Legia, czyli passa niemocy trwa w najlepsze

Autor wpisu: 16 sierpnia 2018 22:40

Legia dostała szansę gry o Ligę Mistrzów, ale ją zmarnowała. Dostała szansę na grę o Ligę Europy, ale też ją sknociła. Błąka się po boiskach kontynentu jak potępieniec, który miał szansę na niebo, a pogubił się w czyśćcu, bo nawet na to nie zasługiwał. Zostaje urządzić się w piekle, ale drużyna, która gra tak, jak gra obecnie Legia, będzie miała – na razie – problem nawet w Ekstraklasie. Pewnie się odbije od dna, o mistrzostwo kraju powalczy, ale przecież nie o to chodziło, przy tak wysokich nakładach finansowych.

Dramatu zremisowanego 2:2 meczu z Dudelange dopełniła otrzymana już po meczu czerwona kartka dla Michała Kucharczyka i obraz pędzącego przez całe boisko trenera Legii Ricardo Sa Pinto z asystentem. Biegł uspokoić swoich piłkarzy, coś powiedzieć sędziemu…. No kurza twarz, to nie jest jego rola… Wygląda na to, że przy Portugalczyku taki Aco Vuković to był flegmatyczny, zimnokrwisty i spokojny Norweg, co wkurza się tylko wówczas, gdy nie ma łososia w supermarkecie. A tam łosoś jest zawsze…
Dziś Legia jako klub, w który Dariusz Mioduski, wpompował kupę kasy, wygląda jak opcja kupna działki w Trójkącie Bermudzkim. Co właściciel kasę wrzuci, wszystko mu znika. W czwartej rundzie eliminacji Legia nawet nie zagra. Duża sztuka…
Dudelange to jest drużyna konkretna. W obronie solidna, w kontrataku szybka, przy wykańczaniu akcji zabójcza. Przynajmniej dla takiego rywala, jakim na dzisiaj jest Legia. Mistrzowie Luksemburga nie pieprzą się w tańcu. Grają w sposób prosty, jak taktyka drużyn w polskiej okręgówce: piła do przodu, wrzuta w pole karne, a jeśli się trafi okazja do strzału, to trzeba „sypać” z całej siły i nie kombinować. A przy tym – zupełnie poważnie – mają pojęcie o taktyce, mają dobrą organizację gry, dużą mobilność, siłę fizyczną. I dużo entuzjazmu w atakowaniu bramki rywala. Mówienie, że to amatorzy, to nieprawda. Ci ludzie żyją z grania w piłkę i umieją w nią grać.
Legia za to zaczęła odwrotnie od gospodarzy. Starała się budować akcję, trzymać piłkę, prowadzić atak pozycyjny – naiwnie przekonana, że ma przewagę potencjału piłkarskiego. Ale z tego błędnego myślenia wyrwał Legię pierwszy gol – już w 7. minucie! Legia zachwiała się na nogach jak bokser po ciężkiej bombie. Nie była w stanie wrócić do równowagi i założonej wcześniej taktyki, czyli prowadzenia gry. Na boisku panował raczej chaos. A z tego chaosu nagle wynurzyła się druga bomba: prosta akcja, zwykłe abecadło futbolu, zagranie piłki i wyjście do podania, wystarczyło do drugiego gola dla Dudelange. Fiu, fiu! Zrobiło się bardzo niedobrze.
Z konieczności – wobec braku Remy’ego, Astiza i Jędrzejczyka – na stopera cofnięto Chrisa Philippsa. Ale mimo, że reprezentant Luksemburga grywał wcześniej na tej pozycji, to w czwartek wieczorem wyglądał na środku obrony bardzo niepewnie. Nerwowy, rozbiegany we wszystkich kierunkach, elektryczny. Robił błędy, które nie tylko szkodziły Legii, ale powodowały, że także drugi stoper – Michał Pazdan był jakiś niepewny, źle się ustawiał, biegał tam, gdzie nie powinien biegać.
Dobrze, że Philipps został zdjęty z boiska w przerwie, bo jakoś źle zniósł grę w ojczyźnie i po jego błędach mogło dojść do kompromitacji zespołu z Warszawy.
Szczególnie, że po przerwie Legia odzyskała wigor i od początku drugiej połowy ostro ruszyła na rywala. Wystarczyło, żeby rywali pokręcił trochę Carlitos, i od razu było widać, że to Legia jest zespołem z potencjałem, a rywale to ekipa – przy całym szacunku – tylko z ligi luksemburskiej.
Legia – szczególnie w pierwszej połowie – potwierdziła, że ma duży problem z organizacją gry defensywnej. Gdy traci piłkę, nie ma natychmiastowego doskoku do rywala, nie ma wysokiego pressingu. Co gorsza, Legia w tym sezonie jest beznadziejna w zbieraniu tzw. drugich piłek. One zwykle trafiają do rywali. Tak się w poważną piłkę grać nie da.
Legia wyglądała dobrze w Luksemburgu tylko w tych okresach gry, gdy zespół Dudelange cofał się zbyt głęboko do defensywy. Wtedy ofensywna trójka – Carlitos, Jose Kante, Cafu – potrafiła rywali trochę rozbujać. Szkoda, że sensownie wspierał ich jedynie Michał Kucharczyk, bo Dominik Nagy ciągle nie może się odnaleźć po powrocie do Warszawy.
Sebastian Szymański miał ochotę do gry, gorzej z jakością. Ciekawe, że dziś mówi się o sprzedaży tego chłopaka, a on w tym sezonie nic ciekawego nie zagrał. Chętni na niego kupują potencjał, a nie zawodnika. A przecież był w szerokiej kadrze na mundial… Niesamowity zjazd. I to jest pytanie, jak klub mógł do tego dopuścić? Przecież to jest największy potencjał sprzedażowy Legii! Taki Szymański powinien być indywidualnie monitorowany. Powinien ktoś z nim na co dzień pracować, budować jego formę fizyczną, siłę mentalną. Legia codziennie powinna codziennie mieć raport na biurku, jak się Szymański czuje, jaki ma obwody mięśni, jaką ma temperaturę. Nawet czy go plecy nie swędzą. Legia ma wiedzieć o swojej perełce wszystko, a tymczasem Sebastian zamiast się rozwijać to się zaczął zwijać. Tak być nie ma prawa.
Tak jak nie można oddać z Legii Konrada Michalaka nie dając mu nawet szansy.
Z innej beczki. Zawsze gdy się pojawia w klubie nowy trener jest szansa na tzw. efekt nowej miotły. Bo piłkarze muszą się pokazać trenerowi, który dopiero poznaje zespół i jeszcze nie ma ani ulubieńców, ani tych podpadniętych.
Jak zadziałał efekt Ricardo Sa Pinto? Średnio… Zespół był naprawdę zmobilizowany, ale zdaje się, że i bez Portugalczyka taki by był. Motywacji nie mogło zabraknąć, bo przecież na głowy piłkarzy Legii, po porażce z Dudelange, wylały się kubły pomyj. I to z obierkami. I słusznie.
Czy Legia, po porażce z Dudelange upadnie? Nie, nie upadnie.
Medialny jazgot, że Legia balansuje na krawędzi bankructwa, to jest nic więcej niż działanie złych, nastawionych ludzi. Obliczone na wywołanie chaosu, wytworzenie dodatkowej presji i zbudowanie narracji, w jakiej się mówi o polskim futbolu, w oparciu wyłącznie o szyderę. Czyli im gorzej, tym lepiej.
Ale to prowadzi donikąd.
Legia nie zbankrutuje. Klub ma ponad 100 lat i dał sobie radę w gorszych sytuacjach. Teraz też da sobie radę.
Robert Podoliński w studiu TVP mówił trochę mądrych rzeczy. Żeby przewartościować nakłady w polskim futbolu. Że w rezerwach Legii znajdzie się chłopak, który na stoperze zagra lepiej niż Philipps. Żeby się nie zachwycać ligą, która daje emocje, ale wyłącznie emocje. Nie daje jakości. Odpadła Legia, Jagiellonia i Lech. 16 sierpnia nie ma już polskich drużyn w pucharach. Jaja…
Może taki Podoliński przydałby się w PZPN? W końcu to federacja odpowiada za naprawę polskiej piki, choć udaje że nie.
Podoliński dużo widzi, sporo wie. Chyba nie działa na jego niekorzyść, że nie ma wielkiego brzucha i wpływowego promotora?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Inne | Legia Warszawa

  • xymoxon

    Błagam panie redaktorze, tylko nie to, że Michalak nie dostał szansy. Był na dwóch zgrupowaniach z Legią i był monitorowany na wypożyczeniach. Mało goli i asyst, gra obronna słaba. Sama szybkość bez techniki to za mało!

    • Dariusz Tuzimek

      Taki Dominik Nagy też na razie do formy nie wrócił, a szansę dostał. I to w kilku spotkaniach. W części z nich przeszedł obok meczu. Michalak pokazywał się już w Zagłębiu Sosnowiec, w Wiśle Płock bywał najlepszy na placu. Szybkość w dzisiejszym futbolu jest podstawą, nad resztą trzeba pracować. Michalak ciągle jest młody, można na niego było jeszcze poczekać.

      • xymoxon

        Nagy dostał szansę, bo tuż po przyjściu do Legii grał dobrze, a dopiero potem obniżył loty. A co do Michalaka, Legia ma za niego obiecującego Stolarskiego, który na dziś może jej więcej dać na swojej pozycji niż Michalak na swojej.

        • ursynów

          W kadrze Legii jest przeszło 30 zawodników,tylko co z tego. Na dzień dzisiejszy,drużyny nie zbawi szybkość Michalaka, czy gra Nagyego z przeszłości. Na dzień dzisiejszy jest może 5 ludzi co są w stanie to pociągnąć, reszta, albo już są na emeryturze,bądź przyszli kasować szmal, a w zamian nic nie dając.Dawaniem kolejnych szans mija się z cele,trzeba grać tymi, którym jeszcze przejawiają ochotę.A resztę do sprawdzania biletów Malarz niech trochę odpocznie, za dużo przeżyć w tak krótkim czasie..

  • ursynów

    Oglądałem ten mecz w zapałek dziurze na Lubelszczyźnie.To komponowało się z tym co działo się na boisku.Prowincja,wiocha,taka Polska D.Legia gra fatalnie,obrona nie istnieje, nie ma niczego jak mawiał Kononowicz. Czyja to wina?Nie Bońka,nie PZPN.To wina Mioduskiego i jego doradców.Co nowy trener to większy syf, co droższy zawodnik,to większa padlina. Legia to mój klub od 60 lat i nigdy nie było mi bardziej wstyd niż teraz za tę drużynę. Pewnie się w końcu podniesie.Ale nie można robić takich numerów jak z Jedrzejczykiem,zatrudniać takiego chłamu na ławce trenerskiej.Mioduski to Misiewicz wśród prezesów, mając taką kasę stracił w moich oczach klasę przez swoje bezsensowne pociągnięcia. I dwie sprawy na koniec.Dwóch panów na S.Jeden to Szymański – okrzyknięty przez Was dziennikarze wielkim talentem. Wielkimi talentami to byli Lubański, Deyna, Terlecki.Szymański mógłby im sznurowadła wiązać.Drugi gość na S – to taki Nikodem Dyzma polskiego -dziennikarstwa sportowego, nijaki Stanowski.
    To niebezpieczny człowiek, działa nie tylko na szkodę tego zawodu,bo z niego dziennikarz jak z koziej dupy trąba
    On szkodzi polskiej piłce,a Legii w szczególności.Acha, Podoliński może i mądrze mówi, ale od mówienia nawet mądrego można dostać odcisków na języku.Tu gadanie nic nie da tu trzeba zapieprzać i to natychmiast.

  • ursynów

    Oczywiście zapadłej dziurze.

  • Cris

    Podoliński tylko się zna i tyle. Teoretyk bo braktyk marny. Podbeskidzie spadło za Podolińskiego mając najlepszy skład w historii klubu!!!

  • zgubek

    El kondukt pasa,Legia pogrzebana w pucharach, ale nie tylko. Zresztą inne drużyny nie były lepsze. Nawet zmyk wojewody poznańskiego guzik dał i ryk z kotła na Bułgarskiej okazał się pyr(leniem) kociołka. Słaba ta nasza piłka jest, słabi trenerzy, ale kasa zajebista dla kopaczy. Nie wierzę w cuda i zmartwychwstania nie będzie. No cóż – teraz może tylko Wyspy Owcze, San Marino , bądź Kosowo są w naszym zasięgu. Ale znając naszych piłkarzy ligowych to i to nie wiadomo.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli