Klafurić zostaje w Legii, a Szymański i Niezgoda nie będą sprzedani latem

Autor wpisu: 3 czerwca 2018 14:25

Zaskoczenia nie będzie: Dean Klafurić zostanie trenerem Legii na kolejny sezon. Oficjalnie ogłoszone będzie to w poniedziałek, ale to jedynie formalność. Dariusz Mioduski nawet specjalnie swojej decyzji nie ukrywał w wywiadzie dla Polsatu Sport, który zaprezentowano w programie Cafe Futbol. Prezes Legii zapewnił, że Sebastian Szymański i Jarosław Niezgoda nie zostaną sprzedani tego lata.

Nowy/stary trener Legii, Dean Klafurić ma jedną zaletę – umiał dogadać się z zawodnikami, czego nie da się powiedzieć o jego poprzedniku. Bo spokój w szatni to jest to, czego brakowało drużynie za czasów Romeo Jozaka. Chorwat miał rozbudowane ego, trochę nie liczył się z tym, co zastał na miejscu. W klubie, który ma przecież swoją pozycję, historię i prestiż. I to zarówno jeśli chodzi o traktowanie piłkarzy jak i sztabu trenerskiego.
Rola np. Aleksandara Vukovicia, który jest przy drużynie od wielu lat, zmienia się w zależności od tego, kto jest pierwszym trenerem. Przy Jozaku (ale wcześniej też przy Besniku Hasim czy Stanisławie Czerczesowie) była mniejsza. Za to przy Jacku Magierze bardzo duża. Gdy przyszedł na Łazienkowską Jozak, „Vuko” musiał wrócić do drugiego szeregu. Ale już u Klafuricia, Vuković znów odgrywa ogromną rolę. Drużynie wyszło to na dobre.
Podobnie było z zawodnikami, z tzw. ułożeniem szatni. Gdy tylko odszedł Jozak skończył się podział na tych lepszych, którzy przyszli do klubu zimą (sprowadzani przez Chorwata) i tych, co tu byli już wcześniej.
Legia po tym jak przejął ją Dean Klafurić nie przegrała meczu. Piłkarze odetchnęli po Romeo Jozaku, tak jak odpoczęli mentalnie swego czasu, gdy Jacek Magiera przejmował zespół po Besniku Hasim, albo – jeszcze wcześniej – gdy Jacek Zieliński brał drużynę po Dariuszu Kubickim
– Wówczas też Legia miała problem z wygrywaniem, a nagle zaczęła strzelać po trzy bramki w meczu. Odblokowało się. Często tak bywa, z dobrymi drużynami, że sama zmiana trenera jest impulsem, który ożywia zespół. Wystarczy pchnąć ten wagonik, a on już się sam rozpędzi po torach – mówił Jacek Zieliński w Cafe Futbol.
Prezes Legii Dariusz Mioduski odniósł się do pomyłki personalnej z Romeo Jozakiem w roli pierwszego trenera: – Gdy go zatrudniałem, potrzebowałem kogoś, kto trafi do głów zawodników, a za sprawy piłkarskie miał odpowiadać właśnie „Klaf”. Obaj się mieli się uzupełniać. Działało to jakiś czas, ale później przestało, bo Romeo za bardzo skupił się na kwestiach mentalnych. A Deana polubiłem jako człowieka. Jest skromny i rozumie, że to nie zawodnik czy trener jest najważniejszy, ale dobro klubu. Wygrał wszystko, co było do wygrania, a przecież przejmował zespół w bardzo trudnej sytuacji – mówił Mioduski.

Decyzja o pozostawieniu Klafuricia na stanowisku pierwszego trenera nie jest zaskoczeniem. Chorwat zdążył już poznać klub. Wie jaki drużyna ma model gry, jaka jest strategia klubu w tej materii. To plus dla Klafuricia.
Legia miała jednak zbyt mało czasu na tzw. skauting trenerów, czyli porządne ich rozpoznanie. A klub musi wiedzieć kogo zatrudnia. Na taki profil trenera składa się szczegółowa wiedza: jaki preferuje system gry, jak pracuje na co dzień, jak się u niego rozwijają piłkarze (nie tylko młodzi, ale i ci starsi), jakie ma relacje z zawodnikami, jak się adoptuje do nowych warunków, do wizji klubu, itd. Na teraz Legia nie miała takiego kandydata co do którego nie byłoby wątpliwości, że da drużynie – w krótkim czasie – więcej niż Klafurić. Oczywiście chodzi o trenerów wolnych, takich do zatrudnienia od zaraz, bo przygotowania do nowego sezonu ruszają za tydzień.
Drużyna ma raptem 4,5 tygodnia na przygotowania, bo już 11 lipca zagra w 1. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Trzy dni później Legia ma mecz o Superpuchar z Arką Gdynia, a następnie rewanż w europejskich pucharach. A zaraz potem startuje Ekstraklasa. Mecze co trzy dni. W raptem 50 dni Legia zagra aż 15 spotkań! Końska dawka! Skończy się dopiero we wrześniu, gdy będzie przerwa na mecze reprezentacji.
Trzeba dobrze znać zespół, odpowiednio stosować rotację, by nie gubić punktów w lidze, a jednocześnie awansować dalej w rozgrywkach europejskich. Trener Legii – ktokolwiek by nim nie był – musi się liczyć, że na pierwsze mecze eliminacji Ligi Mistrzów nie będzie miał do dyspozycji kadrowiczów. Mundial kończy się dopiero w połowie lipca i nawet jeśli reprezentacja odpadnie wcześniej, to kadrowicze dostaną czas na odpoczynek i regenerację. A nie trzeba nikogo przekonywać, że Legia bez Michała Pazdana, Artura Jędrzejczyka, Krzysztofa Mączyńskiego i Sebastiana Szymańskiego, jest jednak mocno osłabiona. Trener musi brać to pod uwagę. Zatem ryzyko zatrudnienia nowego szkoleniowca było zbyt duże. A prezes Dariusz Mioduski chyba nie ma już ochoty na kolejny emocjonalny rollercoaster.
Za Klaufuriciem przemawiało jeszcze jedno. Nowy trener na pewno chciałby mieć nowych zawodników. A prezes Mioduski zapowiada, że takiej rewolucji jak była zimą na pewno w drużynie nie będzie.
– Będą wzmocnienia czy uzupełnienia składu – zapowiada Dariusz Mioduski. – Przydałby się drugi napastnik, by wywierać presję na Jarku Niezgodzie, szybki skrzydłowy, no i zobaczymy co się będzie działo w naszej obronie. Czy Michał Pazdan zostanie w klubie, czy będzie chciał odejść. Ja bym chciał, żeby został. Cenię go, on też może być legendą klubu. No, ale te rozmowy jeszcze przed nami, po powrocie Michała z mundialu (Pazdan ma umowę z Legią do 30.06.2019) – mówił prezes Legii, który dociśnięty przez Cezarego Kowalskiego (dobra dziennikarska robota, coraz rzadziej dzisiaj spotykana, niestety) zadeklarował: – Jarek Niezgoda i Sebastian Szymański zostaną w Legii. Nie sprzedamy ich tego lata, to jeszcze nie jest ten moment.
Ciekawe, że mówiąc o znalezieniu konkurenta do ataku dla Jarosława Niezgody, prezes Legii nie brał pod uwagę… Eduardo, z którym klub ma umowę jedynie do końca roku.
Zapytany o Eduardo, Mioduski powiedział: – Cóż, Eduardo to była trochę… fanaberia. Trener Jozak przekonał mnie, że warto dać mało doświadczonemu Jarkowi Niezgodzie kogoś takiego, jak Eduardo. Zaryzykowaliśmy. No i cóż… Do końca się nie sprawdził. Mam na myśli jego dokonania na boisku, bo w szatani, jako piłkarz i jako człowiek sprawdził się w stu procentach. Ale podejmując to ryzyko kontrakt zawarliśmy na rok – wyjaśnił Mioduski.
Prezes Legii nie zgodził się z tezą, że Legia nie dominuje rywali.
– Wyciąga się nam te 11 porażek w minionym sezonie. Ale przecież zdobyliśmy 5 tytułów mistrzowskich w ostatnich sześciu latach! To nie jest dominacja? To prawda, że nie dominujemy ligi tak, by na finiszu mieć 15 punktów przewagi, ale będziemy zmierzać w tym kierunku. Proszę tylko pamiętać, że Ekstraklasa w tym formacie 37 meczów, przy grze w pucharach europejskich, jest naprawdę wymagająca. Ale , szczerze mówiąc, mam większe ambicję niż jedynie wygrywanie Ekstraklasy, chcę by Legia weszła na wyższą półkę europejską – zapowiada Dariusz Mioduski.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli