Lechia daje Nowakowi… „kopa w górę”. A zespół ma uleczyć doktor Owen

Autor wpisu: 27 września 2017 12:03

Lechia robi roszadę. Piotr Nowak nie jest już pierwszym szkoleniowcem zespołu. Dostał typowego, jak to się mówi, „kopa w górę” na w miarę bezpieczną posadę dyrektora sportowego, gdzie ma się zająć „filozofią funkcjonowania klubu”. Jego miejsce zajmie dotychczasowy asystent 37-letni Walijczyk Adam Owen.

Cóż, ekstraklasa idzie w modę na trenerów-doktorów. Teoretycznie także od uzdrawiania zespołów, acz na praktyczne wnioski, czy faktycznie są cudotwórcami, trzeba jeszcze dużo czasu poczekać. Papier uczelni, nawet renomowanej, to cenna rzecz, ale wiadomo, że w futbolu nie o papier chodzi. A przynajmniej nie o taki.
Romeo Jozak, która ma ratować Legię, swój doktorat robił w Zagrzebiu, Owen na uniwersytecie w Lyonie. Teraz panowie doktorzy już niebawem, tuż po przerwie reprezentacyjnej, staną oko w oko na Łazienkowskiej, by wiedzę teoretyczną przenieść na widowisko godne meczu czołowych klubów ekstraklasy.

Czołowych, choć przecież z problemami, bo gdyby nie te problemy, żadnych zmian nie trzeba byłoby robić. O możliwej zmianie w Gdańsku mówiło się już od dawna, bo przecież Lechia ani w poprzednim sezonie nie zrobiła wyniku na miarę możliwości, a w w tym kuleje od początku. Dotychczas szef Lechii Adam Mandziara stawał za Nowakiem murem, zaskakująco defensywnie broniąc zarówno wyników drużyny, tonując oczekiwania, no i wspierając samego Nowaka.
Prezes Zbigniew Boniek ma mój numer telefonu i jeśli chce zatrudnić Nowaka w reprezentacji, to możemy rozmawiać. Tyle że znakomicie tam sobie radzi Adam Nawałka. Innych powodów rozstania z trenerem Nowakiem nie widzę. A więc jeśli nie ma go w kadrze narodowej, to jest w Lechii. Nowak ma moje pełne poparcie, a jakieś bzdurne plotki na jego temat, które krążą po internecie, są tak żenujące, że nie będę się do nich odnosił” – to słowa mniej więcej sprzed miesiąca, które padły w rozmowie z dziennikarzem „PS” Antonim Bugajskim.

No, ale prezes Dariusz Mioduski też zapewniał, zapewniał, zapewniał, a potem okazało się, że jednak w kilkanaście godzin można zmienić koncepcję budowy drużyny.
Mandziara po ostatniej porażce z Bruk-Betem (w ostatniej sekundzie spotkania) postąpił o tyle bardziej „miękko”, można powiedzieć, że po pierwsze zostawił Nowaka na etacie w klubie – w dość bezpiecznej roli dyrektora sportowego, który ma odpowiadać za „filozofię”, po drugie Owen nie jest człowiekiem z kosmosu, tylko… z Lechii właśnie. I podobno ta roszada była planowana, tylko „nie tak szybko” – jak się prezes wyraził.
Owen pojawił się w klubie pod koniec czerwca jako asystent Nowaka i specjalista od przygotowania fizycznego. „Przed podpisaniem umowy odbyłem sporo rozmów zarówno z prezesem Adamem Mandziarą, jak i z Piotrem Nowakiem i ich wizja tworzenia zespołu zachęciły mnie do podjęcia pracy w Gdańsku” – mówił wtedy.

Cv Owena jest imponujące jak na cv… trenera od przygotowania fizycznego. Celtic Glasgow, Glasgow Rangers, Sheffield United, a wreszcie sztab reprezentacji Walii podczas EURO 2016 – wszędzie pomagał pierwszym szkoleniowcom właśnie w takiej roli. Samodzielnie nie prowadząc żadnego klubu poza… Lechią Gdańsk przez drugą połowę meczu z Sandecją. Gdy Piotr Nowak, nasłuchawszy się w pierwszej połowie bluzgów z trybun, wolał nie eksponować swojej osoby przy ławce rezerwowych.

Czyli – znów punkt wspólny Jozaka i Owena: pierwszy raz stają przed wyzwaniem samodzielnej pracy, przy czym Owenowi oczywiście będzie łatwiej. Bo jednak ma za plecami Nowaka i w gruncie rzeczy wiele w tej Lechii zmienić się nie musi. Poza jednym: zmienić się musi gra, bo Owenowi łatwiej będzie też… wylecieć, jeśli akurat ten element szybko się nie zmieni. Póki co prezes Mandziara dał ciekawe wsparcie na początek: „On nie jest czarodziejem” – rzucił prezentując Owena.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli