Lech królem polowania, Legia wielkim znakiem zapytania. Letnie transfery ekstraklasy

Autor wpisu: 14 lipca 2017 13:32

Zaczynamy sezon 2017/18 Lotto Ekstraklasy. Jak zwykle latem najwięcej emocji towarzyszyło temu, kto się wzmacnia (i jak), kto się osłabia (i jak). Transfery ekstraklasy przyniosły niemało zaskoczeń, niemało gwałtownych zwrotów, niemało sensacyjnych odejść, ale i powrotów. Poniżej nasza bardzo subiektywna próba hasłowej oceny tego, co zdarzyło się do startu ligi.

Na początek mała, acz bardzo istotna uwaga – siłą rzeczy poniższy ranking był tworzony w konkretnym momencie rzeczywistości, dzień przed startem ligi. Okienko jest szeroko otwarte, szefowie klubów na rynkach transferowych działają w najlepsze – praktycznie co dzień dochodzą nowe newsy, nowe transakcje, nowe wieści i plotki. Dlatego ta „kategoryzacja” może się (a nawet na pewno będzie) dezaktualizować, podobnie jak poszczególne informacje. I nie ma w tym nic dziwnego ani zaskakującego.

Na pewno zaskakujące jest to, że zmian tego lata było naprawdę dużo. Kilka klubów (Lech, Śląsk, Bruk-Bet, Cracovia, Korona, Wisła) z różnych przyczyn zmienia się radykalnie.
Kilka wymieniło sterników, a w niektórych trenerzy znacząco wpływają na kształt kadry (choć nie zawsze). Cracovię poprowadzi Michał Probierz, Pogoń – Maciej Skorża, Niecieczę – Mariusz Rumak, Wisłę Płock – Jerzy Brzęczek, Koronę – Gino Lettieri, Jagiellonię – Ireneusz Mamrot. Uff… Naprawdę sporo – choćby dlatego możemy mówić o rewolucji personalnej. I nie ma siły, by nie wpływało to na transfery ekstraklasy.

Póki co nasz – subiektywny – przegląd transferów.

WYMYKAJĄ SIĘ JAKIMKOLWIEK OCENOM:

KORONA Kielce
Od czasu, gdy prezes Zając nie potrafił logicznie uzasadnić wymiany Macieja Bartoszka na Gino Lettieriego, wszelkie zastosowania logiki w przypadku Korony tracą sens. Może tam wiedzą, gdzie podążają, może nie, ale nikt poza nimi tego nie wie. To akurat na pewno.
Dlatego podejmować się oceny transferów, to jak podejmować się oceny, jaki wpływ na współczesny klimat Ziemi miała katastrofa meteorytu tunguskiego ponad wiek temu.
W Kielcach pojawiła się grupa piłkarzy typu „noname” z niższych lig niemieckich plus reprezentant Gruzji Nika Kaczarawa (to akurat ciekawe), plus Łukasz Kosakiewicz z Chojniczanki. Przynajmniej o nim można powiedzieć, że to piłkarsko dobry chłopak. Na razie na pierwszą ligę. A, plus Fabian Burdenski – zbieżność nazwisk z właścicielem nieprzypadkowa.

WISŁA Kraków
Nie wiadomo, jak to ująć. Od czasu gwałtownych zmian właścicielskich nic w Wiśle nie zdaje się być takim, jakie jest. Co się zdawało polepszyć, to się popieprzyło, ale i na odwrót. Na przykład Kiko Ramirez nie okazał się trenerem z kosmosu, ale człowiekiem potrafiącym ogarnąć grupę, którą ma do dyspozycji.
Tyle, że głosy dochodzące z Krakowa do optymistycznych nie należą, jeśli chodzi o sytuację finansową klubu i zaległości. Gdyby zawierzyć czarnym plotkom – tej drużyny za chwilę nie będzie.
Gdy zawierzyć dobrym – Kiko znów coś poskłada. Poszedł znajomą drogą – piłkarze z Almerii (Julian Cuesta, Fran Velez), Villarreal B (Carlitos), trochę Słowian (Zoran Asenić, Tibor Halilović, Martin Koštal), trochę juniorów i młodzieżowców.
Największą stratą Krzysztof Mączyński, bez dwóch zdań. Plus Alan Uryga i zaskakująca wymiana kompletu bramkarzy.

BEZ WIELKICH WSTRZĄSÓW:

JAGIELLONIA Białystok
Jest jak otwarta księga, bo zagrała już trzy mecze w europejskich pucharach. I faktycznie zdaje się… stabilną. Zmian personalnych było bardzo mało, ale dwie mocne medialnie. Ireneusz Mamrot za Michała Probierza i Martin Pospišil za Konstantina Vassiljeva.
Co do trenera Mamrota, my akurat jesteśmy pewni – poradzi sobie! Nowe warunki, nowe wyzwania, ale już widać, że ogarnie.
Co do zastępcy Vassiljeva… A potrzebny? Kiedyś zdawało się, że Jaga bez Vassiljeva sobie nie poradzi, a wiosną bywało, że sobie radziła. Poza tym trener Mamrot zauważa: – Ja się minąłem z Vassiljevem, dla mnie go po prostu w tej drużynie nie było.
Jest za to wspomniany Pospišil, który trochę meczów w czeskiej ekstraklasie zagrał. Nawet więcej niż trochę. Jest Guilherme (ten z Bruk-Betu) i Łukasz Sekulski.
Jaga siły i witalności raczej nie straciła.

GÓRNIK Zabrze
Górnik przeszedł już przez ostatnie miesiące jedną rewolucję. Gdy Marcin Brosz wraz z klubowymi sternikami postawili na młodzież i ambicję. I się nie zawiedli. To dzięki tej wolcie Górnik wywalczył awans.
Awansując, miał ciekawą grupę, wytyczoną drogę rozwoju, pomysł na drużynę. Brakowało będzie Bartosza Kopacza, który trafił do Zagłębia Lubin. Reszta tych, którzy odchodzą, i tak w większości nie miała kluczowego wpływu na drużynę w decydujących momentach sezonu.
Trochę brak znaczących wzmocnień – w sensie graczy z doświadczeniem. Ale są Damian Kądzior (z Wigier) – jeden z najlepszych pomocników pierwszej ligi, Michał Koj z Ruchu i Mateusz Wieteska – ostatnio podopieczny Ireneusza Mamrota w Chrobrym, ale formalnie piłkarz pozyskany z Legii. To nie gracze z pierwszych stron gazet, ale co z tego – to naprawdę dobre „strzały”!

SANDECJA Nowy Sącz
To Sandecja wygrała pierwszą ligę, ale jakoś tak zdawało nam się, że bardziej potrzebuje mocnego akcentu w transferach niż Górnik.
W Nowym Sączu na radykalne zmiany jednak się nie zdecydowano, aczkolwiek pojawili się czterej piłkarze z bogatą ekstraklasową przeszłością: mistrzowie Polski Patrik Mraz, Mateusz Cetnarski i Tomasz Brzyski. Do tego Jonatan Straus (Jaga). I jeden z ciekawszych napastników pierwszej ligi – Aleksandyr Kolew (Stal). Znakiem zapytania Płamen Kaczurow – obrońca z Ethnikosu.
Zobaczymy. Wzmocnienia poważniejsze niż w Górniku, ale trener Mroczkowski przez trzy czwarte sezonu deklarował walkę o… utrzymanie w pierwszej lidze. A Górnik od razu po spadku założył awans. Więc chyba w obu klubach mieli inne podejście do sytuacji kadrowej.
Ze strat bodaj najboleśniejszą odejście do Bruk-Betu Kamila Słabego – kluczowego piłkarza zespołu w grze o awans.

PIAST Gliwice
Niby powrót po latach Konstantina Vassiljeva może kompletnie odmienić tę drużynę, no ale w personaliach nie zmienia się jednak ona zbyt znacząco.
Odchodzi kilku piłkarzy, ale tak na chłodno niewielu z tych, którzy mieli na ekipę znaczący wpływ w ostatnim czasie – na pewno Patrik Mraz, możemy doliczyć Michała Masłowskiego i Bartosza Szeligę. Reszta raczej z grupy „czasami grali, czasami nie grali”.
Po stronie zysków, poza Vassiljevem, zwraca uwagę powrót Josipa Barišicia (Arka), przyjście Martina Konczkowskiego (Ruch) i Aleksandra Jagiełły – wyróżniającego się pomocnika spadkowicza z pierwszej ligi (Znicza), a także powrót z wypożyczenia do Olimpii Grudziądz jednego z najlepszych snajperów zaplecza ekstraklasy w minionym sezonie, czyli Karola Angielskiego.

METAMORFOZA PO CICHUTKU:

ZAGŁĘBIE Lubin
W zalewie transferowych hitów, kitów, plotek i ploteczek to, co stało się w Lubinie, przeszło kompletnie niezauważone. Po cichutku, po cichutku coś tam sobie pogrzebali, powymieniali i nagle okazuje się, że jak zebrać do kupy cały rok, to dziś Zagłębie w porównaniu do tego, które poprzedniego lata szykowało się do pucharów, różni się diametralnie. W zasadzie to wręcz inna drużyna.
Latem też było po cichutku. Póki co najbardziej znaczące nazwiska na liście „odejść” to Dorde Čotra (Śląsk) i Łukasz Piątek (Bruk-Bet).
Ciekawsze są „przyjścia”. Duże nadzieje można łączyć z trzema bardzo ciekawymi nazwiskami z pierwszej ligi: Alanem Czerwińskim (Katowice), Jakubem Świerczokiem (Tychy) i Bartoszem Kopaczem (Górnik). Na pierwszą ligę to grupa wodzirejów.
Do tego jest Adam Matuszczyk – były reprezentant Polski (20A), tyle że przez ostatni sezon w kompletnej odstawce w 2. Bundeslidze, no i Adrian Błąd (Arka) oraz Bartłomiej Pawłowski (Lechia), których też trzeba z lekka dopiero reaktywować.

POGOŃ Szczecin
Maciej Skorża podkreślał, że nie interesuje go powrót do „bylejakości”. Jeśli podejmie wyzwanie w polskiej ekstraklasie, to w takim projekcie, który będzie miał perspektywę rozwoju.
Jak na takie hasło, na razie Pogoń zdaje się cokolwiek ospałą transferowo. Jedyną pozycją, która zmienia się radykalnie, jest obsada bramki. Odeszli Dawid Kudła (Zagłębie Sosnowiec) i Jakub Słowik (Śląsk), królestwo obejmuje Łukasz Załuska (Wisła).
Poza nim z doświadczonych piłkarzy sprowadzono tylko Tomasza Hołotę (po odejściu ze Śląska kompletnie nieudana przygoda z Arminią Bielefeld). Z wypożyczenia do Śląska wraca Łukasz Zwoliński, który miał bardzo słabą wiosnę. Poza tym reszta na liście pozyskanych to piłkarze młodzi i bardzo młodzi, głównie z rezerw.
Po stronie strat trzeba odnotować jeszcze Mateusza Matrasa (Lechia).

WIELKA NIEWIADOMA:

LEGIA Warszawa!
Bardzo długo mistrzowie Polski w transferach spali. Trener Jacek Magiera mówił o 37 piłkarzach, których ma w notesie, ale chodziło głównie o tych, którzy wracają z wypożyczeń i młodzieżowców. Oczywiście trudno powiedzieć, jaką miarę do Legii przykładać. Na polską ekstraklasę paczkę mają niesamowicie silną – wciąż najsilniejszą, to oczywiste. Na europejskie puchary – ?
Na ocenie transferowej ciąży oczywiście saga z odejściem Vadisa Odjidji-Ofoe – bezsprzecznie najlepszego piłkarza nie tylko Legii, ale i Lotto Ekstraklasy. Gdyby nie to, jak w pojedynkę potrafił ciągnąć zespół, mając na uwadze nieprawdopodobnie wyrównany finisz, bez niego Legia mistrza by nie miała.
Odszedł też Jakub Rzeźniczak – wiosną niby mało wykorzystywany, ale przecież dający możliwości manewru w obronie. Wypożyczenie skończyło się Tomašowi Necidowi, ale za nim nikt płakać nie będzie.
Przychodzą Łukasz Moneta, Krzysztof Mączyński, Hildeberto Pereira, Armando Sadiku, warto odnotować powrót Jarosława Niezgody i Mateusza Szwocha, bo oni chyba z tych „wracających” wydają się najbliżej składu.
W czym „niewiadoma”? W tym, że Jacek Magiera, poza Szwochem, nie miał tych piłkarzy do dyspozycji w czasie przygotowań, albo miał ich bardzo krótko. A żaden z nich z „urzędu” nie wydaje się wcale pewniakiem do pierwszego składu. Bo nawet Mączyński będzie musiał się napocić, gdy do zdrowia wrócą Miro Radović i Michał Kucharczyk, może i Tomasz Jodłowiec, a kandydatów do obsady drugiej linii zrobi się cała litania.

LECHIA Gdańsk
Dla klubu z taką kadrą drugi sezon z rzędu bez pucharów zdawałby się dramatem. A w Gdańsku nic… Spokój. „Drużyna dojrzewa” (z piłkarzami koło i po „trzydziestce”?), „chcemy grać o puchary” (dopiero?).
Konia z rzędem, kto wyjaśni, co tu jest grane. Ale… grane jest na razie w miarę stabilnie. Liderzy póki co zostali, trener został. Odeszli ci, którzy i tak głównych ról nie grali (Michał Mak, van Kessel, Chrapek, Bąk, Pawłowski). Z poważniejszych strat tylko Rafał Janicki, no chyba że Legia z tym Rafałem Wolskim to tak na poważnie…
Przyszli ci, którzy wrócili z wypożyczeń, plus Mateusz Lewandowski (z Pogoni via Śląsk). Plus Daniel Łukasik i młodzież.
Przy czym plotek transferowych wokół Lechii cała masa. To, że nie było rewolty w pierwszej połowie lipca, wcale nie znaczy, że nie będzie jej do końca okienka. Stąd kategoria „wielka niewiadoma”.

TAKA NASZA MAŁA (a może duża) REWOLUCJA:

ŚLĄSK Wrocław
– Jak słyszę, że jesteśmy nową siłą ekstraklasy, to mi tylko tętno skacze. Przychodzą do nas? No pewnie, że przychodzą, skoro tylu od nas odeszło – denerwuje się trener Jan Urban, gdy słyszy o tym, jak Śląsk buduje „potęgę”.
Faktycznie, to taki kolos na glinianych nogach – dodawszy sprawy właścicielskie toczące się do ostatnich chwil przed ligą.
No ale faktem jest, że będzie to drużyna trudna do poznania w porównaniu do wiosennej.
Jeszcze się nie otworzyło okienko, a wrocławianie już potwierdzali kolejne nabytki: Jakub Kosecki, Arkadiusz Piech, Jakub Słowik, Oktawian Skrzecz, Igors Tarasovs, Michał Chrapek, Dragoljub Srnić, Dorde Čotra, w końcu Michał Mak. To sporo na „ilość”, ale przecież także niemało i na „jakość”. W tej grupie tylko Skrzecz jest piłkarzem w Polsce anonimowym – plus Srnić, ale ten ma za sobą blisko 200 meczów w serbskiej ekstraklasie, co wystawia wysoką notę za cv. Do tego grona trzeba jeszcze dołączyć wracających z wypożyczeń reprezentanta Gruzji Laszę Dwalego i młodzieżowego reprezentanta Polski Jakuba Wrąbela.
Śląsk sporo piłkarzy ściągnął, ale jako rzecze Urban, jeszcze więcej oddał. Z tym, że zdecydowana większość z tych, którzy przyszli, na poziom Lotto Ekstraklasy powinna śmiało ubiegać się o dość znaczące role. A z tych, co odeszli, takie odgrywali tylko Kamil Biliński, Joan Roman, Aleksandar Kovačević, od czasu do czasu Mariusz Pawełek, no i przede wszystkim – to największa strata – Ryota Morioka (gotówkowy transfer do belgijskiego Waasland-Beveren).
Poza nimi Śląsk pozbył się tych, którzy w ostatnim sezonie nie grywali za wiele, a już na pewno nie mieli silnej pozycji: Alvarinho, Mario Engels, Peter Grajiciar, Luboš Kamenar, Mateusz Lewandowski, Ostoja Stjepanović, Paweł Zieliński, Łukasz Zwoliński.

CRACOVIA
Tu symbol przemian może być tylko jeden: Michał Probierz. Cokolwiek by się nie zdarzyło, trenerska roszada przyćmi wszystko inne, bo trafia na jedną z najmocniejszych i najbardziej wyrazistych postaci w polskim futbolu.
Nic więc zaskakującego, że Probierz Cracovię urabia po swojemu. Hubert Wołąkiewicz, Tomasz Brzyski, Mateusz Cetnarski, Marcin Budziński, Piotr Polczak – tym panom dziękujemy, odchodzi także Erik Jendrišek (kierunek grecka Xanthi), prawdopodobnie Paweł Jaroszyński (testy medyczne w Chievo), kilku innych zamieszanych jest w zagraniczne plotki transferowe, a Damian Dąbrowski niestety wypadł z powodu kontuzji. Do tej grupy można dołączyć dwóch, którzy odeszli… zanim przyszli: Damiana Kądziora i Petteri Forsella. Kądzior niechciany przez Probierza obrał kierunek: Zabrze. Forsell… trenuje indywidualnie, próbując zgubić kilogramy. W oficjalnej kadrze Cracovii go nie ma.
Zważywszy na Jendriška, Dąbrowskiego i Jaroszyńskiego, na razie grupa tych, którzy przyszli, zdaje się nie równoważyć strat.
Adam Deja (Podbeskidzie), Szymon Drewniak (Lech, ostatnio Górnik Łęczna), Michał Helik (Ruch) – to materiał wciąż do obróbki plus doświadczony Michal Pešković (Korona) plus zagraniczne znaki zapytania: Michal Siplak (Zemplin Michalovce), Lennard Sowah (Heart of Midlothian), Sergei Zenjov (Qabala).

BRUK-BET Termalica
I w Niecieczy drużyna także układana jest w dużym stopniu na nowo po przyjściu Mariusza Rumaka. Nie zobaczymy już w niej Babiarza, Guilherme, Kędziory, Nowaka, Osyry, Pilarza, Plevy czy Ziajki – czyli piłkarzy, którzy mieli w różnych momentach całkiem spory wpływ na jej kształt.
Zamiast tego w Niecieczy postawili na piłkarzy o dobrej marce w polskiej lidze: Jana Muchę (ostatnio Slovan Bratysława), Łukasza Piątka (Zagłębie), Bartosza Śpiączkę (Górnik Łęczna) czy Kamila Słabego (Sandecja – na razie marka na poziom pierwszej ligi).
Do tego 21-letni węgierski obrońca Akos Kecskes (Ujpest) i 26-letni Łotysz Vitalijs Maksimenko, który w cv ma kluby z Rosji, Anglii, Szkocji, Holandii i Austrii. Teraz przystanek Polska.

ARKA Gdynia
Jak spojrzeć na skład Arki z meczu o Superpuchar, drużyna nie sprawia wrażenia wielkiej przebudowy.
Jak spojrzeć na rubryki „przyszli” i „odeszli”, to jakby kartkę z książki telefonicznej czytać. Nie wszystkie jednak straty trzeba uznawać za bolesne. Do takich należą tylko Mateusz Szwoch (powrót do Legii), Dariusz Formella (powrót do Lecha) i Miroslav Bożok (Zemplin Michalovce). Także do Legii wraca Konrad Jałocha, ale akurat o obsadę bramki w Gdyni nie muszą się martwić.
Lista pozyskanych jest mieszaniną. Młodych, zdolnych (Patryk Kun, Paweł Wojowski – Stomil, Michał Żebrowski – Siarka, Adrian Klimczak – Gryf), doświadczonych „po przejściach” (Adam Danch – Górnik Zabrze, Ruben Jurado – Atletico Baleares, Krzysztof Pilarz – Bruk-Bet, Grzegorz Piesio – Łęczna) i graczy zza granicy z dużą dozą niepewności (Filip Jazvić – Universitatea, Tomaš Košut – ostatnio bez klubu, Alvaro Rey – Panetolikos).
Co z tego ulepi Leszek Ojrzyński? Na razie to wielka niewiadoma.

WISŁA Płock
Trudno do rubryki „rewolucja” nie dorzucić klubu, który ni z tego, ni z owego, w zasadzie z dnia na dzień zmienia trenera, który pracował w nim przez ostatnich pięć lat. Do dziś rozstanie z Marcinem Kaczmarkiem nie zostało do końca wyjaśnione. I wciąż jedyną wersją pozostaje niezrozumienie z szatnią, czy też z konkretnym piłkarzem, co zakrawa na absurd.
Faktem jest, że drużynę poprowadzi Jerzy Brzeczek i on dopiero tę drużynę będzie sobie układał. Wydaje się, że personalnie latem sporo Wisła zyskała. Z ważniejszych piłkarzy odeszli Dimityr Ilijew i Tomislav Bożić, ale oni już wiosną grywali zdecydowanie mniej.
Za to przychodzą Kamil Biliński (Śląsk), Igor Łasicki (ostatnio Carpi), ciekawi młodzieżowcy z pierwszej ligi – Damian Rasak (Miedź) i Jakub Łukowski (Olimpia), a także dynamiczny skrzydłowy z „pokrętłem” w nodze Urugwajczyk Nico Varela (ostatnio liga grecka) i Paul Parvulescu, który ze Steauą sięgał po mistrzostwo Rumunii.

KRÓL POLOWANIA (jest jeden):

LECH Poznań
Tak, tak – mimo tego, co drużyna pokazała w pierwszym meczu z norweskim Haugesund! Jeden mecz nie decyduje o jakości transferów, a – trzeba podkreślić: jak na Lotto Ekstraklasę – imponują. Przynajmniej, jeśli spojrzeć w cv przychodzących piłkarzy, ich doświadczenie, poziom ligowy i pucharowy, na jakim grali. Porządne ligi europejskie, często i gęsto wyżej notowane od polskiej, Liga Europy, ba – Liga Mistrzów nawet.
O transferowych przewagach Lecha pisaliśmy więcej TUTAJ.
Warto jednak powtórzyć: majstersztykiem była sprzedaż trzech wychowanków (Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Dawid Kownacki) za kilkanaście milionów euro (z bonusami).
Dobrym ruchem było nie czekanie – w przeciwieństwie do Legii – na rozwój wydarzeń, tylko jeszcze w czasie wakacji rozpoczęcie procesu sprowadzania do drużyny nowych zawodników. Emir Dilaver, Mario Šitum, potem Nicklas Barkroth, Vernon de Marco, Deniss Rakels, Nikola Vujadinović, Christian Gytkjaer – to ponoć nie koniec (w kolejce czekają Rafał Janicki i norweski stoper Thomas Rogne), a jeszcze są wracający z wypożyczeń Dariusz Formella, Kamil Jóźwiak i Robert Gumny, którzy naprawdę mogą być przydatni.
Jeśli ci wszyscy piłkarze będą zdrowi (na razie nie są), z nich samych będzie można zestawić mocną drużynę na Lotto Ekstraklasę, przynajmniej.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli