Kownacki odlatuje, a Lech potrzebuje napastnika

Autor wpisu: 27 czerwca 2017 12:49

Chyba już tylko jakiś mało prawdopodobny zbieg okoliczności mógłby sprawić, by Dawid Kownacki został na następny sezon w Lechu Poznań. Jeden z najbardziej błyskotliwych napastników Lotto Ekstraklasy już nawet nie ukrywa, że szuka nowego klubu.

Zmienia się tylko kierunek, bo dotychczas najmocniej były grane Włochy i Sampdoria Genua, która ponoć była skłonna negocjować kwotę około 3 milionów euro. Teraz do gry, według belgijskiego dziennika „La Derniere Heure”, wszedł Standard Liege. Akurat w momencie, gdy ta informacja pojawiła się publicznie, dość wymowne zdjęcie na swoim profilu twitterowym zamieścił menedżer Kownackiego – Marcin Kubacki:

Oczywiście sama fotografia – zresztą obaj panowie pozują do selfie na tle samolotu… Borussii Dortmund, nie przesądza, w jakim kierunku odleciał piłkarz, ale przesądza, że piłkarz i jego menedżer są zdeterminowani do tego, by już teraz znaleźć Kownackiemu klub z mocniejszej ligi niż Lotto Ekstraklasa. Zresztą w gruncie rzeczy zależy na tym i Lechowi, bo Kownackiemu za rok wygasa kontrakt. Czyli albo trzeba byłoby go przedłużyć (ale tu konieczna zgoda piłkarza), albo sprzedać Kownackiego teraz – bo to ostatni moment, by zarobić na nim jakiekolwiek sensowne pieniądze.
Zresztą Kubacki potem znacząco uzupełnił swój profil o kolejny belgijski wątek:

„La Derniere Heure” podkreśla bardzo uniwersalność piłkarza i to, że może on grać w dowolnym ustawieniu ofensywy zarówno napastnika, jak i skrzydłowego, czy drugiego napastnika w systemie 4-4-2.  Według Belgów Standard czyni starania, by pozyskać Kownackiego, bo z klubem żegna się dotychczasowy numer jeden ataku Ishak Belfodil, a być może odejdzie także były piłkarz Legii Warszawa Orlando Sa.
Póki co jednak nikt transferu nie przesądza. Kownacki ma w Liege przyjrzeć się funkcjonowaniu klubu i obejrzeć miasto, w którym miałby spędzić następny sezon (może dwa, albo trzy).

Lechowi mógł wymknąć się z rąk ten, który miałby Kowanackiego w ataku zastąpić – barwny Duńczyk Christian Gytkjaer, ostatnio gracz TSV 1860 Monachium. Gytkjaer (furorę robią w necie jego szalone zdjęcia publikowane na Instagramie) był nawet na meczu sparingowym Lecha z Hapoelem (3:0) kilka dni temu, był też nawet awizowany na badaniach medycznych w Poznaniu, ale niespodziewanie poleciał do Trondheim. To z Rosenborga trafił do TSV zimą za ponad… 2 miliony euro. Teraz jednak rozwiązuje kontrakt, bo TSV spadł z 2. Bundesligi.

[aktualizacja] I wiele wskazuje na to, że straszenie Rosenborgiem dało efekt. Według „Przeglądu Sportowego” Lech, by pozyskać tę barwną postać i ponoć niezłego napastnika (grał m.in. w Lyngby, Nordsjaelland, Sandes Ulf, Haugesund, Rosenborgu i TSV), zdecydował się na ofertę dotąd w Poznaniu niespotykaną – skusić Duńczyka zarobkami na poziomie blisko pół miliona euro rocznie.
A poniżej jedno z szalonych zdjęć Gytkjaera, zamieszczone na jego profilu instagramowym akurat w momencie, gdy „Lwy” z Monachium… spadały do ligi regionalnej.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli