Legia – pasmo grzechów, błędów i nieporozumień

Autor wpisu: 25 sierpnia 2017 09:02

Gdzie jest dzisiaj Legia wiadomo. Mecze z Astaną i Sheriffem Tyraspol były przykrym obrazem niemocy mistrzów Polski. Ale to był jedynie efekt końcowy całego pasma grzechów, błędów, zaniechań i nieporozumień. Przyjrzyjmy się tej przygnębiającej sekwencji zdarzeń, łatwiej będzie zrozumieć jak to się stało, że Legia jest tam gdzie jest.

Listę postanowiliśmy ustawić kolejności chronologicznej, bez oceniania, które wydarzenie z ostatnich dziejów klubu miało wpływ większy, a które mniejszy, bo każde ten wpływ miało i powolutku rozmontowywało najlepszą polską drużynę może nawet całej, ostatniej dekady – jaką była Legia z drugiej połowy jesieni 2016.

Zespół, który potrafił zremisować z Realem Madryt, wygrać ze Sportingiem Lizbona w Lidze Mistrzów, a w Ekstraklasie dominował, ogrywając rywali wysoko i efektownie. Dziś jest to drużyna, która odpadła z europejskich pucharów, a w lidze z Wisłą Płock gra… z kontry.

REZYGNACJA Z NIKOLICIA
To był początek i grzech pierworodny całej tej katastrofy. Przypadki Nikolicia i Prijovicia jako ostatnie idą jeszcze na konto starego zarządu. Kolejne obciążają nową ekipę, ze sztabem szkoleniowym na czele. Nemanja Nikolić jaki był taki był, ale na faceta z taką skutecznością trzeba chuchać i dmuchać. Obiegową – ale głupią – opinią było, że to kiepski piłkarz, ma swoje ograniczenia i wyżej dupy nie podskoczy. „Bo on się w Europie nie sprawdzi” – powtarzano. Jak dzisiaj w Europie sprawdza się cała Legia, dobrze wiemy. Nikolić swoimi golami zapewniłby mistrzostwo Legii jeszcze przez parę lat. Odszedł w zimie, a na wiosnę Legia – ta silna, jeszcze z Vadisem i Radoviciem – musiała drżeć, dosłownie do ostatnich sekund sezonu, o szczęśliwe zakończenie meczu w Białymstoku. Do Nikolicia nie był przekonany Jacek Magiera, nie wystawiał go w Lidze Mistrzów, czym uraził dumę Serbo-Węgra. Puszczono go z Legii bez żalu. I to był błąd. Ile by teraz klub dał za tak skutecznego strzelca? Zresztą i tak dał, bo kupiono Chukwu, wypożyczono Necida, kupiono Sadiku. Czyli – póki co – kasa poszła psu w d…
A jakby dano ją Nikoliciowi to by nie szukał szczęścia po Amerykach. Wtedy go jednak nie doceniono.

 

WYPUSZCZENIE PRIJOVICIA
Jak już zdecydowano się na transfer Nikolicia, to nie można było wypuścić Aleksandara Prijovica. Zresztą obaj później, w nowych klubach, potwierdzili, że są dobrymi grajkami. W ogóle do mnie nie trafia argument, że „Prijo” szantażował Legię, że i tak odejdzie. Miał kontrakt i można mu było powiedzieć: mamy w dupie twoje zachcianki. Podpisałeś, dostajesz dobrą kasę, to graj!.
Nie przekonuje mnie argument, że Prijović poszedłby w kontuzję, symulował i udawał całą wiosnę, że nie może grać. Piłkarz nie jest głupi i wie, że facet, który przez pół roku by nie grał, nie byłby wcale dobrym towarem, nikt by go nie kupił. A na pewno nie dostałby dobrych warunków finansowych, co jest dla zawodnika najważniejsze. Więc stosuję wobec takiego „Prijo” metodę: „giń chamie” i sprawdzam czy ma takie jaja, żeby kilka miesięcy spędzić w rezerwach. Pękłby i wrócił z podkulonym ogonem. A tak zrobił się precedens i za chwilę zaczęli się zgłaszać kolejni zawodnicy, którzy chcą rozmawiać z klubem metodą Prijovicia.

NIEZATRZYMANIE VADISA
Pierwszy, który poszedł tą drogą był Vadis Odjidja Ofoe. Klub się z nim cackał, bo był gwiazdą ligi, ale na koniec jedyną skuteczną wobec niego metodą była ta: „giń chamie”. Nie puszczamy cię i tyle. Chcesz rok zapieprzać kółka wokół boiska? Proszę bardzo. Zmiękła by mu rura po dwóch miesiącach. A tak klub wziął marne grosze w stosunku do realnej wartości zawodnika dla Legii. On był dla niej bezcenny. Wystarczy spojrzeć ile Legia straciła na jego nieobecności w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Vadisa nie można było wypuścić. Jak go zatrzymać? Wszystkie chwyty dozwolone. A jak łatwo wypuszczamy to najpierw sobie poszedł Nikolić, potem sobie odszedł Prijović, po nim Odjidja. A teraz zgłosił się Moulin, bo mu też Łazienkowska obrzydła? No co to k… jest?! Klub piłkarski czy tramwaj, gdzie się wchodzi i wychodzi, kiedy się komuś zachce. To są wszystko piłkarze na kontraktach!

Michał Pazdan – dwie żółte kartki w jednej akcji i Legia w dziesiątkę!

KONTUZJE
To zwykły pech, ale Legia – pozbawiona Vadisa – musiała mieć chociaż Radovicia. Nie miała. W kluczowych momentach kreatywny gracz był Legii niezbędny, taki jak Miro właśnie. Co gorsza, w pierwszym meczu z Sheriffem kontuzji doznał też Guilherme. Że nie był w najwyższej formie? Co z tego, to – po odejściu Vadisa i kontuzji Radovicia – i tak najbardziej kreatywny piłkarz Legii. Wielkim błędem jest niedogadanie się z nim na przedłużenie kontraktu. Znów odpłynie z klubu wartościowy gracz, a na kontraktach zostaną takie nieporozumienia jak Chukwu.
Kontuzji doznał także Jakub Czerwiński, który w końcu złapał trochę formy. I nagle okazało się, że Legia jest na środku obrony na tyle naga, że trzeba ściągać „dziadka” Astiza, który dwa lata temu był już do Legii zbyt wolny. Widać przez ten czas poprawił szybkość…
Tylko po jaką cholerę, gdy zdecydowano się sprzedać Jakuba Rzeźniczaka, a transfer Pazdana jest ciągle możliwy, z klubu pozbyto się dobrego chłopaka Mateusza Wieteski. Był stąd, ograny, młody, gra już w reprezentacjach młodzieżowych, zna klub… No ludzie! Brak wyobraźni.

PÓŹNE TRANSFERY I NIEZGŁOSZENIE NIEZGODY
Legia najważniejsze mecze gra w lipcu i sierpniu. Musi mieć kadrę  kompletną na połowę czerwca. Tymczasem do początków lipca pieprzono się z Vadisem i jego zostaniem w klubie. Sprowadzanie do klubu zawodników późno i to jeszcze zapuszczonych fizycznie uniemożliwiło Magierze wprowadzenie ich do zespołu. Pasquato i Berto będą grać w piłkę, ale nie w lipcu i sierpniu. Najszybciej wprowadził się Sadiku, ale jakby był od czerwca w Legii to nie trzeba by w Tyraspolu atakować Hämäläinenem. Podobnie jak wówczas gdyby do rozgrywek europejskich zgłoszono Niezgodę, a nie kontuzjowanego Radovicia czy tego nieszczęśnika Chukwu.

PRZYGOTOWANIA
Jacek Magiera musi sam sobie odpowiedzieć, co poszło nie tak, że nawet ci, którzy przeszli cały cykl przygotowań z drużyną nie byli w formie. Magiera w klubie zostanie, niech uczy się na własnych błędach. Bo że transfery na lato trzeba zrobić już w zimie wiedzą już wszyscy.

Magiera: – Przyjmuję krytykę. Zawaliliśmy

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Panie Redaktorze analizując Pana analizę widzę,że winnych za wyniki jest wielu i wiele czynników na tą winę się składa.Najmniej winny jest w tym Magiera.A to chyba nie do końca prawda.Podzielam pański pogląd,że wolałbym przegrać z Magierą, niż wygrać z Michniewiczem.Aspekt rzetelności i uczciwości jest tu niebagatelny.Owszem sprawa transferów to jeden wielki kryminał.Ale piłkarze,którzy trafiają,bądź opuszczają Łazienkowską,to nie jest tylko wymysł kierownictwa Legii, a zwłaszcza jego Prezesów, a później Prezesa.Prezes Mioduski,mój ulubieniec,straszy zaciskaniem pasa,ale,żeby móc zacisnąć pasa,trzeba mieć najpierw spodnie.A Mioduski ma kalesony i tylko tyle.Przez spory z Leśnodorskim doprowadził Legię na dno.Teraz trudno się będzie z niego odbić.Czy jest na to rada?Nie wiem,jestem tylko kibicem,ale wydaje mi się,że Magiera sam sobie z tym nie poradzi.Tu trzeba silnej ręki, gościa,który pogoni te gwiazdy i gwiazdeczki do roboty. ,,To wszystko każe nam powiedzieć mocno i stanowczo parówkowym skrytożercom” i Panom Żewłakowom mówimy stanowcze Nie.Ich czas na Łazienkowskiej się skończył

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli