W Koronie zaczyna się ulewać. Palanca oskarża szefów klubu o poniżanie i szantaż

Autor wpisu: 1 lipca 2017 14:15

W Koronie dobra atmosfera prysła jak bańka mydlana. Cóż, było do przewidzenia, że po kuriozalnym rozstaniu z Maciejem Bartoszkiem, prędzej czy później zaczną się w kieleckiej drużynie kwasy. A nowy trener podobno tylko dokłada do pieca. Rządy zaczął – jak sugerują niektórzy zawodnicy – od poniżania piłkarzy. Swoje żale głośno wylał Miguel Palanca.

Jemu akurat i tak już nic zaszkodzi, bo z Koroną się rozstał. A właściwie Korona z nim (ostatecznie rozwiązano umowę za porozumieniem stron). No i teraz Hiszpan oskarża działaczy z Kielc o… szantaż w celu pozbycia się go z klubu. Padają mocne słowa. I coś nam się zdaje, że nie ostatnie w kwestii porządków, jakie wprowadzają nowi właściciele w Koronie.
Przez dwa tygodnie trzymali mnie w Kielcach bez możliwości treningów z drużyną i bez możliwości powrotu do Hiszpanii, do rodziny. Czułem się jak w więzieniu. Ostatecznie musiałem zrezygnować z ostatniej pensji i moich bonusów za wywalczenie piątego miejsca. Powiedzieli mojemu agentowi, że jeśli nie odpuszczę tych pieniędzy, to następny sezon spędzę w lesie, ćwicząc tam o 5 rano – opowiada Palanca na łamach „Super Expressu”. Swoje do sytuacji piłkarza dokładał też – według wersji Hiszpana – nowy trener Gino Lettieri. – Nieustannie mnie prowokował. W trakcie zajęć ganił za taktykę, przy różnych ćwiczeniach, totalnie bez sensu. Zagryzałem język, bo wiedziałem, że tylko czekają, aż gorąco zareaguję – dodaje.

Różne są sposoby na to, by dać do zrozumienia piłkarzowi, że nie jest już mile widziany w drużynie przez nowego szkoleniowca. Nawet jeśli ma wciąż obowiązujący kontrakt. W Kielcach wybrali drogę najłatwiejszą, ale z drugiej strony zdecydowanie najgłupszą. Jeśli to mają być nowe standardy przyniesione do polskiej piłki zza naszej zachodniej granicy, to aż nie wiemy, co powiedzieć.

To, o czym mówi Palanca, pewnie dopiero nabierze rozpędu w mediach. Na razie jedynie gdzieś tam pojawiały się sugestie, przecieki i inne tego typu pogłoski przekazywane nieoficjalnie z ust do ust o tym, że w Koronie nie dzieje się najlepiej.

Palanca głośno mówi, bo swoją przygodę z Koroną już skończył. I to przez… klapki, w jakich zszedł na śniadanie. – Podszedł do mnie kapitan i powiedział, że trener kazał mi przebrać buty. Powiedziałem: „ok, następnym razem zejdę w normalnym obuwiu”. Zaczynałem już jeść, kiedy Lettieri zaczął na mnie krzyczeć. Ale tak ostro, bez żadnego szacunku. Wtedy podszedłem do niego i powiedziałem: „bardzo, bardzo źle pan tu zaczyna!”. I tyle. Potem zadzwonił do mnie Zając i powiedział, że musimy rozwiązać kontrakt. Upokorzyli mnie przy tam strasznie – żali się piłkarz.

Kto następny? Wydaje się, że przy takim obrocie sprawy sytuacja w Koronie będzie rozwojowa. A tak nam się przypomniało, że niedawno był już w naszej ekstraklasie, akurat w Lechii, taki trenerski kozak z zagranicy, który jechał po swoich piłkarzach, kiedy tylko miał na to ochotę. Długo z nim w Gdańsku nie wytrzymali. Ciekawe, czy Lettieri słyszał o von Hessenie. W gębie też był mocny, za to z wygrywaniem i zdobywanie punktów było dużo gorzej.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Korona Kielce

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli