Legia budzi się z zimowego marazmu

Autor wpisu: 12 marca 2017 20:17

„Czas odrobić ligowe zaległości” – taki napis pojawił się na ogromnym transparencie na „Żylecie” podczas przedmeczowej oprawy. Legia zakasała rękawy i ruszyła w pogoń za liderem ekstraklasy i zaczyna nadrabiać straty. Wygrana z Wisłą skromna, ale w pełni zasłużona.

Pierwsze sygnały, że w Warszawie idzie ku lepszemu, widoczne były tydzień temu w Lubinie. W meczu z Zagłębiem trener Magiera spróbował ustawienia z Miroslavem Radoviciem w roli fałszywego napastnika. Wariant się sprawdził i dziś przy Łazienkowskiej wyszła ta sama jedenastka. I znowu był to strzał w dziesiątkę.

W Lubinie koncertowo zaprezentował się Vadis Odjidja-Ofoe. Dziś pierwsze skrzypce grał Radović. Pokazał sporo dobrej piłki, pokazał też trochę cwaniactwa. To jego gol dał mistrzom Polski zwycięstwo z całkiem solidną Białą Gwiazdą. Ten zespół może w ekstraklasie pełnić rolę krupiera – dla siebie nic nie ugra, ale może rozdawać karty i doprowadzić do rozpaczy któryś z zespołów pierwszej czwórki. Wyśmiewany na początku trener Kiko Ramirez mądrze poukładał zespół, dobrze przygotował go fizycznie i Wisła znowu jest wymagającym rywalem.
Wracając do Legii i Radovicia, Serb najpierw pokazał, jak wykorzystać sytuację sam na sam z Łukaszem Załuską. A wiedział to, bo chwilę wcześniej widział dokładnie, jak z identycznej pozycji bramkarz Wisły broni strzał Kaspra Hamalainena. Słowa uznania za sprytną kiwkę, ale też wielkie brawa dla podającego Guilherme. Brazylijczyk zagrał piłkę tak, jakby przewlekał nitkę przez ucho igielne – to wymagało piekielnej precyzji i wyczucia.

Potem Radović narobił trochę zamieszania. Chodzi o sytuację, po której sędzia Paweł Gil pokazał żółtą kartkę Ivanowi Gonzalezowi. Czy był faul? Jeśli – to bardzo sprytny. Z trybun – nie do rozstrzygnięcia. Telewizyjne powtórki – zależy z jakiego ujęcia. Na przykład ten filmik ośmiesza piłkarza Legii i sędziów, którzy dali się nabrać.

Ale na innych ujęciach widać, że decyzja mogła być słuszna. Mogła, bo pewności nie mamy. Obaj zawodnicy biegli na pełnej szybkości. W takich sytuacjach wystarczy, że ten, który jest z tyłu, lekko trąci ściganego i często w ten sposób powoduje jego upadek, nie trzeba robić brutalnego wślizgu. Rado mógł to wykorzystać i trochę dodać od siebie. Biorąc pod uwagę kartotekę tego zawodnika, nie jest to wykluczone. Z drugiej strony wyglądało, że za chwilę będzie składał się do strzału, miał przewagę nad rywalami. Sędziowie uznali, że był faulowany. Dlaczego więc sędzia Paweł Gil nie pokazał Gonzalezowi czerwonej kartki? Czyżby uznał, że zawodnika Legii któryś z wiślaków miał szansę dogonić? To jedyne sensowne wytłumaczenie.

Wyszło, jak wyszło. Decyzja nie wpłynęła na rozstrzygnięcie spotkania – wygrała drużyna, która była lepsza. Wisła mogła wyrównać, gdyby Mateusz Zachara zamiast obok bramki strzeżonej przez obrońców, strzelił celnie. I gdyby skończyło się remisem, wtedy napisalibyśmy, że Biała Gwiazda wróciła do Krakowa z punktem wywiezionym psim swędem.

Było w grze Legii dużo płynności, był błyskawiczny pressing po stracie piłki. Po jednym z takich odbiorów gola powinien strzelić Hamalainen. Fin już minął bramkarza, ale koniecznie chciał strzelić prawą nogą. Załuska zdążył wrócić i zabrać mu piłkę.
Mimo wszystko Hamalainena trzeba ocenić pozytywnie, był to jego dobry występ. Nie tracił piłek, szybkimi podaniami utrzymywał szybkie tempo akcji. W łańcuszku podań nie był najsłabszym ogniwem. Gdy schodził z boiska, kibice docenili go brawami.
Generalnie Legia dominowała przez większość spotkania – momentami ta dominacja byłą wyraźniejsza, czasami do głosu dochodzili goście. Przed mistrzem Polski teraz wyjazd do Gdańska. Mówi się, że Legia ma najtrudniejszy kalendarz, ale dziś pokazała, że potrafi grać dobrze bez sprzedanych zimą dwóch napastników. Po drugiej wygranej można już napisać, że Legia nie jest tym zespołem, który oglądaliśmy podczas zimowych sparingów i pierwszych meczów ligowych w tym roku. Ekipa Jacka Magiery odsłania twarz, którą widzieliśmy pod koniec jesieni w bojach z Realem Madryt i Sportingiem Lizbona w Lidze Mistrzów.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Kraków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli