Legia bezsilna i zduszona, jak ryba leżąca w piachu. Okropny widok

Autor wpisu: 15 maja 2019 22:59

„Koniec marzeń i snów!” – chciałoby się zacytować Dariusza Szpakowskiego, patrząc na męki Legii w meczu z Jagiellonią. Drużyna z Warszawy jadąc do Białegostoku wiedziała, że jeśli chce realnie myśleć o mistrzostwie to MUSI wygrać. Sztuka była trudna, bo nie wygrała tu żadnego z pięciu ostatnich meczów. Tym razem było podobnie. Legia znów musiała gonić wynik, ale robiła to kompletnie nieudanie i dużo gorzej niż w poprzednich spotkaniach. Brak pomysłu, niemoc, dramatyczne wrzutki „na chaos”. Legia przegrała w Białymstoku 0:1 i przy remisie Piasta w Szczecinie ma jeszcze teoretyczne szanse na tytuł. Ale to już jest wierzenie w duchy.

Zespołowi z Łazienkowskiej zabrakło na koniec ligi paliwa. Tego najważniejszego: mentalnego. Szybko baku się uzupełnić nie da. I szybko nie da się pozbyć poczucia, że Legia przegrała mistrzostwo (choć formalnie jeszcze nie) jak… frajer. Wypuściła tytuł  patrząc na Lechię, a z boku wyskoczył jej Piast Gliwice, którego nikt na Ł3 wcześniej nie traktował poważnie. Stary to grzech na Legii, ale o tym za chwilę.
Wiedzieliśmy, że po niedzielnym meczu z Pogonią Aleksandar Vuković wkurzył się na zawodników za ich postawę, szczególnie w pierwszej połowie tamtego spotkania. Ale skład jaki zestawił na Jagiellonię pokazał, że trener Legii wkurzył się na poważnie i zrobił rewolucję w pierwszej jedenastce. „Wywiało z niej aż sześciu zawodników”. I to nie byle kogo, bo takich „asiorów” jak Carlitos, Remy, Medeiros czy Cierzniak i Rocha. Dobrze, że tak „Aco” zrobił. Szkoda, że przyniosło to efekt gorszy od spodziewanego.

Vuković próbował tą rewolucją obudzić swoich śpiących rycerzy, którym duch walki uleciał akurat na finiszu rozgrywek. Chciał pokazać, że w drużynie nie ma świętych krów.  Decyzję Vukovica o tyle można zrozumieć, że każdy z odstawionych w zupełności na to zasłużył. Carlitos zaliczył taki zjazd formy, że aż warto mu się przyjrzeć co jada i czy na pewno się wysypia. Remy ma ciągle kłopoty z koncentracją, choć jest pewnie najlepszym (pod względem potencjału) stoperem w lidze. O Medeirosie za chwilę. Rocha to jest lewy obrońca dużo gorszy niż Hlousek, z którym nie przedłużono umowy, co jest kompletnie niezrozumiałe. A Cierzniak? No nie pomógł Legii ostatnio na tyle, na ile powinien. W pewnym momencie sezonu grał świetnie, chyba nawet powyżej swojego potencjału. Raczej nie wytrzymał presji w decydującym momencie ligi.

W Legii – jak zwykle zawodzi mentalność. Myślenie, że „frajerów” zawsze zdążymy walnąć. A potem jest zdziwienie: „ooo, nie daliśmy rady? Naprawdę?”. I nie dotyczy to wcale tej obecnej drużyny, która ostatnio każdy mecz zaczyna od straty gola. Ta choroba trwa w klubie z Łazienkowskiej od dawna, jest przekazywana jak w genach, jak z pokolenia na pokolenie.
Bo w Legii wszystko się zmienia: piłkarze, trenerzy, prezesi, właściciele. Tylko jedno się nie zmienia: nieuprawnione poczucie wyższości nad pozostałymi rywalami w lidze. Piłkarzom z Łazienkowskiej – i to w różnych czasach, nawet totalnej posuchy i braku sukcesów – zwykle wydawało się, że są po lepsi, nawet jeśli nie potwierdzała tego tabela. Zwykle po pięknym zwycięstwie przychodziły „smutne” baty, a tytułów mistrzowskich – aż do ostatniej dekady – było mniej niż wskazywałby na to potencjał zatrudnianych tu piłkarzy i wydawane na nich pieniądze. Całe pokolenia znakomitych piłkarzy nie wywalczyły przy Łazienkowskiej mistrzostwa, bo nie miało odpowiedniej mentalności. Choć miało umiejętności. Taki Darek Dziekanowski mistrzostwo ma zapisane jedno i to za 6 meczów na jesieni 1993 roku, gdy tak naprawdę nie odgrywał już w drużynie poważnej roli, a zimą odszedł do Alemanii Aachen. A o tym, że koledzy z Łazienkowskiej zdobyli tytuł, dowiedział się z telewizji. Gdy był gwiazdą ligi sam mistrzostwa nie wygrał. Nawet gdy strzelał po kilka goli w meczu. Zabrakło głowy, skromności i pracy. Od razu było odcinanie kuponów. Tylko, że nie bardzo było od czego odcinać…

I od czasów „Dziekana” to się w Legii nie zmieniło. Nadal do Legii „przyklejają się piłkarze”, którym po jednym wygranym meczu wydaje się, że już mają z górki i będzie dobrze. I że nie trzeba walczyć, szarpać, pocić się, bo można wygrać samą przewagą techniczną. Tak się oszukiwały kolejne pokolenia legionistów, tak też się oszukała także ta generacja. Gdy Legia przegoniła Lechię, to zawodnikom przyszło do głowy, że jest już „pozamiatane”, bo gdańszczanie słabli z każdym meczem. Tytuł miał się sam wygrać. A tu nagle wpadka za wpadką i sensacja, rozczarowanie, dramat. I ten Piast wyskoczył. Dla wielu rywal niepoważny.
Klasycznym przedstawicielem takiego zmarnowanego potencjału w Legii jest Iuri Medeiros – facet, co do którego się ostatnio przecież zastanawiano czy nie warto za niego dać sześć baniek euro – teraz nie znalazł się nawet w meczowej 18-tce. Czyli trener uznał, że gość, który nie mentalności „walczaka” nie przyda mu się w Białymstoku. Nawet jeśli lewą nogą „krawaty” wiąże. W sumie miał Vuko w tym rację. Ten facet by się w Legii nie przydał. Ani w środę, ani później. Żeby grać poważny futbol, to do szybkiej lewej nogi trzeba mieć coś jeszcze, np. głowę na karku.

Gorzej, że z głowami w Legii to w ogóle jest problem. Zespół Vukovicia, po raz kolejny jako pierwszy dostał gola i to samobója. A co gorsza, kolejny raz Legia zagrała beznadziejną pierwszą połowę. W drugiej zaczęła jak zwykle, czyli od pokazania, że jednak umie grać w piłkę. Ale brakowało jej nie tylko skończenia akcji – choć to też – ale nawet wykreowania sytuacji bezbramkowych. Legioniści chcieli, ale powtarzał się scenariusz bezsilności jaki ostatnio widzieliśmy w wykonaniu zespołu Vukovicia w Poznaniu i meczach w Warszawie z Piastem Gliwice czy z Pogonią Szczecin.
Co się stało z takimi piłkarzami jak Carlitos czy Cafu? Wyglądali jak zatruci. I tak grali. Legia kończy ligę bardzo źle. Liczba błędów, jakie popełniono w klubie z Łazienkowskiej przez cały sezon była tak duża, że można uznać iż w zasadzie proszono się, by mistrzostwo oddać komukolwiek. Zgłosił się śmiałek z Gliwic i wziął „złoto” jak swoje. Ricardo Sa Pinto był na pewno jednym z filarów tej klęski, ale nie był filarem jedynym. Jest cała litania nazwisk. Niestety, z prezesem klubu na czele.
Legia wygrywała w ostatnich latach mistrzostwa Polski na finiszu. W tym roku była bezsilna i zduszona, jak ryba leżąca w piachu. Okropny widok.
I jeszcze to osłabiające poczucie frajerstwa…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    O czym tu gadać.Przecież ta Legia po wyrzuceniu Sa Pinto ,jak pisał redaktor, mogła przegrać tytuł tylko sama z sobą. No i przegrała. Ale kim miała ten tytuł wygrać? Carltosem i chłopakami z Portugalii.A może Wieteską, Astizem czy Radovicem- chyba nie.Zgadzam się,że niby gwiazdy okazały się meteorytami, które nie spadły na boisko ,tylko ciągle gdzieś krążą daleko od Łazienkowskiej i innych stadionów.Legia ostatnie tytuły zdobywała nie tyle fartownie,co szczęśliwie z dużą pomocą jej przeciwników.W tym roku mimo ,że przeciwnicy jak mogli ułatwiali jej drogę do kolejnego tytułu, Legia z tego prezentu nie skorzystała.Słaba ta Legia była, a jej słabość tkwi nie tylko w braku ambicji i piłkarzy o mentalności walczaków, bo samą walką meczu się nie wygrywa.To efekt nie istnienia koncepcji na grę tej drużyny.Trener z Portugalii okazał się niewypałem,transfery nietrafione,jeden wielki chaos, z niewielkimi od czasu do czasu promykami nadziei. Ubawił mnie Mioduski mówiąc ,że Vukovic zbuduje nową Legię . Z czego? Z tego co po sezonie z niej zostanie. Oprze ją na Szymańskim, który gra coraz gorzej, na Niezgodzie,wiecznie kontuzjowanym, starych repach, którzy powinni dać sobie siana i pójść na emeryturę. No są jeszcze w kadrze takie orły jak Praszelik,Karbownik czy Stolarski. Jak tu grać panie trenerze i kim?Lubię Vukovica, ale to nie jest gość do prowadzenia pierwszego zespołu. tak samo jak Mioduski to nie facet , który wie o co w tej piłce chodzi. I to dla mnie starego kibica jest tragiczne. Legia jak pisze redaktor bezsilna i zduszona jak ryba leżąca w piachu i do życiodajnej wody ma daleko. Piast natomiast czuje się teraz jak ryba w wodzie.Oj dawno takiej dziwnej ligi nie było.

    • xymoxon

      No a teraz jest winny wszystkiemu Mioduski? Kogo miał wziąć do dokończenia sezonu natychmiast po zwolnieniu Sa Pinto przez pismaków na spółkę z szatnią???

      • zgubek

        Odpisuję z lekkim opóźnieniem.Trzeba umieć czytać co jest napisane.Napisałem,że zarówno Vukovic jak i Mioduski- to ludzie,którzy nie nadają się na te stanowiska. Kogo ma wziąć?- wystarczy udać się po poradę do xymoxona, pewnie by znalazł dobre rozwiązanie, nie wątpię.A ta banda pismaków- pozbawić ich prawa do pisania źle o Legii, Sa Pinto i Mioduskim. Dobra zmiana się kłania.

  • xymoxon

    Panie Tuzimek, jak się panu podoba Legia z prawdziwym DNA? To wy pismaki ponosicie winę za to, jak ten zespół kończy sezon, bo to wy zwolniliście Sa Pinto, którego natychmiast musiał zastąpić Vukovic. Brawo wy!

    • smutas

      Xymoxon ten to ma prawdziwe DNA. Gościu coś ty przychrzanił się do Tuzimka.Każdy twój wpis to kubeł pomyj, lecz się , wybitny znawco piłki.Moc sprawcza redaktora Tuzimka jest porażająca.Zwolnił wraz z resztą pismaków geniusza Sa Pinto. A ten biedny Mioduski taki posłuszny jest,że każdy ruch kadrowy konsultuje z Tuzimkiem i tą bandą dziennikarzy, pardon, pismaków.Są na świecie ludzie , którzy pod beretem mają mało zwojów mózgowych.Brawo Ty.

      • xymoxon

        Jeżeli kubeł pomyj, to chyba twój wpis. Tuzimek w każdym komentarzu równał z ziemią Sa Pinto i go hejtował na równi z innymi pismakami w Polsce. A teraz ma swojego ulubieńca w Legii trenera z prawdziwym legijnym DNA, który nie ma pojęcia o tym, co robi. Czy Tuzimek jest teraz zachwycony tym, że dołączył do tej fali hejtu wobec Legii???

        • smutas

          Jesteś wielki, wszystko wiesz,jak z takim dyskutować. Tuzimek winny jest tego,że Legia tak gra . To Tuzimek i reszta pismaków zwalnia trenerów. Mnie redaktor Tuzimek ani ziębi ani grzeje, nie jestem jego obrońcą, ale wciskanie ludziom jak małpom kitu,że równał z ziemią Sa Pinto i tylko xymoxon poznał się na geniuszu z Portugalii -to kupy się nie trzyma.Wpisy gościa przypominają mi szyld reklamowy: Masarnia Stolec- zawsze świeże wyroby.Na xymoxona zawsze można liczyć,ma pojęcie co robi , w przeciwieństwie do Vukovica i Tuzimka.Tylko pozazdrościć.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli