Kogo Remy posadzi na ławkę? Dąbrowskiego, Moulina, a może… Mączyńskiego?

Autor wpisu: 15 stycznia 2018 17:01

William Remy zagrał raptem 45 minut w mało znaczącym sparingu z SC Barcelona (2:3), a już zdążył narobić rabanu. Na razie takiego małego, testowego, ale jednak. Dla wszystkich, którzy śledzili mecz we Florida Cup stało się jasne, że Legia kupiła na zimowej wyprzedaży grajka na schwał.

To nie przesada? Może póki co drobna, ale niezaprzeczalnych jest kilka kwestii:
* Remy potrafił na sobie skupić uwagę – to na pewno;
* zaprezentował się na tle i kolegów, i rywali, bardzo dobrze fizycznie – można powiedzieć, że wyglądał w tym sparingowym meczu raczej jak gość wyciągnięty z o wiele lepiej przygotowanej do gry w tym momencie Barcelony (tej SC), niż z Legii, która siłą rzeczy dopiero od dwóch czy trzech dni usiłowała odtajać w słońcu Florydy;
* w rywalizacji z bardzo dobrze wyszkolonymi technicznie rywalami sam nie bał się piłki przy nodze, także wtedy, gdy był atakowany – i miał pomysł na to, co z nią zrobić;
* pokazał się jako piłkarz, który nie ma kłopotu z płynnym przejściem z obrony do ataku, z grą wysoką, rozegraniem futbolówki i umiejętnością strzału (zdobył gola uderzeniem sprzed pola karnego);
* w przeciwieństwie do licznych „egzotycznych” nabytków Legii w ostatnich okienkach transferowych, nie widać po nim, by cokolwiek musiał odrabiać, z czegokolwiek się odbudowywać, cokolwiek gubić; oczywiście – badaniami nie dysponujemy, ale tak na oko, to gość chyba na dwa tygodnie musiałby zasiąść przed tv z chipsami i orzeszkami, by mierzyć się ze sławetną tkanką tłuszczową Berto. A przecież na dodatek jeszcze przed nim cały miesiąc przygotowań!

Wszystko, co powyżej nie może dziwić, jeśli zna się uwarunkowania ligi francuskiej, z której trafia do Legii William Remy. Jeśli ktoś – tak jak on – zagrał 43 mecze na poziomie Ligue 1 i 74 na poziomie Ligue 2 (plus puchary – Francji i Ligi Francuskiej), na dodatek dorastał w bardzo znanej i cenionej we Francji szkółce RC Lens, to znaczy, że: po pierwsze – jego możliwości fizyczne są perfekcyjne, po drugie – że bez problemu radzi sobie z konsekwencją taktyczną i czytaniem gry. Bo to dwie cechy, które niezależnie od talentu czysto piłkarskiego, są podstawą tamtejszego systemu szkolenia. Zawodnik Ligue 1 i Ligue 2 – ze względu na specyfikę rozbudowanego systemu rozgrywek-  od przejścia z wieku młodzieżowca do seniora jest przygotowywany do tego, by w sezonie rozegrać nawet koło 50 meczów – niezależnie od klasy drużyny, którą reprezentuje.

Remy we Francji przeszedł naprawdę świetną szkołę. We wspomnianym Lens, gdzie szkolił go między innymi trener polskiego pochodzenia – Joachim Marx, w Montpellier – które w ostatnich latach wypuściło w świat cały zastęp znakomicie „obrobionych” piłkarzy, w reprezentacji Francji juniorów, w której grał pod okiem Francisa Smereckiego (swego czasu dobry znajomy Marka Jóźwiaka z Guingamp). Remy w 2008 roku zdobył wicemistrzostwo Europy do lat 17, będąc absolutnie podstawowym graczem reprezentacji Francji.

Oczywiście – można powiedzieć: skoro jest/było tak dobrze… To skąd, do cholery, ten Remy na Łazienkowskiej?!
Jasne. Remy miał w Montpellier bardzo udane półtora roku (sezon 2015/16 i jesień 2016) u Rollanda Courbisa, a potem Frederica Hantza, gdy grał prawie wszystko, ale przestał grać, gdy w 2017 roku drużynę przejął Jean-Louis Gasset. Ten przestał go wiedzieć w pierwszym zespole, a znów zespól rezerw Montpellier jest tak zorganizowany, że grają w nim tylko piłkarze młodzi (teraz z roczników 1998-2000).
Legia wzięła więc piłkarza tylko trenującego, a nie grającego. – Gdyby spełnił oczekiwania, jakie stawiano przed nim, gdy grał w juniorskich reprezentacjach Francji, nie byłby dla nas dostępny. Miał swoje zawirowania: kontuzja, zmiana trenera, nie chciał przedłużyć kontraktu, dlatego został odstawiony na boczny tor. Ale był na górze naszej listy ze względu na swoje predyspozycje. Szukamy zawodników uniwersalnych – tłumaczył niedawno Dariusz Mioduski w „Przeglądzie Sportowym”.
Ważne jest to, że Remy zdaje się mieć wszystko dobrze poukładane w głowie. Tak przynajmniej uważa wspomniany Joachim Marx, który podkreśla skromność piłkarza, fakt, że nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych, ale także jego cechy motoryczne – szybkość i wytrzymałość.

Remy mecz z Barcelona SC zaczął na środku obrony, ale po kwadransie (po kontuzji Eduardo i roszadzie w składzie) został przesunięty do drugiej linii, gdzie sprawił tak dobre wrażenie.
Na środku obrony oczywiście jako partner nasuwa się Michał Pazdan, który na dziś zdaje się nie mieć sensownej propozycji transferowej. Do Bordeaux już na pewno nie odejdzie, bo „Żyrondyści” właśnie sprowadzili sobie nowego stopera, który zdążył już zagrać w ostatniej kolejce.
Aż trudno sobie wyobrazić, by pozycję tej dwójki (Pazdan/Remy) nadszarpnął Maciej Dąbrowski.

No dobrze, ale może Remy’ego… szkoda do obrony. Jeśli Romeo Jozak przyjmie wariant z przesunięciem 26-letniego Francuza wyżej, to pytanie, kto na tym straci. Jeszcze większy (niż jesienią) problem z przebiciem się do składu może mieć Michał Kopczyński, który raczej na faworyta Chorwata i tak nie wygląda.
Ale przecież, oprócz Remy’ego, jest jeszcze reprezentant Chorwacji Domagoj Antolić! On w pierwszym meczu Florida Cup nie był specjalnie widoczny, ale to dopiero ma być ta „Jozakowa bomba”. Czyli: Antolić i Remy? To gdzie tu miejsce już nie tylko dla Thibault Moulina, ale i dla Krzysztofa Mączyńskiego? Szczególnie w sytuacji, gdyby Jozak chciał grać w systemie 4-4-2, jak zapowiada.
Dla „Mąki” wyczekiwanie na ławce aż z jakiegoś powodu zwolni się miejsce w „11”, byłoby teraz najgorszym z możliwych rozwiązań, bo wiadomo, że finały MŚ za pasem. Ale cóż, grając w takiej drużynie jak Legia, trzeba być przygotowanym na ciągłą rywalizację.

Tak czy owak, Remy’emu wystarczyło 45 minut niespecjalnie udanego, letniego w charakterze sparingu Legii, by zaimponować. Jeśli wraz ze wzrostem intensywności, będzie sprawiał proporcjonalnie jeszcze lepsze wrażenie, on akurat może okazać się jednym z pierwszych wyborów trenera Jozaka.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli