Kulisy meczu Lech – Lechia. „Kędziora powinien dostać pięścią, a nie łokciem”

Autor wpisu: 7 marca 2017 14:43

Ciągle poznajemy kulisy spotkania w Poznaniu między Lechem i Lechią. Mecz de facto o półtora punktu, a złych emocji więcej, niż w rywalizacji Jose Mourinho z Arsenem Wengerem.

Nad przewinieniami zawodników prawdopodobnie w środę pochyli się Komisja Ligi. Chodzi o Sławomira Peszkę, Grzegorza Kuświka oraz Vanję Milinkovicia-Savicia, którzy w Poznaniu zobaczyli czerwone kartki. Prezes Lechii Adam Mandziara na łamach „Przeglądu Sportowego” zapowiada, że także wyciągnie konsekwencje.
„Na pewno musimy trochę podyskutować na temat dyscypliny, bo jedna sprawa to jest to, co robi przeciwnik, a druga – co my robimy. Tak jak w Poznaniu zachowywać się nie możemy.”

Momentem, który najbardziej rozpalił kibiców i piłkarzy było kopnięcie piłki przez Sławomira Peszkę po rzucie sędziowskim w kierunku bramki Lecha pod koniec pierwszej połowy. Reprezentant Polski o mało nie trafił. Tyle, że nawet gdyby piłka wpadła, to gol nie byłby uznany, bo przepisy mówią, że po rzucie sędziowskim kontakt z futbolówką musi mieć co najmniej jeden zawodnik.
W tym momencie w kierunku piłkarza Lechii (a kiedyś Lecha) poleciały epitety z trybun. Runął cały szacunek, którym darzyli go kibice Kolejorza. Zgodnie z zasadą: łaska kibica na pstrym koniu jeździ – zrobisz jedno głupstwo, masz przechlapane. Wściekł się też Nenad Bjelica, który w przerwie ruszył do „Peszkina” z pretensjami.

Chwilę później doszło do innego ważnego incydentu. Wydawało się, że to właśnie on zagotował chorwackiego szkoleniowca. Peszko, schodząc z boiska, pociągnął za ucho Tomasza Kędziorę, jak nauczyciel niesfornego dzieciaka w szkole.
Prawy obrońca Lecha to przeciwnik, z którym Peszko toczył pojedynki od 1. do 77. minuty (czyli momentu, kiedy wyleciał z boiska). Rywalizację zakończył uderzając go w twarz łokciem, za co sędzia Szymon Marciniak wyrzucił go z boiska. Uderzenie chamskie, ale jak się dowiedzieliśmy od jednego z uczestników spotkania, nie wynikało jedynie z frustracji „Peszkina”, że nie daje sobie rady z 10 lat młodszym rywalem. Ten młodszy rywal, również reprezentant kraju, na razie w kategorii U-21, przez większość spotkania prowokował skrzydłowego Lechii. I robił to w niewybrednych słowach.
Peszko nie chciał się tłumaczyć tuż po spotkaniu ze swojego zachowania, powiedział tylko kilka zdań. Między innymi:
„Po kilku dobrych meczach, kiedy Lech jest chwilowo na fali, widzę, że niektórym jego piłkarzom poprzewracało się w głowie. Ale ja Kędziory i Bednarka kultury uczył nie będę.” Dziś na łamach Polsatsport.pl mówi: „To co się nasłuchałem od Kędziory, to coś z czym nigdy w życiu się nie spotkałem…”

Popytaliśmy tu i tam i usłyszeliśmy taką ciekawą wypowiedź o kulisach tej rywalizacji: – Kędziora wygląda na sympatycznego i grzecznego chłopca, ale to pozory. Przez większość spotkania chodził za Peszką i prowokował. Po tym kopnięciu piłki, gdy na „Peszkina” siedli jeszcze kibice, cisnął go jeszcze mocniej. Mówił mu rzeczy, za które powinien dostać w twarz pięścią, a nie łokciem czy barkiem. Podobnie zachowywał się Bednarek w stosunku do Kuświka”.
Tak doświadczony zawodnik, jak Peszko, powinien to puścić mimo uszu – nie mamy wątpliwości. Powinien wiedzieć, że to prowokacja i jeśli zrobi coś głupiego, to osłabi swój zespół. Rozumiemy jeszcze wytarganie za ucho, bo był w tym element humorystyczny, ale bicie łokciem (czy pięścią) – to już przegięcie, chociaż Peszko tłumaczy, że nie było w tym premedytacji. Była, czy nie była, wiemy na pewno o jakie lekcje kultury piłkarzowi Lechii chodziło. Kogo ta niedzielna lekcja czegoś nauczy? Zobaczymy.

 

 

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Lechia Gdańsk

  • smok

    wykurwić wszystkim cwelom poznańskim i to ich czeka w Gdańsku. i niech mi ktoś powie, że tego Marciniak nie słyszłam. Banda gnojów i układowiczów.

    • horche

      ‚Popytaliśmy tu i tam i usłyszeliśmy taką ciekawą wypowiedź o kulisach tej rywalizacji’ – faktycznie źródło jest wiarygodne :)
      ja tez popytałem tu i tam i ponoć peszkin obrażał wszystkich . :)

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli