Lech walczy o Kolewa. I absolutnie się temu nie dziwimy

Autor wpisu: 3 lutego 2018 19:26

Lech Poznań chce pozyskać Aleksandyra Kolewa z Sandecji. Zdziwieni? My nie. Sandecja już dwie oferty odrzuciła. I jeśli o to chodzi, również nie jesteśmy zdziwieni. Niezależnie od tego, jak się to przeciąganie liny skończy, można powiedzieć, że Bułgar to piłkarz, który kapitalnie wykorzystał szansę, jaką rok temu był transfer do pierwszoligowej Stali Mielec.

Poprzedniej zimy Kolew trafił do Mielca jako uzupełnienie drużyny walczącej o utrzymanie w pierwszej lidze. I prawdę mówiąc, wtedy wiele się po nim nie spodziewaliśmy. Raz, że jakiś czas temu szukał roboty w naszej ekstraklasie i został – brzydko mówiąc – spuszczony na drzewo (oblał testy w Śląsku Wrocław). Dwa – na kolana nie rzucał strzelecki dorobek piłkarza ani w zimowych sparingach już w barwach Stali (tylko dwa gole), ani w Beroe Stara Zagora, skąd przechodził do Mielca – tam w 11 meczach nie trafił do siatki ani razu.
– Może grać jako typowa dziewiątka, może w systemie z dwoma napastnikami. Nie robi to dla niego większej różnicy. Na dziś jest bardzo blisko miejsca w wyjściowej jedenastce – mówił nam wówczas trener Stali Zbigniew Smółka. Ale wyglądało to trochę, jak zaklinanie rzeczywistości. Bo Stal faktycznie potrzebowała napastnika – tarana i killera w jednym. Tyle że trudno było przypuszczać, że tym kimś będzie akurat Kolew. Można się było co najwyżej zastanawiać, jakim cudem spodziewają się po nim bramek, które mają zapewnić Stali utrzymanie. Przecież skoro przychodzi napastnik, to nie po to, by nabijał licznik meczami, ale przede wszystkim asystami i golami.

A tu proszę, zaskoczenie. Wystarczył jeden, drugi, trzeci występ Bułgara i stało się jasne, że Stali trafił się piłkarz, który spokojnie poradzi sobie nie tylko w pierwszej lidze, ale i piętro wyżej. Rozkręcił się błyskawicznie i błyskawicznie zaczął ciągnąć całą ofensywę Stali. Szybko przystosował się do warunków panujących w pierwszej lidze. Nie narzekał, nie odstawał, ostro walczył o każdą piłkę, jak trzeba to również wręcz (co zresztą widać po kartkach – bardzo szybko złapał cztery żółte i jedną czerwoną). Pokazał, że ma gaz, jest silny, wytrzymały, no i całkiem nieźle wyszkolony technicznie – co akurat nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę to, że piłki uczył się w Belgii (ma też tamtejsze obywatelstwo).
Po tym, jak Kolew prezentuje się na pierwszoligowych boiskach, mocno byśmy się zdziwili, gdyby jego nazwisko nie pojawiło się w kilku notesach ludzi przeglądających ten rynek na potrzeby klubów ekstraklasy – pisaliśmy w trakcie rundy wiosennej. I latem, trochę niespodziewanie, okazało się, że Kolew… awansował do ekstraklasy razem z Sandecją. To w Nowym Sączu byli najszybsi i najbardziej przekonujący. Doskonale wiedzieli, że nie kupują kota w worku, że biorą jednego z najlepszych napastników pierwszej ligi, który w 15 meczach strzelił 7 goli i przy czterech asystował. I się nie pomylili. Jesienią Kolew to udowodnił, jest w tym sezonie najlepszym strzelcem w ekipie beniaminka – do 6 goli dorzucił jedną asystę. Nic więc dziwnego, że nikomu w zespole mającym przed sobą perspektywę ciężkiej walki o utrzymanie, nie uśmiecha się „pozbycie się” tak wartościowego piłkarza. Szczególnie za bezcen… Tyle że Lech podobno coraz bardziej naciska…

W Poznaniu trener Nenad Bjelica musi uzupełnić luki w ataku po odejściu Denissa Rakelsa (do Cracovii) i Nickiego Bille Nielsena (do Panioniosu). Kolew ma być jednym z tych, na którego chorwacki szkoleniowiec szczególnie zagiął parol. Lech wykonał już dwa podejścia. Najpierw chciał go ściągnąć na zasadzie wypożyczenia z opcją pierwokupu po sezonie 2017/18, a gdy ta propozycja została odrzucona, przedstawił ofertę transferu definitywnego z sumą odstępnego w wysokości 250 tys. euro (kontrakt Bułgara obowiązuje do 30 czerwca 2019 roku). I znów porozumienia nie ma. Zaproponowana kwota nie satysfakcjonuje Sandecji. W Nowym Sączu zapowiedzieli, że zgodzą się na odejście Kolewa tylko w przypadku znacznie wyższej oferty. Teraz więc piłka po stronie Kolejorza… A nam wciąż przypomina się to, co mówił nam latem o Bułgarze Smółka: – Wiecie, takich zawodników nie wolno blokować. Jak mają okazję pójść wyżej i się rozwijać, trzeba im na to pozwolić…

Ciekawe, jaką taktykę ostatecznie obiorą w Sandecji…

  • fan

    Rutki to sknery niestety ale nie dojdzie do tego transferu. Kolev spokojnie nadaje się do Lecha swoją drogą

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli