Legia nie dała rady wygrać z Koroną, VARem i Złotkiem

Autor wpisu: 25 listopada 2017 23:24

Ależ mieliśmy w Kielcach widowisko. Do samego końca nie wiadomo było kto wygra. Szkoda, że o tym zdecydował błąd sędziowski. Legia zagrała w Kielcach dobry mecz, ale przegrała. Mając przeciwko sobie silnego rywala, mylącego się sędziego i niedoskonały system VAR musiała polec. Bo jak mówi podwórkowe przysłowie: „I Herkules dupa kiedy ludzi kupa”. Brawa dla Korony, brawa dla Legii. Gwizdy dla sędziów.

Mecz w Kielcach był znakomitą reklamą Ekstraklasy. Cacuszko. W tym spotkaniu było wszystko: gole, dużo dobrych dynamicznych akcji, strzałów na bramkę, uderzeń w poprzeczki i słupki. I dużo – jak nigdy – piłkarskiej jakości. No i oczywiście mnóstwo kontrowersji.
Niestety – mimo że widowisko było przednie –  po raz kolejny na pierwszy plan – daleko przed piłkarzy – wysunął się VAR. Jak zwykle w funkcjonowaniu tego systemu najsłabszy jest.. czynnik ludzki. Ten czynnik w Kielcach nazywał się albo Złotek i był arbitrem tego spotkania, albo Frankowski i był arbitrem VAR. Niestety, trzeba to sobie powiedzieć wprost, że sędziowie rąbnęli się tragicznie i wypaczyli wynik spotkania.
Trzeci gol dla gospodarzy padł po akcji z ewidentnego spalonego. Sędzia Złotek – mimo konsultacji z arbitrem VAR Bartoszem Frankowskim – gola uznał. Dramat.

A przecież już przy drugim golu dla Korony było mnóstwo kontrowersji. Wyglądało, że Elia Soriano był na spalonym (co z tego, że małym) i aktywnie przeszkadzał Arkadiuszowi Malarzowi w zobaczeniu piłki.
Kluczowa – bo decydująca o wyniku – była jednak bramka na 3:2. Kosakiewicz, który wyłożył piłkę Kiełbowi, był na ofsajdzie. Złotek i liniowi nie zauważyli…
No, ale przecież siedzi kilku ich kolegów w wozie i widzą, że taka decyzja kompromituje cały system VAR. Bo można kupić najdroższy sprzęt, ale dobrych decyzji kupić się nie da.

Swego czasu Sławomir Stempniewski w studio Canal Plus ujawnił, że wozy VAR nie są wyposażone w sprzęt, który pozwala na narysowanie na ekranie linii spalonego, tak żeby nie było wątpliwości, czy zawodnik jest na ofsajdzie czy nie. Sędziowie – zamiast mieć narzędzia – muszą oceniać położenie piłkarzy na podstawie linii strzyżenia trawy. To jednak kompletnie niepoważne przy takim szumie technologicznym, jaki otacza VAR. Po to się ładuje tyle kasy w ten system, żeby na końcu ktoś coś oceniał na czuja?
Szkoda, że tak dużo trzeba tu mówić o sędziowaniu, bo jednak mecz był świetny i nie można go zredukować jedynie do sędziowskich gaf.

Korona to zespół z charakterem: silny, wybiegany, walczący. Trochę taki, jaki kilka sezonów temu w Kielcach udało się zbudować Leszkowi Ojrzyńskiemu. Tyle tylko, że ekipa Gino Letteriego nie tylko jest ostra jak brzytwa, nie tylko wali rywali po nogach, ale i gra w piłkę. I to jak. Pomysł Korony na Legię był prosty: nie dać rywalom ani trochę miejsca. I to zawodnicy z Kielc świetnie zrealizowali.

Legia do meczu w Kielcach przystępowała z nożem na gardle, bo w piątek Górnik na luzie wygrał z Jagiellonią 3:1 i wrócił na pozycję lidera. I w Warszawie muszą się pogodzić z utratą pierwszeństwa w tabeli. Legia miała w Kielcach wiele dobrych momentów, ale też chwile słabości (stałe fragmenty gry). Korona jest piekielnie niebezpieczna przy stałych fragmentach gry. Goran Cvijanović wrzuca piłkę bardzo precyzyjnie, a jego wysocy koledzy z drużyny – choćby Adnan Kovacević, Nika Kaczarawa czy Bartosz Rymaniak – z łatwością wygrywali walkę w powietrzu z gośćmi z Warszawy.
Legia przegrała także dlatego, że w kluczowym momencie straciła dwóch najlepszych piłkarzy. Po kontuzjach boisko opuścili Guilherme i Hämäläinen, strzelec drugiego gola.

Trwa ciągłe przeciąganie liny pomiędzy Guilherme, a władzami klubu o nowy kontrakt dla Brazylijczyka. W Kielcach „Gui” po raz kolejny pokazał, że jest Legii potrzebny jak powietrze. Przy golu Niezgody asystował co prawda Kasper Hämäläinen, ale wszystko co najważniejsze w tej akcji zrobił Guilherme. Był tak szybki z piłką, że nie zdołał go nawet faulem powstrzymać Jakub Żubrowski, uznawany za rewelację tej rundy w Ekstraklasie. Guilherme był też bliski zdobycia gola głową, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. Tuż przed przerwą Brazylijczyk doznał silnego stłuczenia mięśnia i musiał opuścić boisko. Piłkarz – jak podał portal legia.net – ma dobrą propozycję podwyżki (byłby w pierwszej piątce najlepiej zarabiających zawodników Legii) i wypadałoby się dogadać. Czy jest sens tułać się po włoskich czy tureckich klubach peryferyjnych? Nie jeden tam już zaginął bez wieści.

Cristian Pasquato po raz pierwszy pokazał się w Legii z dobrej strony. Do tej pory miał opinię porcelanowego chłopczyka, który nadaje się do ligi szóstek, ale nie do prowadzenia gry Legii. Okazało się, że jednak daje radę. Miał asystę do Hämäläinena i powinien mieć drugą. Gdyby tylko Kucharczyk nie trafił piłką w słupek. Tyle że wtedy to Legia by pewnie to spotkanie wygrała.
Warto podkreślić, że Arkadiusz Malarz w Kielcach dokonywał cudów w bramce. Wielka forma, wielkie oklaski. On też walczy o przedłużenie kontraktu z Legią, który wygasa w czerwcu 2018 roku. Arek ma swoje lata, ale po raz kolejny pokazał, że akurat jemu nie ma sensu zaglądać w metrykę.

Po takiej porażce Legia wraca Warszawy z podniesioną głową. To był jeden z lepszych meczów drużyny, odkąd objął ją Romeo Jozak. Choć mecz oczywiście przegrany. Tym bardziej szkoda, że taki piłkarski spektakl trochę skradli sędziowie.

Michał Kucharczyk w „STUDIO FORTUNA” – Pewne sytuacje wyjaśniliśmy sobie po męsku:

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Korona Kielce | Legia Warszawa

  • Artur Skomski

    Powiem szczerze złoto wygrało ten mecz

  • zgubek

    Podziwiam trenera Legii za spokój na konferencji pomeczowej.To trudne jest by nie odwinąć się i powiedzieć, że sędziowie ewidentnie skręcili mecz Legii. Pan Złotek to delikatnie mówiąc taki sędzia jak z koziej dupy trąba.Ten drugi obsługiwacz VARU powinien lekko puknąć się w czoło i iść albo do okulisty,albo do proktologa, bo dzisiaj raczej miał tam oczy.Szkoda tej fajnej gry, gdy dwóch pacanów wypacza ewidentnie wynik.Koronie to nie pomoże bo to prymitywna drużyna jest, kopać umie przede wszystkim po nogach.Legia w myśl zasady co nas nie zabije ,wzmocni nas, pokaże,że jest lepsza od Koron ,Jagiellonii i innej zbieraniny wiejskich drużyn.A Pan Złotek niech wróci w swoje rodzinne strony do Stalowej Woli.Tam niech zatrudni się w Hucie Stalowa Wola jako suwnicowy, bo to jest jego miejsce , a nie z gwizdkiem w dziobie.A tak nawiasem myślałem,że Bjelica jest przewrażliwiony na VAR, ale ta kolejka pokazuje- VAR tak – niedouczeni sędziowie nie.Legia do tego meczu nie miała kłopotów z VARem,dzisiaj siknęli ją 2 razy.Co na to uzdrowiciel Prezes Boniek na taką padlinę.Ale Rudy będzie stadiony zamykał.Stary już jestem,ale jak widzę,że z każdej strony jestem robiony w wała – to pieprzę takie rozgrywki.Jedyny pocieszający z tego wniosek dla mnie kibica Legii,ta drużyna zaczyna wracać do dawnej formy.I na koniec coś o umiejętnościach Pana Złotka,
    ,,Panie Złotku, gwizdek jest od tego ,żeby dobrze dmuchać w niego,
    Ale dziś niestety Złotek gwizdał sobie kulą w płotek
    Pewnie oślepł, albo zaćma oczy piękne zasłoniła i widoczność była mała
    I dlatego mimo VARu Frankowskiego Legia mecz dzisiejszy przeje….ła

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli