Legia jeszcze nie jest w Zenicie

Autor wpisu: 29 stycznia 2017 14:17

Po sobotnim sparingu z drużyną z Sankt Petersburga można powiedzieć, że Legia jeszcze nie jest w Zenicie. I na razie nie wygląda, że szybko będzie. Kibice muszą się więc pocieszać hasłem: – Eeee, to tylko sparingi.

Na mecz z Koreańczykami z Ulsan Hyundai FC można było wybrzydzać: że legioniści grali nieskutecznie, że nie zdobyli bramki, że brakowało okazji do strzelenia gola. Ale w środowym spotkaniu było chociaż trochę dobrej gry. A przeciwko Zenitowi zespół Jacka Magiery nawet nie zipnął.
Zenit Sankt Petersburg to oczywiście drużyna dużo lepsza niż Ulsan. I to było widać. Przy dobrej organizacji w grze defensywnej Rosjan, Legia nie była w stanie nawet wykreować sensownej akcji. Bez pomysłu, bez polotu, bez fantazji – ale co najgorsze – także bez… wykonawców.
Wiem, że legioniści mają w nogach dwa zgrupowania i na lekkość na boisku trzeba będzie jeszcze poczekać, więc nie ma co wyciągać już daleko idących wniosków. Ale z drugiej strony nie można też zupełnie tych sparingów ignorować. No bo jakaś wiedza z nich jednak płynie.
Efektowna gra Legii z końcówki ubiegłego roku – gdy drużyna z Łazienkowskiej rozjeżdżała rywali w Ekstraklasie jak walec – opierała się o bardzo kreatywną trójkę w pomocy: Guilherme – Radović – Odjidja-Ofoe oraz skutecznego napastnika, którym był albo Nemanja Nikolić, albo Aleksandar Prijović. Uzupełnieniem tej siły rażenia był defensywny pomocnik Thibault Moulin, który gra 50:50 (defensywa i ofensywa), świetnie czuje się w rozegraniu i ma znakomite podanie.
Takim zestawieniem ofensywy Legia straszyła jeszcze w grudniu. Ale już w styczniu… Jak się spojrzy na skład z Zenitem, to jest to bardziej lista nieobecności niż obecności. Nie ma obu napastników – Nikolicia i Prijovicia, po kontuzji do gry nie wrócili jeszcze Ofoe i Moulin, a Guilherme – też wracający do zespołu po urazie – dostał od Jacka Magiery 45 minut, ale nawet to było na wyrost, bo Brazylijczyk jeszcze nie doszedł do swojej optymalnej formy. Z tej ofensywnej ekipy z grudnia w meczu z Rosjanami Legia mogła liczyć w zasadzie tylko na Radovicia. I Serb oczywiście stanął na wysokości zadania. Był najlepszy w swojej drużynie. Szkoda, że do jego poziomu żaden z kolegów nawet się nie zbliżył. „Rado” i połowa Guilherme to zbyt mało, żeby grać wyrównany mecz z poważną drużyną, jaką jest Zenit. Półtora chłopa zamiast sześciu to jest różnica. Zasadnicza. I tę różnicę było widać na boisku.
A Legia może zachwycać, ale tylko wówczas, gdy gra w najsilniejszym składzie, a główni kreatorzy są w optymalnej formie. A do tego dopasowują się piłkarscy rzemieślnicy. W meczu z Zenitem nie było widać ani artystów, ani rzemieślników. Artystą niby ma być Vako, ale na razie trzeba przyjąć za dobrą monetę, że jest zmęczony po ciężkich treningach. Piszemy tak, bo chcemy być dla niego życzliwi. Kasper Hämäläinen, odkąd przyszedł do Legii, wygląda w każdym meczu na faceta, który pyta, czy na pewno wsiadł do właściwego tramwaju. Problem w tym, że nikt tego nie wie. A on sam to już najbardziej.
O sprowadzeniu napastnika mówi się bez przerwy. Komentator TVP Sport Marcin Żewłakow stwierdził: – Legii brakuje takiego piłkarza jak Artjom Dziuba w Zenicie, wysokiego, silnego, który się zastawi i utrzyma przy piłce.
No wszyscy to widzą i wiedzą. Teraz czas, żeby w końcu takiego piłkarza sprowadzić. Chima Chukwu ma zaległości fizyczne i do meczów z Ajaksem, a może i dłużej, nie wróci do żywych.
Wojciech Kowalczyk w wywiadzie dla Futbolfejs.pl dziwił się Legii, że ta – w tak trudnej sytuacji z napastnikiem – nie ściąga na Łazienkowską Jarosława Niezgody, przecież tylko wypożyczonego do Ruchu. Tu muszę się nie zgodzić z Wojtkiem. Nie mam nic do Niezgody, świetnie się rozwija. Ale Legia na dziś potrzebuje kogoś o klasę lepszego. Trudno – na dzisiaj – porównać Niezgodę do Prijovicia czy Nikolicia. Tu Legia musi kupować. I to szybko.
Byłoby dobrze, żeby do formy wrócili, obok artystów, choćby dobrzy rzemieślnicy. Legia potrzebuje np. lepszego Tomasza Jodłowca. Takiego z poprzedniego sezonu. Na razie, poza pojedynczymi zagraniami, to nie jest ten sam piłkarz, który potrafił odbiorami zaorać całe boisko. Czekamy, aż wróci do świata żywych.
Co mi się podobało? To, gdy z boiska schodził Radović i musiał komuś oddać opaskę kapitana. Rozglądał się chwilę i wtedy z pomocą przyszedł Jacek Magiera: – „Rado”, daj „Kopie”. Kopczyński młody, ale swój, z Legii. I trzeba mu budować pewność siebie. Ma to sens.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    To fakt – nie jest Legia w zenicie.Ale daleko jej do nadiru.Tak nisko nie zleciała.Nie przywiązywałbym wielkiej roli do wyników ze sparingów, ani też do samej gry Legii. Jak słusznie Pan zauważył, Legia próbuje różnych rozwiązań ze składem. Trzej kluczowi zawodnicy nie grają, albo grają na pół gwizdka.Poczekajmy,nie śpieszmy się, bo pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł.
    W zeszłym roku o tej porze na zgrupowaniu na Malcie, Legia owszem wygrywała na sparingach:5:0, 7:0,,2:0 z zespołami cienkimi,jedyny remis 2:2 z Victorią Pilzno. Ligę też rozpoczęła super(3 zwycięstwa- no później te słynne 0;3 z Termalicą). Ale czy to czymś świadczy.Nie- zobaczymy czy nowe nabytki się przyjmą.Ale zgoda co do Niezgody, ale nie wierzę w odrodzenie Jodłowca.A co do wiary, to podobał mi się wpis redaktora Kality o być może nowym nabytku Legii Necidzie.Wierzy redaktor w Czecha, a jak mawiał mistrz J. Sztaudynger,,Powodzenia połowa-wierzyć we własne słowa”.
    będzie dobrze.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli