Legia gra tak, że oczy tylko bolą. Dramat…

Autor wpisu: 9 września 2017 20:38

Taką Legię trudno się ogląda, oj trudno. Kibice muszą się przyzwyczaić, że z drużyny, która dominowała rywala, cisnęła, rozgrywała i tworzyła mnóstwo sytuacji, już nie ma. Przynajmniej na jakiś czas. Legia grała w Ekstraklasie z kontry z Wisłą Płock, bo była skupiona na walce o Ligę Europy. Ale teraz po pucharach, w klubie pozostał jedynie ciężki kac, a Legia dalej gra z kontry… Ale przegrywa. Takie czasy, taka Legia.

Dopóki Legia wygrywa – tak jak w Płocku – kibic co prawda może narzekać na styl, ale wybaczy. Punkty na teraz – w rozbitej drużynie – są najważniejsze. Ale jak mistrz Polski przegrywa, to nie ma miłosierdzia. Legia straciła punkty we Wrocławiu, z drużyną, w której straszy Arkadiusz Piech – „odpalony” z Legii, bo był zbyt słaby. A taki Łukasz Madej notuje asystę, a przecież ten gość to mógłby już być w muzeum futbolu…

Na pewno jednak Śląska nie można deprecjonować, bo Jan Urban zrobił we Wrocławiu dobry zespół, który umie pograć w piłkę. A przecież nie bardzo miał z czego. Przy wydatkach Legii w Śląsku to, co wyłożono na piłkarzy… nie ma porównania. Ale transfery do Śląska są przemyślane (niech mi ktoś wyjaśni czemu w Legii lepiej wydać 1,5 mln euro na Sadiku, a nie pięć razy mniej na takiego Robaka, który właśnie wbił mistrzom Polski dwa gole?). Jak pisze w „Przeglądzie Sportowym” Antoni Bugajski – a facet wie, co pisze – ostatnio trener Jan Urban uderzył w klubie pięścią w stół, żeby Śląsk kupił Kamila Vacka. We Wrocławiu od Urbana się wymaga wyniku, więc Urban też wymaga, żeby mu kupić dobrych piłkarzy. Vacek pojawił się na boisku w 70. minucie i jeszcze nie jest wiodącym piłkarzem Śląska, ale czas dla niego pracuje. Wiemy jak grał w Piaście Gliwice. To dobry transfer.

A Legia? Kiepska. Jeśli ktoś liczył na to, że Jacek Magiera jest w stanie odbudować swoją drużynę w przerwie na reprezentację, był w błędzie. Legia dziś ma inne oblicze – boksera, który jest schowany za podwójną gardą i liczy na wyprowadzenie dwóch „bomb”, które powalą rywala na deski.
Legia się w lidze „chowa” i to w konfrontacji nie z jakimiś potentatami. Ale przy tym, co pokazała we Wrocławiu, taki Śląsk – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – to wyrafinowana drużyna. Co prawda sędziowie popełnili babola dyktując karnego przeciw Legii, ale to nie oni podarowali zwycięstwo gospodarzom. Legia przegrała zasłużenie – obecnie nie jest w stanie zaoferować więcej. To zła informacja dla jej kibiców. Ta drużyna nie „depnie” na gaz, bo na razie nie ma z czego…
Magiera czeka na ozdrowieńców – potrzebuje Radovicia, Guilherme, Kucharczyka, Berto. Może nawet – sam nie wierzę, że to piszę – Hämäläinena. No ale postawić tezę, że Legia nie ma kim grać, to mocno ryzykowne. Może należy lepiej wykorzystywać ten potencjał, który w zespole jest. Decyzje taktyczne – o których za chwilę – były śmiałe, ale punktów nie przyniosły…

Sędziowie pokpili ten mecz, ale – obiektywnie patrząc – Śląsk był lepszy. Nie chodzi tylko o dwa gole Robaka, bo gospodarze mieli kilka bramkowych akcji, jakie dla bezradnej Legii byłby marzeniem. Przecież Piech w pierwszej połowie trafił z dystansu w zewnętrzną część słupka, a Robak w poprzeczkę.
Dla Śląska mecze z Legią są zawsze grą o prestiż. Ale tym razem gospodarze byli z jeszcze bardziej zmotywowani. Nie tylko dlatego, że trener Jan Urban dwa razy prowadził zespół z Łazienkowskiej. Także dlatego, że tak rozbitej i – porównując z poprzednimi sezonami – słabej Legii we Wrocławiu nie widziano od lat.
Teraz do stolicy Dolnego Śląska przyjechał zespół, który gra… z kontry. Nie zdominuje rywala, nie wymienia setek podań, nie ma większego posiadania piłki. Broni się i kontruje.
Do meczu, który Legia wygrała we Wrocławiu aż 4:0 w listopadzie 2016, nawet nie ma sensu wracać. Inne czasy, inni piłkarze, inne drużyny. Architektami tamtego zwycięstwa byli m.in. Miro Radović, Aleksandar Prijović i Vadis Odjidja Ofoe. Dziś na próżno ich szukać w składzie mistrzów Polski. Ale to nie wszystko.
Jacek Magiera musi sobie radzić od początku sezonu z plagą kontuzji. – Nie mamy aż 5 zawodników z podstawowego składu, ale nie chcę się żalić. To z czym wychodzimy na mecz ze Śląskiem, to najsilniejsza Legia na dzisiaj – mówił trener Legii.
Ależ to smutna prawda…
Magiera sporo zamieszał w składzie. To, że w pierwszej jedenastce nie znalazł się stoper Maciej Dąbrowski może sensacją nie jest (choć pewną niespodzianką, że wybrany najlepszym obrońcą Lotto Ekstraklasy „Dąbi” przegrywa rywalizację z „dziadkiem” Astizem). Ale już brak w wyjściowym składzie Krzysztofa Mączyńskiego, który przecież dopiero co rozegrał dwa mecze w reprezentacji Polski, to duże zaskoczenie. A jak się do tego dołoży fakt, że Dominik Nagy też usiadł na ławce (nawet zważywszy, że ostatnio leczył uraz)  – trzeba traktować roszady Magiery jako sygnał do piłkarzy Legii. Sygnał typu: „Obudźcie się chłopaki. To Legia!”.
Nie obudzili się. Ni cholery…

Brak Węgra w pierwszej „jedenastce” o tyle zaskoczył, że Nagy był de facto jedynym już zdrowym – zakładamy że skoro w kadrze się znalazł, to jest jednak w pełni sił – klasycznym skrzydłowym (Michał Kucharczyk walczy z kontuzją), jakiego miał do dyspozycji trener Legii. Magiera ustawił Legię zupełnie inaczej niż zwykle. Zablokował środek pola trzema defensywnymi pomocnikami (Thibault Moullin, Michał Kopczyński, Tomasz Jodłowiec) i do przodu rzucił dwóch napastników: Niezgodę i Sadiku, a poparł ich na pozycji numer „10” Pasquato. I właśnie zasługą tej trójki był gol dla Legii z wolnego, który dał gościom prowadzenie po pierwszej połowie.
To niezasłużone prowadzenie Legii – ocenił w przerwie Ryszard Tarasiewicz, legenda Śląska Wrocław. Ale nie był w swoich sądach odosobnionych, bo nawet strzelec gola, potwierdził tę tezę. Legia – jeśli chodzi o grę – nie istniała. Ale wygrywała…
W drugiej połowie – tak samo zresztą jak w pierwszej – dominował Śląsk. Robak wpakował dwa gole, a Legia była bezradna. Nawet przegrywając 1:2 nie była w stanie zrobić groźnej akcji.
Zawiedli piłkarze, zawiódł zespół, ale zawiódł także sztab trenerski. Szkoleniowcy muszą stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, czy taktycznym pomysłem na ten mecz nie rozłożyli Legii na łopatki. Chyba, że oni wiedzą, że Mączyński i Nagy też by tej drużynie nie pomogli, bo widzą ich na treningach.
No, ale to kur… jeszcze gorzej.

  • Zbigniew Luśnia

    dno,legia anemia bez wiary bez pomysłu

  • ursynów

    W zasadzie to po takim meczu nie ma co pisać.Nic nie usprawiedliwia Legii,że gra katastrofalnie.W tej drużynie nie ma naprawdę żadnego zawodnika,który miałby formę jak przed rokiem,ci którzy doszli są po prostu słabi albo bardzo słabi,bądź nie grają bo są kontuzjowani.Nie chce się pastwić nad poszczególnymi zawodnikami,bo to nie ma sensu.Ktoś musi pierd….ć ręką w stół i zrobić porządek.Tylko kto, nie Pan Magiera,bo to delikatny gość,nie zrobi tego Miodzio- bo ten gość nie ma wizji ani tej drużyny, ani funkcjonowania klubu.Ten sezon jest stracony,trzeba spojrzeć na to realnie.Powrót kontuzjowanych zawodników na wiosnę nic nie da – bo będzie za późno.No i jest jeszcze jeden problem- tym problemem jest Pan Trener i jego pomocnik.Te duet nie radzi sobie i każdy to widzi,tylko nie Prezes.Ja nawet lubię Jacka Magierę i doceniam co zrobił dla Legii w zeszłym sezonie.Ale w tym ewidentnie sobie nie radzi.Redaktorze stawanie przed lustrem nic nie zmieni.Jak byłem mały, ulubioną moją bajką Andersena była Nowe szaty króla.Tu też jak w tej bajce -król stoi przed lustrem nagi,a lud choć widzi nie chce tego dostrzec.Tak też i jest w dzisiejszym kierownictwie i sztabie szkoleniowym Legii. Król jest nagi.W bajce dostrzegło to małe dziecko,tu dostrzegają to kibice i co poniektórzy dziennikarze.Mecz z Cracovią będzie kolejną próbą dla drużyny.Trudno gra się w stresie, bez formy,bez dopingu .Panie Darku, może ku..a być jeszcze gorzej.

  • ursynów

    Wczoraj pisałem na gorąco, po meczu, kiedy czasami emocje biorą górę nad rozsądkiem.Wczytałem się w Pana tekst i widzę,że Pana poglądy co do trenera Magiery ewoluują.Z gorącego zwolennika,staje się Pan bardziej wstrzemięźliwy co do jego dokonań i umiejętności prowadzenia drużyny, zwłaszcza w takiej sytuacji, w jakiej Legia znajduje się od kilku tygodni.Faktem jest ,że Legia ma epidemię kontuzji,ale ci ludzie ,którzy są w kadrze powinni z palcem w d..e,wygrywać z takimi potentatami jak Termalica,Korona czy Śląsk. Pan trener to poczciwy gość,ale to za mało by wygrywać.Pojawiają się głosy,że jesień zeszłego roku to nie tyle zasługa Magiery,ile efekt pracy Hasiego.Może to i racja,porównując wyniki Olympiakosu i Legii.No ale w tej drużynie gra Vadis,to oczywiście żart,bo tam grają po prostu dobrze przygotowani zawodnicy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli