuścić trochę świeżego powietrza do szatni Legii, ale nie oszukujmy się – wynik dużo lepszy niż gra. Szczególnie biorąc pod uwagę genialną interwencję Michała Pazdana przy stanie 1:0, która – co tu dużo mówić – mocno to zwycięstwo ułatwiła.

Gdyby nie Pazdan, kwadrans przed końcem zrobiłoby się 1:1 i to w momencie, w którym to goście sprawiali lepsze wrażenie i, ku zaskoczeniu, przeważali. Niewykorzystana „patelnia” przez Michala Papadopulosa spowodowała jednak, że na moment zeszło z nich powietrze, a jak się z powrotem „nadmuchali”, to przegrywali już 0:3 i było po zawodach. To był moment, w którym pozwolili Legii poczuć krew. Mistrzowie Polski, niczym rasowy drapieżnik, takiej okazji nie przepuścili. I to w zasadzie jedyne, za co Legię można po meczu z Piastem pochwalić.

Bo cała gra, szczególnie do tej 75. minuty, wyglądał na taką wciąż na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Jeszcze w pierwszej połowie Legia starała się „udawać”, że atakuje, tym bardziej że wtedy Piast sprawiał wrażenie drużyny, która już przed pierwszym gwizdkiem uznała, że tu polegnie. Goście grali tę połówkę koszmarnie, a wręcz nie grali w niej wcale. Dostojnie człapali po murawie, od czasu do czasu potykając się o własne nogi, co groziło poważnym urazem. I co – nota bene – spotkało Vassiljeva. W tym czasie Legia tak naprawdę stworzyła półtorej sytuacji, z czego padł jeden gol. Całą zmarnował Chima Chukwu (o nim za chwilę, bo to przypadek szczególny), pół drugiej pojawiło się po niedokładnym wybiciu piłki przez obrońców Piasta po jednym z rzutów rożnych. I tę wykorzystał Nagy. To w zasadzie było na tyle, jeśli chodzi o pierwsze 45 minut.

W przerwie, znając Dariusza Wdowczyka, jesteśmy absolutnie pewni, że musiał on nieźle opierd… swoich piłkarzy, bo ci raptem w drugiej połowie zaczęli wreszcie grać w piłkę. Okazało się, że Legii można się przeciwstawić. Co więcej, można to robić skutecznie. Trochę więc minęło, zanim Legia przyzwyczaiła się do tego, że jest atakowana. I gdyby nie wspominana interwencja Pazdana, różnie to się mogło skończyć.

Nie wiemy natomiast, co się działo w szatni Legii, ale w głowie trenera Magiery co rusz odzywało się pewnie pytanie, czy Chima Chukwu powinien wychodzić na drugą połowę, czy lepiej jednak nie kusić losu, nie męczyć chłopaka i pozwolić mu zostać w szatni. Chukwu wybiegł z szatni, ale po niecałym kwadransie już go na boisku nie było. Ten gość to niestety przypadek szczególny. Z każdym meczem miał być lepszy, a jest zupełnie odwrotnie. W pierwszej połowie wyróżnił się zmarnowaną sytuacją po strzale głową – choć przyznać trzeba, że fajnie wywalczył sobie pozycję do tego strzału, i tym, że o mały włos nie przeszkodził Węgrowi w zdobyciu bramki. W drugiej nie wyróżnił się już niczym.

Trudno stwierdzić, czym przekonuje do siebie Magierę, by ten dawał mu jakieś szanse w meczach, niemniej jak dla nas, to spokojnie można by zamiast Sanogo rozważyć jego wypożyczenie do Arki i nikt w Legii by tego nie zauważył. A jeśli nawet, to zespół na pewno nie odczułby żadnej straty.

Chwaliliśmy już Pazdana za interwencję sezonu, pochwalić też należy Mączyńskiego. I za ładnego gola, i za kapitalną asystę (prawie, bo Sadiku sytuację zmarnował), gdy głową zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Albańczyka. To był ten przebłysk charakteryzujący najlepszych. Widać, że Mączyńskiemu coraz lepiej w Legii, że coraz bardziej rozumie się z kolegami i że – tak jak przewidywaliśmy – będą mieć z niego w Warszawie pociechę. Jeszcze trochę i może to być lider Legii. Nie taki jak Vadis, czy Rado, bo to zupełnie inny typ piłkarza, ale taki, który tej drużynie na pewno się przyda.

A reszta? Reszta zagrała na takim poziomie, który wystarczył do ogrania Piasta. Trudno więc powiedzieć, czy w ich formie, jak i formie całego zespołu coś drgnęło.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Piast Gliwice

  • ursynów

    Legia wciąż słaba jest.Może są pierwsze oznaki lepszej gry,nie całej drużyny, ale poszczególnych graczy.Zarówno Mączyński jak i Jędza,kroczek do przodu,Nagy i Sadiku ciut lepiej niż w poprzednich meczach.A reszta- to nic do przodu,albo jeszcze stoją w blokach startowych,albo są jeszcze na rozgrzewce.Może doczekamy się takiej chwili,używając terminologii lekkoatletycznej,że wreszcie wystartują,bo meta z taką formą, z każdą kolejką będzie się oddalać,Jedyne pocieszenie,że wszyscy wielcy tej ligi zostali w dołkach.Co do Chukwu,to nie wiem czyj był to wynalazek, ale Nobla za niego nie dostanie.Myślę,że kolejne próby z tym zawodnikiem będą przypominać eksperymenty pewnej rządowej komisji,dużo huku i dymu, a efekt żaden.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli