Legia na mękach, czyli próba opanowania chaosu. Nieudana

Autor wpisu: 21 lipca 2018 23:14

Czym się w Polsce charakteryzuje lato? Ciepło, wakacje, plaża, no i jeszcze jeden stały punkt programu: Legia dostaje w lidze wciry i to zasłużone. Bo gra futbol naiwny. W sobotę przegrała na Łazienkowskiej z Lubinem 1:3 i trudno nie zauważyć, że drużyna mistrzów Polski to jakiś dryfujący eksperyment. Dean Klafurić kombinuje jak Romeo Jozak i Adam Nawałka, jakby nie wiedział jak obaj skończyli. Podpowiadamy: smutno.

„Mamy dwóch nowych napadziorów – Kante i Carlitosa, a mecz zaczynamy z dwoma pomocnikami w ataku, Hämäläinenem i Radoviciem?” – narzekali kibice Legii, gdy zobaczyli skład na Zagłębie Lubin. Na Łazienkowskiej jednak inne priorytety. We wtorek przyjeżdża tu Spartak Trnava, więc Dean Klafurić oszczędza najlepszych na mecz ze Słowakami. A liga? Jak się uda to się uda, a jak się nie uda, to trudno, później się to odrobi. Czy aby na pewno?
Niby trudno mieć do Chorwata pretensję, że koncentruje się na meczach o europejskie puchary, bo przecież od tego zależy, czy zachowa swoją robotę, a z drugiej strony coś się w człowieku gotuje, jak słyszy, że już od pierwszej (sic!) kolejki ligowej rotacja w składzie jest koniecznością, żeby się zawodnicy za bardzo nie zmęczyli. No ale czym? Bo chyba nie trudami sezonu…
Żeby być uczciwym to trzeba Legii oddać, że stworzyła w tym meczu mnóstwo okazji. Ale też na bardzo dużo pozwoliła rywalom. Była to taka próba opanowania chaosu. Ale próba, która się nie powiodła.
Jeśli trzeba by wyrokować po meczu z Zagłębiem Lubin czy Legia jest przygotowana na walkę o Ligę Mistrzów, to trzeba szczerze odpowiedzieć, że jeszcze nie jest. I nie wiadomo kiedy będzie. Trwają wielkie manewry, a boisko przy Łazienkowskiej przypomina plac budowy. Na razie jest kupa kurzu, dymu i hałasu, a póki co nie widać nawet zarysów nowego kształtu Legii. Wszyscy chcą dobrze, ale wychodzi co najwyżej przeciętnie.
Etap tej – trwającej od miesiąca – rekonstrukcji jest taki, że teraz każda strata piłki grozi Legii nieszczęściem. I to strata (lub przegrany pojedynek) właściwie w każdym sektorze boiska. Nawet w środku. Wystarczyło, że Inaki Astiz – na oko najwolniejszy stoper w Ekstraklasie – przegrał pojedynek w okolicach koła środowego z Patrykiem Tuszyńskim, a już napastnik Zagłębia miał prostą drogę do bramki Arkadiusza Malarza. O to, że go Astiz dogoni martwić się nie musiał. Bo niby jakby to miał Hiszpan zrobić? Do najbliższego przystanku autobusowego kilkaset metrów. Dogonił go Mateusz Żyro. Coś jest w tym chłopaku (potrafi wprowadzić piłkę, skutecznie ją odebrać, podłączyć się do akcji ofensywnej), ale jest strasznie nierówny. Jak obecnie cała Legia.
Na dzisiaj najlepszym sposobem Legii na stworzenie konkretnego zagrożenia nie jest wcale długie posiadanie piłki. Wręcz przeciwnie! Zespół z Łazienkowskiej potrafi zaskoczyć prostą zagrywką. Legioniści wyciągają obrońców rywala daleko w kierunku środka boiska, a gdy to się uda, za ich plecy idzie silna piłka na wbiegającego z drugiej linii któregoś z pomocników Legii. Takie „ciastka” dostali m.in. Cafu i Hämäläinen, ale schrzanili je kompletnie.
Dean Klafurić na razie ma takie sukcesy we wprowadzaniu taktyki z trójką stoperów jak Adam Nawałka na mundialu. Po 20 minutach było 0:2, a mogło być 0:4, albo nawet 0:5. Zespół z Łazienkowskiej powinien występować na konferencjach trenerskich jako ilustracja do prelekcji pt. „Wszystkie wady systemu z trójką w obronie. Jak je łatwo odkryć i wykorzystać. Zajęcia praktyczne”.
Zagłębie dość szybko pokazało, jak duże dziury ma Legia w nowym ustawieniu. Już na początku Bartłomiej Pawłowski zrobił przewagę po lewej stronie, zagrał na 10 metr, a Jakub Tosik zmusił do pokazania wszystkich możliwości Arkadiusza Malarza. A potem nastąpiło 20 minut, które wyglądało, jak próba sprzedania Alana Czerwińskiego do jakiejś zachodniej ligi. Chłopak wyglądał na tle Legii jak połączenie Kingsleya Comana z Douglasem Costą. Mijał piłkarzy z Warszawy jakby na motorze obok nich jeździł. Był szybszy od rywali, łatwo ich kiwał, bez problemów podawał w pole karne. Nie do zatrzymania. I nawet nie była to wina Mateusza Żyro, który był tym lewym stoperem w trójce obrońców, a całej organizacji gry defensywnej w drużynie Legii. Nikt się z nikim nie rozumiał, gospodarze gubili się jak dzieci we mgle. Kwestią czasu jest, że któryś wypali niczym Maciej Rybus na mundialu: – Już nie wiedzieliśmy co mamy grać i jakim systemem.
Bałagan w tyłach i chaos z przodu. W Legii sam Hämäläinen miał tylko w pierwszej połowie tyle sytuacji, że mógł nawet zdobyć hat-tricka. A zaliczył pusty przebieg. Gola strzelił Hlousek i to prawą, drewnianą kompletnie, nogą po rykoszecie. Ten sam Hlousek dał się przy golu na 1:3 ograć jak junior. I kogo tu chwalić a kogo ganić… Poczekajmy do wtorku. Tam będą prawdziwe zawody i koniec z oszczędzaniem tych, którzy tu przyjechali do pracy.
Rok temu legioniści zaczęli sezon tak samo. Też przegrali 1:3, tyle że na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Wtedy skończyło się mistrzostwem, ale kibice Legii mówią, żeby nie opowiadać takich kawałów, bo od śmiechu robią im się zajady.
Mariusz Lewandowski jest trenerem Zagłębia 8 miesięcy, a już dwa razy wygrał z Legią na Łazienkowskiej. Facet trochę się dziwi, że tyle się w kraju pozmieniało jak go nie było. Bo dawniej Legii nie obijał – z całym szacunkiem – ligowy średniak i to regularnie.
Aha. I jeszcze suchar na do widzenia. Po poprzednim meczu z Zagłębiem Lubin Dariusz Mioduski wyrzucił Chorwata Romeo Jozaka, więc teraz Klafuricia musi zostawić. Nie może po każdym meczu z Lubinem wyrzucać jednego Chorwata, bo jest ich tylko 4,5 miliona.

  • ursynów

    A ja myślałem,że redaktor poznęca się bardziej nad Legią. Ja wiem leżącego się nie kopie, nie mówiąc już. o dobijaniu. Mnie wolno więc powiem krótko,Klafuric nie przygotował kompletnie Legii do sezonu.Obojętnie w jakim gra składzie, ona nie gra tylko udaje. Pokonanie jakiegoś tam Corka- to żadna sztuka, przegrane z przeciętnymi drużynami ligowymi Arką i Zagłębiem no to już jest sztuka.Teksty ,że Legia zawsze ligę rozpoczynała słabo to żadne usprawiedliwienie.Nie rozumiem tej rotacji, grą 3 obrońcami, w tym wolnym jak ślimak Astizem,kiksującym bez przerwy Remim. Hlousek to drewno, dlaczego nie próbuje Michalaka ? Itd, itp. Hamalainen i Radović, chcą , ale nie mogą.Dlaczego nie gra Antolić, gdzie dzisiaj był Wieteska? A zresztą,czy to coś by zmieniło. Ma Pan rację,że Klafuric jeszcze trenerem Legii zostanie na mecze pucharowe. Jeśli odpadnie ze Spartakiem to jest pewne,że gość wróci do Chorwacji. A nowa miotła będzie wprowadzać nową koncepcję.Żal mi tylko mojego wnuczka,który jak ja kibicuje drużynie z Łazienkowskiej i nie rozumie jak mając taką pakę jak na polskie warunki,- tak grać . Ja też tego pojąć nie mogę.

  • zgubek

    Kiepsko kombinuje ten Klafurić , gość też nie ma wyczucia.Dlaczego wczoraj grał Malarz. Przecież każdy z nas ma swoją wytrzymałość na stress.Arek jest silny, ale jego odporność ma swoje granice.Wczoraj to było widać. A Majecki dalej będzie grzał ławę.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli