Kto najpiękniej gra? Lech Poznań!

Autor wpisu: 2 marca 2017 11:20

To nie jest żadna poznańska lokomotywa, to już jest tsunami. Lech wygrał czwarte z rzędu spotkanie, znowu z Pogonią, znowu 3:0, ale tym razem w półfinale Pucharu Polski. Widać, że w ekipie Nenada Bjelicy jest chemia, jakiej nie było od lat.

3:0, 3:0, 3:0, 3:0! To wyniki poznaniaków w czterech tegorocznych spotkaniach. Wygląda pięknie, nieprawdaż? Zaczyna to wyglądać jak szóstka trafiona w totolotku. A najważniejsze, że równie pięknie co cyfry wygląda gra Kolejorza.
W czym tkwi tajemnica formy zespołu Nenada Bjelicy? Szybko podajemy piłkę, po jej zagraniu wychodzimy do podania, dajemy koledze z drużyny opcje do kolejnego zagrania. I podajemy i biegamy do przodu, a nie w poprzek boiska. Niby proste, a jednak nie wszystkim wychodzi. Ba! Mało komu wychodzi. Lechowi wychodzi. To już są automatyzmy, wiele podań piłkarze wykonują w ciemno, bo wiedzą, że tam będzie partner z drużyny. Do tego dochodzi przygotowanie fizyczne, o którym mówią zawodnicy. Dawid Kownacki tłumaczył, że piłkarze w przerwie świątecznej sumiennie pracowali według rozpisek przygotowanych przez trenerów. W każdym razie na Lecha patrzy się  z wielką przyjemnością.

Lech jest zimą w Polsce jak tsunami – zmiata z powierzchni kolejnych rywali. W weekend poznaniacy wygrali z Pogonią w Szczecinie 3:0. Wydawało się, że taki wynik jest niemożliwy do powtórzenia, no bo przecież trenerzy analizują i zwracają uwagę na błędy. A jednak – znowu 0:3 w łeb. I jeśli ten sam zespół znowu tak wysoko przegrywa, to świadczy nie tyle o jego słabości, co sile rywala.
Widać, że piłka poznaniakom sprawia przyjemność. Dowód? Choćby te gorące całusy, jakie Szymon Pawłowski rozdawał po strzelonym golu. Całował po kolei: Nielsena, Bednarka, Jevticia (zasłużył za piękne podanie)… Nie ma co się dziwić, ostatnio Pawłowski nie grał zbyt dużo. Dziś był bohaterem. Gol na 1:0. To była jego firmowa przekładanka, choć tak precyzyjny strzał lewą nogą zaskakujący.

Chwalić można po kolei wszystkich zawodników: transformacja, jaką przeszedł Dawid Kownacki – imponująca. Pewność i luz, które złapał Darko Jevtić – szacunek. Lekkość, z jaką poruszają się i grają Radosław Majewski czy Maciej Gajos. Pach, pach, pach – piłka momentami chodziła tak szybko, że Portowcy wyglądali na chłopców, których ktoś posadził na karuzeli i kręcił zbyt długo, aż zakręciło im się w głowie. Ale tak to jest – gdy idzie, piłkarze łapią pewność, łapią luz, pozwalają sobie na odważne zagrania. Te zagrania im wychodzą, rośnie fantazja. To w ofensywie, ale nie można się do nikogo przyczepić w defensywie. Para Lasse Nielsen – Jan Bednarek dla szczecinian była nie do przejścia.

Lech pokazał, że zimą można ciężko popracować i nie zgubić formy, można zrobić transfery piłkarzy, którzy od razu łapią grę drużyny, nie potrzebują nie wiadomo ile czasu, żeby się zaaklimatyzować. Tak to wygląda na dziś. Ile to będzie trwało? Z tym trzeba ostrożnie, bo czasem wszystko zmienia się w tydzień.
W niedzielę do Poznania przyjeżdża lider – Lechia Gdańsk i zapowiada się kawał meczu. Na dziś są to dwie ekipy, które robią najlepsze wrażenie – ze wskazaniem na Lecha, który strzela wiele goli i ich nie traci, w przeciwieństwie do Lechii.
Acha, parę finałową Pucharu Polski poznaliśmy już po pierwszych meczach półfinałowych. Na Stadionie Narodowym zagrają Arka (wygrała w Suwałkach z Wigrami 3:0) i oczywiście Lech.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli