Klafurić? Po co? Skoro w Legii są Vuković i Zieliński!

Autor wpisu: 15 kwietnia 2018 08:09

Romeo Jozak okazał się gigantycznym rozczarowaniem. Został z Legii wyrzucony i jest już przeszłością. On sam tak, gorzej że jego „dzieło” jest na Łazienkowskiej 3 nadal – niestety – teraźniejszością. Ktoś ten bałagan musi posprzątać. Czy pomysł by był to był Dean Klafurić, drugi trener, czyli asystent Jozaka, jest aby na pewno dobry? Bo przecież nie chodzi jedynie o „dojechanie” do końca sezonu. O mistrzostwie zdecydują mecze bezpośrednie pomiędzy Legią, Lechem i Jagiellonią. Zespół z Warszawy miałby jakiekolwiek szanse tylko gdyby ktoś go natychmiast odmienił. Wątpliwie by był to w stanie zrobić kolejny Chorwat, którego nazwisko ogłosił już w nocy klub w oficjalnym komunikacie.

Tylko po co ten pośpiech? Szczególnie, że Dariusz Mioduski wystąpi dziś o 12.00 na specjalnej konferencji prasowej, gdzie poda jakieś szczegóły. Trudno nie ulec przeświadczeniu, że to nerwowa decyzja.
Klafurić trafił do Legii we wrześniu w ramach tak zwanego chorwackiego zaciągu do sztabu Jozaka. Znamy go głównie z tego, że to z nim Romeo konsultował przy linii bocznej bieg wydarzeń na boisku i zmiany zawodników. Jeśli to miałaby być rekomendacja dla Klafuricia, to nie przekonuje zupełnie. Dlaczego Legię miałby uzdrowić ktoś, kto był częścią sztabu Jozaka i jest współodpowiedzialny za katastrofalny stan tej drużyny? A aktualnie piętno bycia wice-Jozakiem jest potężnym obciążeniem. I wobec drużyny, i wobec kibiców. Ci ostatni chcieliby. żeby z klubu zabierał się Jozak, ale także jego ludzie.
Jeśli dotychczasowa praca Klafuricia w Legii nie przekonuje, to tym bardziej nie przekonuje jego trenerskie CV. Samodzielnie pracował wcześniej jedynie w HNK Gorica, czyli w chorwackiej 2. lidze. I poprowadził drużynę w… zaledwie pięciu meczach, bo później przeszedł do Legii. Wcześniej był asystentem w saudyjskim Al-Nasr Rijad i asystentem w drużynach młodzieżowych Dinama Zagrzeb. Acha, jeszcze jakieś trzecie ligi i chorwacka reprezentacja… kobiet.
Czyli – bądźmy szczerzy – doświadczenie pana Deana d… nie urywa.
Legia gra wiosną beznadziejnie, ale jej siłą jest… słabość rywali. W wyścigu ślimaków o mistrzostwo Ekstraklasy zespół z Warszawy nadal jest w grze. Ale jeśli ktoś tu może coś jeszcze uratować to raczej nie Klafurić, nawet jeśli tak twierdzi inny Chorwat Ivan Kepcija, dyrektor sportowy Legii. Bo to wygląda na gaszenie pożaru benzyną.
Jaka jest inna rada?

Otóż w trudnych momentach kryzysu kluby często sięgają do swoich legend, czy – żeby nie nadużywać tego dużego słowa – do byłych piłkarzy. Ale takich, którzy od lat są związani z klubem i mają szacunek kibiców. W Legii w tej chwili pracują dwie takie postaci: Aleksandar Vuković i Jacek Zieliński.
„Vuko” znajduje się co prawda w szerokim składzie obecnego sztabu szkoleniowego, ale jego rola w drużynie Jozaka była marginalna. Nie miał wpływu na decyzje personalne Chorwata. Warto przypomnieć, że Serb już w tym sezonie ratował Legię w roli pierwszego trenera, tuż po zwolnieniu Jacka Magiery. Vuković poprowadził Legię w jednym meczu z Wisłą w Krakowie (0:0), gdy klub dogadywał się z Jozakiem. Wtedy też trzeba było podnieść mentalnie zespół po niepowodzeniach w lidze i katastrofie w europejskich pucharach. Wówczas Serbowi z polskim paszportem udało się uszczelnić obronę mistrzów Polski. Sam mówił, że problem drużyny siedzi w głowach piłkarzy. Teraz jest chyba gorzej, bo poszło im też w nogi.
Vuković na pewno ma charyzmę i jest kimś, kto dobrze zna piłkarzy. Bałkańskie pochodzenie też byłoby jego atutem w tej „wieży Babel” jaką udało się w Legii zbudować Jozakowi.
W Legii pracuje obecnie także Jacek Zieliński. Legenda klubu, przedstawiać go nie trzeba. Prowadził w Ekstraklasie Legię, Koronę Kielce i Lechię Gdańsk. Był asystentem Franciszka Smudy w reprezentacji, a później dyrektorem sportowym w Wigrach Suwałki. Od ponad roku jest znów w Legii, gdzie najpierw był odpowiedzialny za skauting, a później został dyrektorem Akademii Piłkarskiej Legii. Wiadomo, że to projekt istotny i długofalowy, ale – bądźmy szczerzy – do końca sezonu został raptem miesiąc. Akademia się w tym czasie nie przewróci.
Zresztą Legii w tym kryzysie mogli by pomóc obaj. Tandem Vuković-Zieliński na pewno miałby zaufanie kibiców, a i do piłkarzy obaj umieją trafić. Ktoś też musi się przyjrzeć tym trzydziestu chłopa w drużynie i oddzielić ziarno od plew. „Vuko” i „Zielu” potrafiliby to zrobić.
W jakiej roli mógłby im być w ogóle potrzebny Klafurić? Chyba tylko tzw. „słupa” trenerskiego, który daje formalnie swoją licencję. I nic więcej.
Dziś o 12.00 Dariusz Mioduski poda swój pomysł na dokończenie tego sezonu. Moim zdaniem męczenie Klafuricia nie ma sensu. Pomysł na duet Vuković – Zieliński to pomysł na pewno na ugaszenie pożaru w Legii. A może i na dłużej.
Ryzyko jest żadne. Większego bałaganu niż Jozak na pewno nie zrobią.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • xymoxon

    Trener musi mieć przede wszystkim zaufanie zarządu, a nie kibiców. Całe szczęście, że w Legii za Mioduskiego kibice nie będą sobie wybierać trenerów. Razem z nieambitnymi piłkarzami ich zwalniają i to już nie jest normalne.

    • zgubek

      Racja- to zarząd zatrudnia trenera i bierze za niego odpowiedzialność. Ale co zrobić, jak Pan Mioduski , właściciel Legii nie za bardzo czuje się w tej materii jaką jest futbol.Na dzisiejszej konferencji powiedział,że jest od zarządzania ryzykiem i zatrudniając Jozaka ( debiutanta w seniorskiej piłce), takie ryzyko podjął.Trochę wiem na czym polega zarządzanie ryzykiem,zatrudnienie Jozaka nic z tym wspólnego nie miało.To wyglądało jakby wpuścić kogoś z goła dupą w pokrzywy.Ma rację Redaktor Tuzimek,że Klafurić może okazać się tym czym okazał się Owen w Lechii.Faktem jest,że Zielu i Vuko znają Legię jak mało kto,znają zawodników i jeśli jak mówi Mioduski główny problem leży w głowach zawodników, to obaj w tych głowach mogą chłopakom poprzestawiać.Ale Mioduski w swym działaniu, zaciął się jak dupa szkłem.

      • xymoxon

        Może każdy inaczej definiuje ryzyko? W końcu to Mioduskiego pieniądze, a więc jego ryzyko. Sam to podkreślił. Nie jest to człowiek, który by Legię zostawił na lodzie, więc o przyszłość klubu z tym biznesmenem jestem spokojny.

        • zgubek

          Mioduski to za delikatny człowiek by w tym bagnie mógł się zrealizować. Trzymam kciuki, bo jego powodzenie, to dobre czasy dla Legii, a ja jestem jej kibicem 60 lat i kocham ten klub.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli