Legia, czyli mądrzej grać i… mówić

Autor wpisu: 1 sierpnia 2018 11:01

Jedno to porażka (nawet jeśli w tym przypadku po wygranym meczu), drugie to próba jej wytłumaczenia. Legia szwankuje ostatnio na wielu poziomach. A pomocy znikąd.

Przed meczem wydawało się, że odrobienie dwubramkowej straty i wyeliminowanie zespołu z Trnawy, będzie praktycznie niemożliwe. Tymczasem po kilkunastu minutach – mimo że Legia nie strzeliła gola – okazało się, że misja powinna się udać. Bo zobaczyliśmy, że Spartak jest naprawdę przeciętną drużyną, na którą wystarczy trochę jakości i determinacji. A wbrew sporej krytyki, jaka spadła w ostatnim czasie na mistrzów Polski, tę jakość – przynajmniej potencjalnie – Legia ma. Tylko trzeba nią jeszcze mądrze zarządzać. A tego przede wszystkim zabrakło w tym nieszczęsnym dwumeczu.
Skoro na ławce siadają Carlitos i Cafu, bo taka jest decyzja sztabu, to ciężko rozmawiać normalnie na argumenty.
Zresztą po meczu tym bardziej trudno polemizować z trenerem Deanem Klafuriciem. Ktoś napisał – jak ma mówić takie rzeczy, to lepiej, by następnym razem w ogóle nie przychodził na konferencję. Podobno tuż przed swoim „wystąpieniem” dostał instrukcje od człowieka odpowiedzialnego w Legii za PR. Jeśli to prawda, to ów specjalista wystawił sobie niezłą „laurkę”.
Bo jeśli to ma być odpowiedź na kryzys, to z całym szacunkiem, ale NIE!
Brnąc w absurdy, przytoczmy fragmenty wypowiedzi Klafuricia. I żeby nie obrazić inteligencji czytelnika, nie będziemy tych słów interpretować.
– Taka jest piłka nożna. Przegraliśmy eliminacje w pierwszym meczu w Warszawie, w jego 93. minucie, gdy straciliśmy drugą bramkę. Takie jest podsumowanie tego dwumeczu.
– Moi piłkarze pokazali, jak trzeba walczyć za klub i jestem z nich dumny. Mecz kończyliśmy w dziewięciu, po dwóch czerwonych kartkach, ale po stracie Vesovicia wciąż kontrolowaliśmy spotkanie. Byliśmy bardzo bliscy strzelenia gola na wagę wyrównania. Czerwone kartki nie były potrzebne, być może były głupie… Nasi piłkarze byli bardzo zmotywowani, choć nie przemotywowani. Chcieli zrobić wszystko, by odwrócić losy rywalizacji. Vesović to człowiek, który mocno przeżywa spotkania, chciał dobrze. Próbowaliśmy wpłynąć na Vesovicia, aby był bardziej ostrożny. Antolić był z kolei bardzo ważnym graczem dla naszej strategii. Jego kartka była bardzo niefortunna.
– Zostawienie Carlitosa na ławce było decyzją moją i mojego sztabu. Ciężko jest powiedzieć, czy zdołalibyśmy pokazać lepszą jakość grając 11 na 11, ale prawdopodobnie tak. Było blisko zdobycia bramki przez nas grając 9 na 11. Gdybyśmy grali pełnym składem, najprawdopodobniej awansowalibyśmy do kolejnej rundy eliminacji.

Na koniec słowo od prezesa Dariusza Mioduskiego: – Dziś nie odpadliśmy w pucharów. Widziałem serce i wolę walki, które chcę widzieć w Legii. Daliśmy z siebie wszystko. Osoba Nawałki nie jest tematem.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Liga Mistrzów

  • ursynów

    Od kilku lat jest to samo. Zaczyna się sezon, a Legia dostaje bęcki. Obojętnie czy to drużyna z Kazachstanu, Mołdawii,czy z Lubina. Bęcki, taki przykry wpier…l, od drużyn nie przedstawiających chociażby średniego poziomu. Pan Mioduski jak wypieprzył Leśniodorskiego – dokonuje dziwnych ruchów, które są dla przeciętnego wyjadacza piłki nożnej niezrozumiałe. Tak samo jak ten bełkot Klafurića. Miał gość farta i zdobył Puchar i Mistrza. Dużo w tym zasługi mieli przeciwnicy Legii. Legia ma potencjał, tylko trzeba go umiejętnie wykorzystać- pozbyć się zawodników, którzy Legii już nic nie dadzą(dawali jej w przeszłości)- Radovic, Jędrzejczyk, Astiz, Hamalainen. Jeszcze jest nie koniec okienka transferowego. Co można to sprzedać, lub wypożyczyć, dobrać 2-3 zawodników ,zwłaszcza do obrony i grać. Aha, zapomniałbym,już bez Klafurica, jego pięć minut się sskończyło.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli