Lechia wygrywa z Cracovią, ale kluczem do zwycięstwa… Kuciak

Autor wpisu: 25 lutego 2017 21:41

Lider ekstraklasy pokonał Cracovię 4:2, ale cytując klasyka, wynik mógł być zupełnie odwrotny. Gospodarzy przy życiu utrzymał bramkarz Dušan Kuciak.

Jeśli ktoś nie oglądał meczu, to teza, że Cracovia była w tym meczu lepszą drużyną, może brzmieć lekko niewiarygodnie. A jeśli dodamy do tego, że mecz wybronił Lechii bramkarz – to już science fiction. Statystyki tym razem okłamały: 20 strzałów Cracovii, 13 – Lechii. Jeśli ktoś rzucił okiem chociaż na pierwszy kwadrans, to wiedziałby, że nie jest to przesada.
Słowacki bramkarz wrócił do Polski po roku spędzonym w Anglii. I przez ten rok  rozegrał raptem jeden mecz. A przerwy w grze zupełnie nie widać. Można wręcz powiedzieć, że dojrzał, nabrał doświadczenia, a przede wszystkim uspokoił się. Wygląda jak facet, który Premier League poznał od podszewki. Obala tezę, że same treningi nigdy nie dadzą tyle, ile dają mecze.
Kuciak broni pewnie, odważnie, z wyczuciem. Po strzałach rywali powstrzymuje się, żeby podbiec do swoich piłkarzy z pretensjami. Wiemy jak to wyglądało w Legii – raz doszło do rękoczynów, gdy złapał się za gardło z Tomaszem Brzyskim, obecnym obrońcą…Cracovii (w Gdańsku cały mecz spędził na ławce). Najczęściej to koledzy z obrony musieli powstrzymywać się, żeby do tych rękoczynów nie dochodziło częściej. Słowak nie był najbardziej lubianym zawodnikiem. W Gdańsku na razie takiego Kuciaka znają z telewizji lub z opowieści kolegów z Warszawy. W meczu z Cracovią trzeba było bomby z kilku metrów w samo okienko, żeby skapitulował. Wcześniej obronił dwa strzały, po których trener Pasów Jacek Zieliński łapał się za głowę.

Cracovia miała dość wyraźny plan, w ofensywie rozgrywała piłkę środkiem, ale szybko, klepką. Tak jak przy akcji i pierwszym golu Krzysztofa Piątka. Gospodarze nie bardzo wiedzieli, jak zatrzymać rywali. Pach, pach, pach i jesteśmy w polu karnym. Trzeba jednak przyznać, że akcja i wyrównujący gol do szatni Lechii – równie efektowny. Strzelcem inny były legionista sprowadzony zimą, czyli Ariel Borysiuk. Pomocnik Lechii odkąd pojawił się w dorosłej piłce imponował siłą strzału, ale siła nie szła z precyzją. Czyżby coś się zmieniło? Nie był to jedyny celny strzał z dystansu wypożyczonego z Queens Park Rangers zawodnika.

Nie wiemy, co trener Piotr Nowak powiedział swoim piłkarzom w przerwie, może im zafundował po filiżance kawy, ale Lechia tak naprawdę wyszła na boisko dopiero na drugą połowę. I zaczęła się zabawa. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, po kwadransie i golach Flavio oraz Kuświka prowadziła 3:1. Prowadziła, bo była zabójczo skuteczna. Jeśli w poprzednich spotkaniach największym grzechem ekipy z Gdańska była zbytnia „rozrzutność” po bramką rywali, to tym razem w zasadzie każdy strzał kończył się golem.
Cracovia wciąż rozklepywała obronę gospodarzy, udało jej się pokonać po raz drugi Kuciaka, ale po czwartym golu, strzelonym przez obrońcę Grzegorza Wojtkowiaka musiała pogodzić się z tym, że w sobotni wieczór nie oszuka przeznaczenia.  Bo gdy gola strzela ci obrońca i defensywny pomocnik, to ręce opadają.

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli