Krótka kołdra wyłazi… środkiem, ale nie tylko. Legia przegrywa na koniec roku z Wisłą Płock

Autor wpisu: 16 grudnia 2017 22:43

Romeo Jozak – trochę podobnie do Nenada Bjelicy – nie ukrywa, że zima będzie pracowita. W transferach. Powtórzył to jeszcze nie wiedząc, jak ułoży się mecz z Wisłą Płock (0:2).

A mecz z Wisłą Płock ułożył się od początku tak, że wyrwę na środku defensywy legionistów było widać chyba nawet na mapach Google’a. Już w 7. minucie Legia pozwoliła Wiśle Płock na dynamiczną kontrę, którą przeciął dopiero Inaki Astiz w polu karnym wpadając barkiem w pierś Giorgi Merebaszwilego. Tomasz Musiał najpierw przymknął na to oko, ale trzeba było sięgnąć po VAR. Weryfikacja i… karny dla Wisły. Niko Varela uderzył pewnie i silnie. 1:0 dla gości! I pierwszy ligowy gol stracony przez Legię za kadencji Jozaka u siebie (licząc wszystkie mecze – Legia straciła dwa gole w rewanżu PP z Druteksem-Bytovią).

Znów VAR, znów kontrowersja, przy której VAR jest nie do opanowania. Wiele zostaje kwestią interpretacji. „Daliśmy się złapać w pułapkę… sędziego” – rzucił w przerwie zdenerwowany Michał Kucharczyk. To odpowiedź na pytanie reporterki Canal Plus Pauliny Czarnoty-Bojarskiej nawiązujące do stwierdzenia Jozaka, że konfrontacja z Wisłą może być dla jego Legii „meczem-pułapką”.

I pułapką był – Jozak wykrakał. Na siłę można rozdzielać włos na czworo przy faulu Astiza, ale po co tak doświadczony stoper daje w ogóle tak prosty pretekst do… skorzystania z VARu? No i jak tak łatwo daje się nabrać na prostą sztuczkę Merebaszwilego?
W 17. minucie temat: „stoper potrzebny od zaraz” stał się najważniejszy na liście próśb o podchoinkowe prezenty. Znów kapitalna, dynamiczna kontra Wisły. Arkadiusz Reca spod własnego pola karnego – Dominik Furman – Semir Stilić – płaskie dośrodkowanie i Jakub Czerwiński z bliska wbija piłkę do swojej bramki. Żaden napastnik płocczan nie zrobiłby tego lepiej!
Znów trzeba westchnąć (po raz który już!): no i co podkusiło oddawać Mateusza Wieteskę?! Wiadomo było, że z Wisłą za kartki nie mogą grać Michał Pazdan i Maciej Dąbrowski. Pazdan zresztą za chwilę z tej Legii pewnie odejdzie. Tymczasem dziś i Astiz, i Czerwiński są bardzo, ale to bardzo daleko od tego, co pokazuje w barwach Górnika Wieteska (i to nawet przy pomyłkach, które i jemu się przytrafiają)!
To dziura, którą trzeba jak najszybciej zasypać i jeden z priorytetów na najbliższe poszukiwania transferowe Jozaka. Bo Legii grozi, że za chwilę zostanie tylko z jednym stoperem, który może być rozsądnie brany pod uwagę przy zaciętej walce o mistrza Polski.

Ale w tym kończącym rok meczu z Wisłą Płock krótka kołdra Romeo Jozaka w każdym miejscu odsłaniała gołe miejsca jego drużyny. Płocczanie – co trzeba oddać drużynie Jerzego Brzęczka – zagrali bardzo dobry mecz na Łazienkowskiej. Może nawet najlepszy za jego kadencji. Od początku bez bojaźni, z agresywnym pressingiem, z nieustannymi próbami przechodzenia od przechwytu do szybkiego ataku. A jak się Wisła rozkręci, to ma się kim napędzić: Merebaszwili, Varela, Kante (także kilka dobrych interwencji w defensywie – w tym wybicie piłki z linii bramkowej), Stilić…
Na skuteczne straszenie Legii w sobotni, zimny wieczór zaskakująco wystarczyło. No i kawał dobrej roboty odwalił Seweryn Kiełpin: w sytuacjach z Jarosławem Niezgodą, Michałem Kucharczykiem, przy kilku dośrodkowaniach był znakomity!
Ale mimo wszystko to, że Legia przegra na Łazienkowskiej akurat z chimeryczną Wisłą, trudno było przewidywać. No, chyba że ktoś się nazywa Jozak i spodziewa się „meczu-pułapki”.

Legia swoje szanse miała, nie można powiedzieć. 18 strzałów na bramkę Kiełpina, z tego 6 celnych. Do wspomnianych powyżej jeszcze sytuacje Armando Sadiku w drugiej połowie, gdy Albańczyk mylił się nieznacznie.
Jozak już do 60. minuty wykorzystał wszystkie zmiany. Przymuszony różnymi okolicznościami. Jeszcze w pierwszej połowie zszedł kontuzjowany Kasper Hamalainen (za niego Cristian Pasquato). I nieoczekiwanie okazuje się, że tego odbudowanego wyraźnie za Jozaka Fina w Legii Jozaka… trudno jest zastąpić. Nie zastąpił go Pasquato, bo dobre zagrania przeplatały mu się z długimi okresami przestoju.
W przerwie zmieniony został – mimo że bardzo pożyteczny w ofensywie – Łukasz Broź (za niego Sebastian Szymański; zmiana ustawienia: na trzech obrońców z asekurującym prawą obronę Kucharczykiem), w 60. minucie Guilherme – też z urazem (za niego Sadiku i znów zmiana ustawienia: na dwóch napastników).
Dla Gui to był ostatni mecz w Legii – ale moment na fetowanie tego wydarzenia nie był najlepszy, toteż brawa były, ale… szybko się skończyły. W niczym nie przypominało to pamiętnej owacji dla Nemanji Nikolicia sprzed roku! Ale Niko odchodził z Ł3 jak wielbiony heros, Gui – owszem, z szacunkiem, ale chyba bez czołobitności.

Po szczęśliwym zwycięstwie w Gliwicach (Vassiljev miał piłkę meczową na remis w końcówce przy Piaście grającym w „10”) teraz zaskakująca porażka – podwójnie przykra, bo na koniec roku i na świąteczną przerwę. Ale też te dwa mecze pokazują bardzo wyraźnie, że Legia – choć piłkarsko oczywiście mocna – ma sporo mielizn do wyeliminowania. Jozak zdaje się facetem, który doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I te dwa mecze pewnie tylko jego przemyślenia podkreśliły. Czerwonym pisakiem w notesie.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Płock

  • ursynów

    Pan Romeo chyba nie tylko przeczuwał, ale był pewien,że jego drużyna da ciała z Wisłą Płock.Jego podopieczni zrobili sobie , ale i kibicom fajny prezent na gwiazdkę.Tak grać nie można, a środek pola to czarna rozpacz.Zarówno Astiz jak i Czerwiński nie nadają się do gry w tej drużynie.Jeden to już nie te lata, a drugi poza łysą głową nie ma za krztynę umiejętności.Kto tego gościa wynalazł.Zresztą w tej drużynie pełno jest dziur.Brak kreatywnego rozgrywającego, napastnicy bardzo słabi.Sadiku to wyrzucone ciężkie pieniądze w błoto, Niezgoda ma czasami przebłyski, ale szybko gaśnie. Ma Mioduski o czym myśleć przez święta. W tym składzie bez znacznych wzmocnień w każdej formacji- to można pomarzyć o mistrzostwie. A przecież inne drużyny nic ciekawego w tej lidze nie pokazują,Nawet chwalony Górnik jak pokazały ostatnie mecze to przeciętna drużyna.Przykro było patrzeć na Legię,żal było tych marznących kibiców.Nie ma gwiazd,nie ma co rozpaczać po Gui,to przereklamowany piłkarz.Trzeba brać się do roboty- bo do końca rozgrywek jeszcze wiele spotkań, ale jak się przegrywa z Wisłą Płock- to smutne jest.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli