Legia – nie jeden a dwa transfery „last minute”! Ale to chyba nie przez Jagę?

Autor wpisu: 28 lutego 2018 13:22

No i wyszło na to, że do ostatnich chwil zimowego okienka transferowego Legia Warszawa zbroi się na potęgę! Portugalczyk Cafu już we wtorek został potwierdzony, a w środę rano na testach medycznych zjawił się Brazylijczyk Mauricio! Było, nie było piłkarz Lazio. I mistrz Rosji ze Spartakiem.

Czy to wszystko przez Jagę? No nie, nie przesadzajmy. Mecz z Jagiellonią był mocnym sygnałem ostrzegawczym, że nie wszystko w Lotto Ekstraklasie musi być dla Legii miłe, łatwe i przyjemne. To na pewno. Ale transferów z Lazio Rzym, nawet w formie wypożyczenia, nie robi się w odruchu chwili w noc pomeczową nawet po tak przykrych wypadkach.

Romeo Jozak już tydzień temu zapowiadał, że klub pracuje nad kolejnymi transferami i na koniec okienka można się jeszcze na Łazienkowskiej spodziewać „przylotów”, jeśli tak to można ująć.
O Cafu pisaliśmy już, bo jego postać przewijała się przez polskie, ale także i francuskie media w kontekście transferu do Legii. Co do Portugalczyka można być pewnym, że po pierwsze – jest gotowy do gry „od razu”, po drugie – podobnie jak Chris Philipps czy William Remy, którzy także trafili z ligi francuskiej, na miarę Lotto Ekstraklasy będzie powaznym wzmocnieniem. Wątpliwości budziły tylko i budzą nadal okoliczności jego rozstania z FC Metz, gdzie mocno poszarpał się z trenerem Frederikiem Hantzem – można o tym przeczytać szerzej w TYM miejscu.

Trener Jozak jednak sugerował raczej, że chodzi o jeden transfer „last minute”, a tu się okazuje, że transfery się na Łazienkowskiej… rozmnożyły.
Legia w środę rano oficjalnie potwierdziła, że na testach medycznych jest na Łazienkowskiej Brazylijczyk Mauricio, 29-letni środkowy obrońca (ewentualnie może grać z prawej strony).
Mauricio ma cv że ho, ho! I jeszcze jedno „ho”!
Szczerze mówiąc, przy takim cv chowają się wszystkie pozostałe zimowe nabytki. Przez ładnych kilka lat grał w klubach brazylijskich – tym tych bardziej znanych, jak Gremio Porto Alegre, Palmeiras Sao Paulo czy Portuguesa Sao Paulo.
W lipcu 2013 roku trafił do Sportingu Lizbona (42 mecze w portugalskiej ekstraklasie plus występy w Lidze Mistrzów) za 450 tysięcy euro, a potem do Lazio Rzym (najpierw na wypożyczenie, potem transfer definitywny). Rzymski klub zapłacił za niego… 2,65 miliona euro. Niezła sumka, jak na piłkarza trafiającego teraz do polskiej ekstraklasy, prawda?
W barwach Lazio Mauricio zagrał w 56 meczach (w tym 40 w Serie A, grał też w Lidze Europy).

To było jednak już jakiś czas temu. Ostatnio popadł w Lazio w niełaskę. Latem 2016 roku został wypożyczony do Spartaka Moskwa za 500 tysięcy euro. I od tamtej pory nie nagrał się za wiele. Tylko 11 meczów w Spartaku i tylko jeden mecz w Lazio po powrocie do Rzymu minionej jesieni (a w zasadzie… 4 minuty w jednym meczu). To w sumie daje 12 meczów przez półtora roku. Mało. No, ale jak wiemy – taki piłkarz do Polski nie trafia, jeśli nie wpadnie w tarapaty w ligach silniejszych.
W tym roku Mauricio został w ogóle odsunięty od kadry Lazio i usilnie szukał klubu, w którym mógłby się zaczepić. Trafiło na Legię.

Jeśli Romeo Jozak jest pewien, że potrafi reaktywować Mauricio, albo że Mauricio jest w takim „gazie”, że reaktywować go nie trzeba – Legia może mieć chłopa na schwał na środku obrony. Duet z Remym? To może posadzić Michała Pazdana na ławkę na długo…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Dobrze by było,żeby gość mógł grać. Pazdana nie da się oglądać, szkoda chłopa, ale prawda jest brutalna – zero formy,tragedia.To 12 gracz drużyny przeciwnej. No i jeszcze Jędza też do wymiany. Nawałka ma zagwozdkę.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli