Lech w transferach nie śpi. Bjelica dostanie wzmocnienie z Chorwacji i… Rakelsa

Autor wpisu: 15 czerwca 2017 20:51

25-letni Chorwat Mario Situm przyjeżdża do Poznania, by przejść badania medyczne. Jeśli wszystko będzie w porządku, Lech wypożyczy piłkarza na rok z opcją pierwokupu. Wraz z nim na Bułgarskiej w długi weekend stawia się doskonale znany z polskiej ekstraklasy… Deniss Rakels!

Gdy podczas Gali Ekstraklasy – w poniedziałek, tuż po zakończeniu rozgrywek – widzieliśmy się z prezesem Lecha Karolem Klimczakiem zapytany o plany wakacyjne pokręcił przecząco głową. – Jakie wakacje? W czerwcu jestem na Bułgarskiej. Trzeba wszystko poustalać i podopinać przed nowym sezonem. Nie chcemy działać na ostatnią chwilę – tłumaczył.
I racja. Lech nie próżnuje na rynku transferowym – nie tylko o transferach się w Poznaniu mówi, ale i je realizuje. Jeszcze trwały rozgrywki poprzedniego sezonu, a już wiadomo było, że drużyna Nenada Bjelicy będzie mieć nowego piłkarza – i to bardzo ciekawego: Austriaka Emila Dilavera, o którym Bjelica przebąkuje, że będzie miał korzystny wpływ na szatnię zespołu. To takie echo wojenki z krnąbrnym Marcinem Robakiem (TUTAJ).

Następnym po Dilaverze ruchem Lecha jest Mario Situm, z którym – podobnie jak z Dilaverem, Bjelica już pracował we włoskiej Spezii Calcio. 25-letni piłkarz w styczniu tego roku podczas dalekowschodniego tournee debiutował w reprezentacji Chorwacji i ponoć był jednym z ciekawszych graczy ligi chorwackiej, choć w Dinamie nie zawsze na niego stawiali. Gra na prawej stronie i jest bardzo wszechstronny. Może rywalizować z Maciejem Makuszewskim (Lech negocjuje z Lechią jego pozostanie w Poznaniu), może zastąpić Tomasza Kędziorę, gdyby ten po EURO U-21 dostał ofertę „nie do odrzucenia”.
Oczywiście, Lech musi się liczyć z tym, że taką ofertę dostanie i Kędziora, i Dawid Kownacki, i Jan Bednarek. Tyle że – jak widać – nie zasypia gruszek w popiele i stara się być przygotowany na różne warianty.
Poza tym wspomniana trójka na pewno nie zagra w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy (koincydencja z terminami finałów młodzieżowego EURO). Poza tym z Lecha odszedł do FK Rostów Maciej Wilusz – dający dużo opcji w linii obrony.
Bjelica musi mieć więc kim tych piłkarzy zastąpić tak czy owak. I tych piłkarzy dostaje. Warto dodać, że i Dilaver, i Situm mają doświadczenie z gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Patrząc na cv, powinni być realną siłą w Lotto Ekstraklasie.

[aktualizacja] Podobnie zresztą jak 24-letni Deniss Rakels – bo to następny z piłkarzy, po którego sięga Lech. A w przypadku Rakelsa nie są potrzebne już statystyki z cv, nie są potrzebne nagrania z YouTube. Wiemy doskonale, że to kawał grajka, który ciągnął Cracovię w sezonie 2014/15 (wcześniej szlify zdobywał w Zagłębiu Lubin i Katowicach), a jesienią 2015 tak ją podkręcił (15 goli w 20 meczach), że profesor Janusz Filipiak zaczął przebąkiwać o mistrzostwie Polski.
Zimą marzenia się skończyły, bo Rakels za 500 tys. euro powędrował do Reading, a Jacek Zieliński twardo obstawał przy haśle o wyrwanym zębie trzonowym.
Rakels zaś w Reading próbował się rozpychać, ale na początku minionego sezonu w jednym z meczów rywal brutalnym wejściem złamał mu nogę. Leczenie, rehabilitacja i próby powrotu do składu drużyny trwały cały sezon. Teraz jednak wszystko jest już w porządku – w innej sytuacji oczywiście nikt w Poznaniu nie zawracałby sobie Rakelsem głowy. A zawraca. Łotysz ma zostać wypożyczony do Lecha na rok z opcją pierwokupu.

Na tle trójki medalistów poprzedniego sezonu Lech transferowo wygląda tym samym najbardziej konkretnie. Oczywistym jest, że i Legia musi mieć swoje obserwacje, przemyślenia i cele. Ale póki co bardziej na Łazienkowskiej słychać o powrotach z wypożyczeń młodych chłopaków, tudzież Steevena Langila, a także próbie zatrzymania Vadisa Odjidji-Ofoe i ofertach za Michała Pazdana niż o realnych, konkretnych wzmocnieniach.

Jagiellonia, która podobnie jak Lech eliminacje europejskich pucharów zacznie jeszcze w czerwcu i musi do nich zgłosić piłkarzy najpóźniej do poniedziałku 19 czerwca, na razie dopiero co uporała się z kwestią nowego trenera (nasza rozmowa z Ireneuszem Mamrotem TUTAJ).
Z tych, którzy dołączą do zespołu mamy tylko Guilherme – tyle, że nie tego z Legii, a z Bruk-Betu. Piłkarza, owszem, ciekawego – ale na… walkę o grupę mistrzowską Lotto Ekstraklasy. Za to z łatwością można sobie przygotować listę tych, którym wróży się, że z Białegostoku wyfruną, bo mają ponoć całkiem realne oferty i są to piłkarze decydujący o sile zespołu: Cernych, Runje, Vassiljev (wygasa mu kontrakt; kojarzony ze Śląskiem Wrocław, jeśli powędruje tam Michał Probierz), może Góralski.

Na połowę czerwca Lech okazuje się być najbardziej konkretny na rynku transferowym. A trener Bjelica? Powinien być bardzo kontent w Opalenicy, gdzie Lech już w poniedziałek pojedzie na 6-dniowy obóz. Tym bardziej, że Dilaver, Situm i Rakels to nie koniec. Następne nazwiska (obrońcy i napastnika) mają być ogłoszone w najbliższych dniach. Najbliżej Lecha jest Hiszpan pochodzący z Argentyny, a grający ostatnio w Slovanie Bratysława Vernon De Marco Morlacchi – także awizowany na testy medyczne.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli