Konieczność, czy pusty chwyt marketingowy? Pomysł Klimczaka już dzieli piłkarskie środowisko

Autor wpisu: 25 października 2017 16:41

Pomysł z wprowadzeniem przepisu nakazującego wystawianie przynajmniej jednego młodzieżowca w składach drużyn ekstraklasy dopiero się pojawił, a już wzbudza mnóstwo kontrowersji w środowisku. Zdania są skrajnie podzielone – od takich, którzy uważają, że to ostatni dzwonek, by pomóc polskiej piłce, do tych, którzy mówią, że to nic innego tylko pusty chwyt marketingowy.

Popytaliśmy kilka osób w różny sposób związanych z polską piłką i patrzących na nią z różnych perspektyw – czy pomysł Karola Klimczaka, o którym szczegółowo piszemy TUTAJ – to dobre rozwiązanie, no i czy ma szansę się przyjąć. Jakie wnioski? Na pewno takie, że już wiadomo, iż dyskusja na ten temat będzie gorąca.

Tomasz Hajto, były reprezentant Polski, były trener m.in. Jagiellonii i GKS Tychy, ekspert Polsatu Sport:
Każdy pomysł, który sprowadza się do tego, by promować młodych piłkarzy, jest warty rozważenia. Ja bym się nad tym na pewno pochylił. Może niekoniecznie obowiązek jednego młodzieżowca, ale na przykład dwóch piłkarzy do lat 23 byłby lepszy. Ale to już kwestia dogadania szczegółów. Natomiast nie ulega wątpliwości, że gdyby w ostatnich latach w kilku klubach nie stawiano na młodych, to nie byłoby dziś Gajosa, Bednarka, Gumnego, Kownackiego, czy nawet Milika. A przecież chłopaków podobnie rokujących, ale jeszcze nieodkrytych, jest pewnie w Polsce niemało. Niech nie martwią się ci, którzy uważają, że taki obowiązek szkodziłby drużynom i obniżał ich jakość sportową. To nieprawda. Pierwszy plus byłby taki, że każdy klub w ekstraklasie musiałby wreszcie postarać się o kilku bardzo dobrych młodych piłkarzy, bo teraz z reguły oddaje tych młodych do pierwszej ligi albo niżej na wypożyczenie. Po drugie, kładziono by wreszcie większy nacisk na szkolenie młodzieży, szkolenie trenerów pracujących z tą młodzieżą i polepszenie warunków, w jakich ci chłopcy ćwiczą. Jeżdżę teraz po różnych polskich klubach i widzę, jak duża część tej młodzieży trenuje w warunkach anormalnych. Po trzecie, na pewno rynek byłby baczniej obserwowany i pewnie udałoby się wyławiać więcej perełek.  I po czwarte, młodzi wiedzieliby, że jest realna szansa na zaistnienie w klubie z ekstraklasy. To dodatkowy bodziec dla nich do pracy. Najwyższy czas zamiast ściągać różne wynalazki z zagranicy, sięgnąć w dół i poszukać na naszym rynku zdolnych chłopaków. Dobry pomysł, który trzeba wprowadzać jak najszybciej.

Bogusław Kaczmarek, były trener m.in. Lechii i Groclinu, asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski:
Sytuacja w polskiej piłce młodzieżowej i ligowej, niestety, zmusza nas chyba do zastosowania takiego rozwiązania. Mówię niestety, bo to niedobrze, jeśli o kierunku rozwoju naszego futbolu ma decydować przymus, ale w tej sytuacji nie ma już chyba wyjścia. To jest już stan najwyższej konieczności. Larum grają. Pierwsza reprezentacja zaciemnia obraz tego, co dzieje się niżej. Strach pomyśleć, co będzie, kiedy w kadrze przestaną grać chłopaki z roczników 84′, 85′, 86′ i 87′. Pamiętacie młodzieżówkę, która latem miała zdobyć medal na mistrzostwach w Polsce? W decydującym spotkaniu z Anglikami nasi ofensywni piłkarze zobaczyli bramkarza rywali dopiero w tunelu po meczu. Oddali przez 90 minut bodaj jeden strzał w pobliże bramki Anglików. 
Postulat pana Klimczaka jest więc zasadny, ale trzeba pamiętać, że takimi postulatami zza biurka nie rozwiąże się problemów polskiej piłki. Mamy tego wszystkiego w cholerę: Narodowy Model Gry, Młodzieżowa Piłka Jutra, grassroots, Puchar Tymbarku, Akademia Młodych Orłów, kiedyś była Piłkarska Kadra Czeka… Ale to nie załatwi wszystkiego. Tak samo jak przepis o obowiązku wystawiania młodzieżowca. Najważniejsi są ludzie, którzy będą to wszystko wprowadzać w życie. Ale jak dziś słyszę gościa, który chwali się, że dla którejś z juniorskich reprezentacji kupił drona, ale nie przejmuje się tym, że jego młodzi piłkarze nie potrafią dobić do dziesiątki w żonglerce prawą czy lewą nogą, to myślę sobie, że od razu niech dzwoni do NASA. Drony mecz wygrają? Konfucjusz dawno lat temu powiedział: „Mówisz? Zapomną. Pokaż – zapamiętają. Pozwól zrobić – nauczą się. Będą robić błędy – ty jej popraw”. A dron co pokaże? Czego nauczy?
Tak więc taki przepis to na tę chwilę nie tylko dobre rozwiązanie, ale konieczność. Natomiast nie zapominajmy, że to tylko jeden z instrumentów, które mogą pomóc w rozwoju polskiej piłki.

Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii Białystok:
Karol Klimczak chce wprowadzić ten przepis chyba dlatego, że uważa, iż Lech ma najlepszą akademię… Przecież to będzie zmuszenie prywatnej firmy do działania być może wbrew woli jej właściciela. Dlaczego ja mam być zmuszany wystawiać na siłę młodzieżowca? W imię naprawy piłki młodzieżowej? To mit i temat zastępczy. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Najpierw pochylmy się nad poprawą szkolenia tych, którzy zajmują się trenowaniem grup młodzieżowych. Moim zdaniem ten pomysł nie przejdzie. Właściciel ma prawo zatrudnić w swojej firmie, jaką przecież jest klub, kogo chce. Ja, dajmy na to, zatrudnię osiemnastu Hiszpanów, ci Hiszpanie będą grać i nikomu nic do tego.

Jacek Bednarz, były członek zarządu Ekstraklasy SA, dyrektor sportowy Piasta Gliwice:
Pomysł bardzo dyskusyjny. Swego czasu próbowaliśmy na ten temat rozmawiać w Ekstraklasie i jedno jest pewne – zdania w tej kwestii są bardzo podzielone. Prezes Boniek na przykład uważał, że wprowadzanie takiego obowiązku na najwyższym poziomie rozgrywkowym będzie skutkować zaniżaniem poziomu. Moje zdanie jest podobne – na poziomie ekstraklasowym młodość musi obronić się sama z siebie, a nie za pomocą przymusu. W pierwszej, czy drugiej lidze taki przepis jest konieczny i dobrze, że tam funkcjonuje, bo tam jest odpowiednie środowisko do tego, by młode talenty dojrzewały, ogrywały się. Natomiast w ekstraklasie liczyć się powinna przede wszystkim jakość sportowa. Tutaj każdy piłkarz powinien być gotowy na rywalizację o miejsce w składzie i grać dlatego, że ma odpowiednią jakość, a nie dlatego, że tak nakazuje przepis.

Kazimierz Węgrzyn, były reprezentant Polski, ekspert nc+:
Trudno mi sobie wyobrazić, by zespół walczący, dajmy na to, o mistrzostwo Polski, musiał wystawić do gry kosztem piłkarza lepszego – piłkarza słabszego tylko dlatego, że ten słabszy jest młodzieżowcem. To pomysł, który niekoniecznie musi przynieść pozytywne efekty, a łatwo będzie – jak to się mówi – wylać dziecko z kąpielą. Taki pomysł, powiedziałbym, na siłę. Chyba nie do końca o to powinno chodzić. Grać powinni najlepsi, a nie ci, których upoważnia do tego jakiś przepis.

Maciej Terlecki, były reprezentant Polski, ekspert Eurosportu:
Zły pomysł. Chwyt marketingowy, nic więcej. To przepis, który nie sprawdza się w niższych ligach, więc tym bardziej nie sprawdzi się w ekstraklasie. Jeśli ktoś jest dobry, to będzie grał niezależnie od tego, ile ma lat. A jeśli komuś daje się jakiekolwiek ułatwienia, to prędzej czy później ten ktoś obudzi się z ręką w nocniku. Ten przepis na pewno nie pomoże w rozwoju piłki młodzieżowej. Jeżeli nie pojawią się większe pieniądze dla trenerów pracujących z młodzieżą, a co za tym idzie, lepsi fachowcy, nic się nie zmieni. A już na pewno nie zmieni tego obowiązek wystawiania do gry młodzieżowca.

Inne artykuły o: Ekstraklasa

  • vittorio

    Jaki prezes taki pomysł.

  • zgubek

    Mam pomysła- tak mawia Ferdek Kiepski.W ślady Ferdka idzie Klimczak-nie idźcie tą drogą Prezesie.A dlaczego np. nie wprowadzić obowiązku wystawiania w składzie jednego emeryta.Jak młody jest dobry to będzie grał w I składzie, Lubański miał 16 lat jak grał w Górniku.

  • Piotr Borkiewicz

    Rynek piłki młodzieżowej według prezesa Bońka jest dokładnie monitorowany przez PZPN do zawodników w wieku 13 lat włącznie. A efekt tych „penetracji” widać jak grają kadry. Z Niemcami U-19 nie wąchamy piłki, z Anglikami U-21 to samo.
    To gdzie są ci młodzi utalentowani, gdzie się ukryli? PZPN szuka ich po całej Europie a najlepiej u Niemców bo oni szkolą.
    Weźcie się panowie za organizację szkolenia zamiast szukać myków. Jak chłopak nie umie przyjąć ani podać po kilkunastu latach szkolenia zgodnie z NMG i pod okiem „wybitnych fachowców” przygotowanych przez innych „wybitnych fachowców” z PZPN na „jednodniowych” kursach trenerskich to wy go chcecie tego nauczyć w Ekstraklasie?
    Podobno nie ma takiej rury której nie można odetkać ale to raczej jest zabawne powiedzonko niż prawda.
    Te dywagacje o szkoleniu i „zagranicznym szrocie” są już farsą.

  • Bartek Baran

    Z tym Bednarzem to się nie kompromitujcie.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli