Kownacki w Sampdorii i inne transfery Lecha, czyli bolesny prztyczek w nos Legii

Autor wpisu: 12 lipca 2017 00:29

Lech Poznań w jeden dzień sfinalizował transfery Dawida Kownackiego i Tomasza Kędziory. Jednego do Sampdorii, drugiego do Dynama Kijów. Włączając wcześniejsze odejście Jana Bednarka do Southampton zarobił na tym kilkanaście milionów euro. I, co nie mniej ważne, na te odejścia się odpowiednio wcześniej przygotował.

To oczywiste – polityka transferowa Legii i Lecha ostatnimi czasy jest konstruowana zupełnie inaczej. Lech kupuje, owszem, ale nie tak drogo jak Legia i oprócz tego także stawia na promowanie swojej młodzieży. Legia osiągnęła poziom finansowy, na którym jest w stanie wydać na piłkarza milion euro (na skalę Europy to wciąż tyle, co nic), a na jego gażę pod milion euro (ten symboliczny milion przekroczyła ponoć oferta dla Vadisa, której nie przyjął).
To jasne. Tylko, że przychodzi konkretne lato transferowe, a w Poznaniu i w Warszawie zaczynają się martwić, co z tych transferów wyniknie. I tym razem to lato jest takie, że martwią się tylko ci w Warszawie…

Bo Lech zagrał Legii na nosie podwójnie. Po pierwsze – bo opchnął swoich wychowanków za ładnych kilkanaście milionów euro. Mówi się, że z bonusami ten zarobek może urosnąć nawet do 15-17 milionów. A to już kwota porównywalna do tej, jaką Legia zarobiła za grę w Lidze Mistrzów. Warto podkreślić – za wychowanków. W polskim futbolu to naprawdę sztuka. Kownacki, Kędziora, Bednarek zostali przez Lecha futbolu nauczeni, byli latami umiejętnie wprowadzani na coraz to wyższe szczeble, pielęgnowani można powiedzieć. Mariusz Rumak, przy którym akurat cała trójka wchodziła do pierwszej drużyny (pamiętacie, kiedy to było? To szmat czasu i konsekwencji), kiedyś opowiadał mi, jak przy każdym z tych piłkarzy została rozpisana droga rozwoju. Jak szczegółowo zaplanowano, ile sezon po sezonie każdy z nich musi zebrać doświadczeń, by w wieku 19-22 lat udźwignąć ciężar odpowiedzialności za seniorską drużynę. To się udało i za to brawo dla Lecha. Wielkie brawo!
Legia swoich wychowanków za takie pieniądze nigdy nie sprzedawała, a już na pewno nie ma szans sprzedawać ich ostatnimi czasy. Nie ma się co obruszać. To fakt. By znaleźć te najwyższe transfery, trzeba sięgnąć kilka lat wstecz do Rafała Wolskiego i Dominika Furmana, ale oni nie przekroczyli bariery 3 milionów euro i byli raczej „rodzynkami” niż zjawiskiem.

Ale to raz. Po drugie – Lech w transferach tego lata nie czekał. Zdając sobie sprawę, co może się stać z trójką młodzieżowców, szefowie Kolejorza wyprzedzali wypadki.
Już na pierwszy obóz po urlopach – do Opalenicy z zespołem pojechali Emir Dilaver, Mario Situm i Vernon De Marco. Już w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy zagrał Nicklas Barkroth. Potem dochodzili jeszcze Deniss Rakels, Christian Gytkjaer i Nikola Vujadinović. Dziś wszyscy są do dyspozycji. I wszyscy z imponującym jak na Lotto Ekstraklasę cv. Łącznie z grą w Lidze Mistrzów (Dilaver, Situm).

Wystarczy rozejrzeć się po forach, by nie mieć wątpliwości, że to właśnie transfery spędzają sen z powiek fanom Legii. Medialnie Lech po pierwsze zrobił szum z tych, których pozyskał, dopiero potem z tych, których traci.
Legia na odwrót. Motywem przewodnim uczyniła (niezamierzenie) oczywiście stratę Vadisa Odjidji-Ofoe. Najlepszego piłkarza ligi. Saga takich bądź innych doniesień i nieporozumień skończyła się wyjazdem do Olympiakosu.
Plus odejście – dość nieoczekiwane – Jakuba Rzeźniczaka. Legia została z trzema stoperami (jeden – Jakub Czerwiński – wiosną nie grał prawie w ogóle), bo do Górnika Zabrze oddała też lekką ręką Mateusza Wieteskę. W perspektywie kartek, urazów to niewiele.
Szeroka grupa wróciła z wypożyczeń (ale tacy piłkarze wracali i do Lecha – warto wspomnieć Roberta Gumnego i Kamila Jóźwiaka). Z transferów Legia ma tylko Krzysztofa Mączyńskiego, Łukasza Monetę (ale to też bardziej powrót) i – w ostatnich dniach – Portugalczyka Berto, który nie dostał szansy gry w pierwszej Benfice i seniorskie doświadczenia zdobywał tylko w angielskiej Championship (czyli poziom… wciąż obiecującego Pawła Dawidowicza).

Jeśli chodzi o lato transferowe, wychodzi na to, że Lech galopuje, a Legia człapie. Podobno wszystko weryfikuje liga. No to lada chwila się przekonamy, komu to lato wyszło na dobre…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

  • Tomasz Karaś

    Jak na razie to ostatnie lata raczej Lech dostaje prztyczka a promowanie wychowanków kosztowało Lecha utratę z wpływów z pucharów w kilku sezonów- może warto bylo by to tak podliczyć?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli