Legia – dlaczego nie da się jej oglądać?

Autor wpisu: 15 grudnia 2015 23:50

Nie tak to miało wyglądać. Legia swoją grą nie przypomina dziś hegemona polskiej ligi i murowanego kandydata do mistrzostwa, za jakiego chciałaby uchodzić. Ktoś powiedział, że raczej prezentuje sobą obraz nędzy i rozpaczy… Aż tak radykalnie byśmy tego nie sformułowali, choć też jesteśmy bardzo wymagający.

Legia od początku sezonu w bólach i na stojąco ciuła ligowe punkty. Jest w tym w miarę konsekwentna (bardziej za Czerczesowa niż za Berga), tyle że na jej grę nie da się patrzeć (ani za Berga, ani za Czerczesowa). A jak już człowiek się zmusi i spojrzy, to coraz więcej go w tej grze drażni.
Ano właśnie, to co nas tak drażni w tej Legii? Wiemy – drugiej w tabeli, pięć punktów za Piastem…



1. Znikający Duda


Fot. Marcin Kalita
Czy ktoś potrafi udzielić trafnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytanie, co stało się z tym chłopakiem? Talent, na którym Legia miała zarobić krocie, a który wcześniej miał poprowadzić ją do mistrzostwa i upragnionej Champions League. Słowak w piłkę grać potrafi – to wiemy, bo przekonał nas o tym w kilkunastu meczach ubiegłego sezonu. Wydawało się, że będzie naturalnym następcą Radovicia w kreowaniu gry, że to taki nowy mózg drużyny. W tym sezonie jedyne, co można o Dudzie powiedzieć, to że jak już jest na boisku, to nieprawdopodobnie na nim irytuje. Nieporadnością, biernością, niepewnością, niedokładnością… Zbyt rzadko bierze grę na siebie. A jak już weźmie, to wszystko robi w spacerowym tempie, od niechcenia. Mecz z Piastem był tego idealnym potwierdzeniem. Wystarczyło wydelegowanie Murawskiego do chodzenia za nim krok w krok, by Duda nie zaistniał.
Chłopak doskonale czuje, że coś z nim jest nie tak. Wie, jakie są wobec niego oczekiwania, i równie dobrze wie, że na dziś nie jest w stanie im sprostać. A to musi budzić w frustrację. Dlatego bardzo łatwo wyłączyć go z gry. Wystarczy dyskretnie sprowokować i ze zdenerwowanego Słowaka Legia nie ma żadnego pożytku.
Niedawno piłkarz udzielił wywiadu portalowi polsatsport.pl, w którym mówił: „Jeśli będę grał dobrze i dopisze mi zdrowie, to jestem przekonany, że zgłoszą się po mnie silne kluby z Zachodu. Jeżeli nie z Włoch, to z innych lig”. Otóż po tym, co pokazuje w tej rundzie, na jego miejscu raczej byśmy na to nie liczyli…

2. Gdzie jest lider?


Fot. Marcin Kalita
W zasadzie to nie tylko nie wiadomo, gdzie jest lider, ale nawet kto nim jest. Chodzi o kogoś, kto pociągnąłby zespół, gdy nie idzie, wziął ciężar gry na siebie, wymagał od kolegów i ich motywował. Taki szef wszystkich szefów, pan środka pola. Idealnie, jakby jeszcze do tego umiał rozgrywać. Tyle że w Legii po odejściu Radovicia nikogo takiego nie ma. O Dudzie już było. Kto inny? Guilherme? Z piłkarskiego punktu widzenia nadaje się do tej roli najbardziej, ale Czerczesow nie zawsze z niego korzysta, a jak już, to często na skrzydle. Furman? Vranješ? Jodłowiec? Tričkovski? Masłowski? Nikogo takiego nie widać.
Legia w środku pola jest goła jak święty turecki. W meczach ze słabszymi rywalami w naszej lidze aż tak bardzo tego nie widać, jeszcze tę krótką kołdrę da się jakoś naciągnąć. Jednak w spotkaniach z przeciwnikiem z wyższej półki (jak w Lidze Europy) pod górkę, że wejść nie idzie. 
I jak przychodzi do meczu z Piastem, to Legia nie potrafi wymienić dwóch, trzech podań w środku pola, nie potrafi przytrzymać tam piłki, zmienić tempa gry, narzucić swoich warunków. Dopiero wejście na boisko Prijovicia sprawia, że gra ofensywna nabiera jako takiego rozmachu, a osamotniony Nikolić dostaje wsparcie. Może więc nie warto tej pary rozdzielać? Niech grają razem…

3. Podcięte skrzydła

Fot. Marcin Kalita
Mocny zjazd w dół zaliczył Michał Kucharczyk. W ostatnich meczach wygląda, jakby już ciągnął resztką sił. A przecież silny jak byk, zdrowy i szybki „Kuchy” to ważny element legijnej ofensywy. Albo chłopak jest zajechany, albo ma inne problemy. Tak czy inaczej ostatnio pożytku z jego gry tyle co nic.
Po drugiej stronie Czerczesow stawia albo na Guilherme, albo na Tričkovskiego. Na skrzydłach grywa też Bereszyński… Tyle że żaden z nich to nie jest typowy skrzydłowy. To zawodnicy o innej boiskowej charakterystyce. Tym bardziej więc szkoda, że klub definitywnie odstawił od składu Michała Żyrę (o czym pisaliśmy TUTAJ). Żyro jest co prawda po kontuzji i nie wiadomo, w jakiej byłby formie, niemniej wypadałoby sprawdzić, zanim lekką ręką zrezygnuje się z chłopaka tylko dlatego, że nie chce podpisać nowego kontraktu. Wiosną Żyro z pewnością Legii by się przydał, a może również w kilku ostatnich meczach w tym roku – nawet jako zmiennik.

4. Elektryczna obrona

Fot. Marcin Kalita
Pazdan – Lewczuk to miała być najlepsza para stoperów w Polsce. Ten pierwszy z przytupem wszedł do reprezentacji i kosztem Szukały stara się zająć w niej miejsce w pierwszym składzie. Ten drugi ma coraz więcej zwolenników, którzy przekonują, że wcale nie jest gorszy od kolegi. Jak daleko im do europejskiego poziomu, pokazało Napoli. I nie chodzi o to, by znęcać się nad legionistami za tę słynną bramkę na 0:2 w niedawnym meczu z Włochami. Ale wystarczy sobie przeanalizować, jak duże problemy ma Legia z wyprowadzeniem piłki ze strefy obronnej, jak łatwo gubi się przy najmniejszym pressingu rywali. I Pazdan, i Lewczuk to nie są zawodnicy gwarantujący wyprowadzenie skutecznej kontry czy odpowiednie zainicjowanie ataku pozycyjnego. Zresztą Jodłowiec, który od czasu do czasu też grywa jako stoper, również takim zawodnikiem nie jest. W tym elemencie Legia mocno kuleje.
Boki obrony? Łukasz Broź ma sporo dobrych momentów, potrafi włączyć się do akcji ofensywnej. Niestety, takie momenty jak ten, gdy w meczu z Piastem najpierw źle wybił piłkę, a potem dał się ograć jak dzieciak, psują całe dobre wrażenie. Podobnie z Brzyskim. To dobrze, to źle. Szkoda.

5. Kuciak i jego wykopy


Fot. Marcin Kalita
Nie pamiętamy już meczu, w którym Słowak uratowałby drużynę. W spotkaniu z Piastem dwa razy wyręczali go koledzy, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej. Kuciak wpuścił w tej rundzie 34 gole w 31 meczach. Niby nie jest to jakiś zatrważający bilans, ale też nie daje dziś drużynie takiej gwarancji i pewności w bramce jak w poprzednich sezonach.
No i te jego wykopy, które przyprawiają kibiców o palpitację – jak to możliwe, że przez tyle lat nie zrobił w tym elemencie postępu? W każdym niemal spotkaniu co najmniej raz piłka trafia 30 metrów od bramki do rywala, bo Słowak albo skiksuje, albo spanikuje. A zagrać mu górną piłkę, to już prawie samobój. Z jednym i drugim zapaleniem mieliśmy do czynienia w meczu z Piastem. A przecież też zdarzy mu się trafić w kolegę z drużyny, gdy wykopuje piłkę z ręki…

6. Pomysł na grę



Czy ktoś jest dziś w stanie powiedzieć, jaki Legia ma pomysł na grę? Czym najbardziej charakteryzuje się na boisku? Czy ktoś zauważył w ataku pozycyjnym jakieś dopracowane na treningach schematy? Można mówić, że nie liczy się styl tylko punkty, albo że dopiero wiosną należy wymagać od Legii widowiskowej gry, po tym jak Czerczesow przepracuje z zespołem całą zimową przerwę w rozgrywkach. Tylko że te argumenty nas nie przekonują. Nie po to zmieniano trenera, by zespół po dwóch miesiącach nadal grał tak samo słabo jak za poprzedniego, a momentami jeszcze gorzej. Naprawdę – ciułanie punktów może wystarczyć na Pogoń, nie na Legię! Od niej zawsze wymagało się, wymaga się i będzie się wymagać więcej. Być może Czerczesow potrzebuje czasu na zmianę jakości w grze Legii, jednak z kolejki na kolejkę coraz mniej w to wierzymy. Legia popadła w marazm i człapie. Na polską ligę takie człapanie wystarcza do zdobywania punktów. Być może nawet wystarczy do odzyskania mistrzostwa, to absolutnie możliwe. Jednak w Europie z taką grą niczego się nie zwojuje. Nie chwyci się też za serca kibiców. Taka jest prawda.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Polecane

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli