KUCHARCZYK: Dobrze, że w hotelu obciąłem paznokcie, bo bym je obgryzł na ławce

Autor wpisu: 18 maja 2017 12:48

Przy golu nie wiedziałem do końca co robię. Chłopaki żartowali, że sam sobie asystowałem. Trenerzy czasem mówią, że jak ktoś źle dośrodkuje, to sam powinien biec do tej piłki. No to pobiegłem – mówi Michał Kucharczyk, strzelec drugiego gola dla Legii we wczorajszym meczu z Lechem.

FUTBOLFEJS: Gratuluję wygranej i oczywiście ładnego gola.
MICHAŁ KUCHARCZYK: Dziękuję. Czy gol był ładny? Ładne było podanie od Tomka Jodłowca. Rozegraliśmy razem kilka sezonów i rozumiemy się na boisku. Takich akcji zrobiliśmy już wiele. Tomek dobrze wiedział gdzie będę wybiegał i obsłużył mnie świetnym podaniem, a mnie pozostawało tylko wykończyć akcję. Nie wiedziałem do końca co robię. Dobrze, że nie przywaliłem głową w kreta, ledwie trafiłem piłkę. Chłopaki żartowali, że sam sobie asystowałem. Trenerzy czasem mówią, że jak ktoś źle dośrodkuje, to sam powinien biec do tej piłki. To pobiegłem.

Z trybun wyglądało to, że wykazałeś się spokojem, jak Tomek Frankowski.
Gdybym miał spokój Tomka Frankowskiego, to tych goli byłoby dużo więcej na moim koncie.

Wróciłeś na boisko po dłuższej przerwie. Trener Jacek Magiera już ze dwa tygodnie temu mówił, że zacząłeś treningi.
Nawet dwa razy wracałem do treningów, ale za każdym razem wracał ból w kolanie, co opóźniało mój powrót do pełni sił. Za mną dopiero trzy treningi na pełnych obciążeniach. Mimo to trener mi zaufał. Cieszę się z tych 20 minut, które wczoraj dostałem. Byłem głodny gry. Pod koniec meczu nawet mnie zatkało.

Kibice zaczynają cię doceniać, skandowali „Kuchy King”, gdy wchodziłeś na boisko.
To miłe. Jest to jakieś uhonorowanie tego, co robię dla klubu. Ale też szacunek należy się kibicom. Ta oprawa i doping… Trener przed meczem mówił, że mogą strzelić decydującego gola. Jedną z tych bramek można zapisać na ich konto.

Byłeś spokojny o wynik przez te 70 minut, które siedziałeś na ławce?
Nie da się być spokojnym w takim meczu. Za dużo się dzieje, są różne sytuacje, decyzje sędziów. Nie da się wysiedzieć, jest mnóstwo emocji. Dobrze, że w hotelu obciąłem paznokcie, bo chyba wszystkie bym obgryzł na ławce. (śmiech)

Po Lechu spodziewałeś się takiej gry, jaką zaprezentował?
Nie chcę rozmawiać o rywalu. Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że od pierwszej do ostatniej minuty to my mamy dyktować warunki. Że pokażemy kto tu jest mistrzem Polski. Tak też zrobiliśmy.

Dopiero teraz Legia została liderem.
Długo goniliśmy, ale najważniejsze jest, żeby być liderem po ostatniej kolejce. Zostały nam trzy kroki do mistrzostwa. Jeśli wygramy pozostałe mecze, na nikogo nie będziemy musieli się oglądać. W niedzielę gramy… chciałem powiedzieć, że z liderem (śmiech). Gramy z Jagiellonią, która ma świadomość, że jeśli z nami nie wygra, to pogrzebie swoje szanse na mistrzostwo. My jednak jedziemy do Białegostoku pewni siebie.

To był szósty mecz Legii pod wodzą Jacka Magiery z zespołami z pierwszej czwórki i szósta wygrana.
Mówi się, że mistrzostwo zdobywa się wygranymi z teoretycznie słabszymi drużynami. My pokazujemy, że jest inaczej. Ale do takie sytuacji doprowadziliśmy wpadkami na początku sezonu.

Rozmawiał i notował: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli