Czy kibice Legii zmotywowali piłkarzy? Niewygodny temat

Autor wpisu: 28 sierpnia 2017 15:19

Przez cały mecz z Zagłębiem Lubin kibice Legii udzielali lekcji „wychowawczej” swoim piłkarzom za odpadnięcie z pucharów. Momentami było grubo i nieprzyjemnie. Piłkarze nie chcieli się odnosić do akcji „Żylety”, dla nich był to niewygodny temat.

– Ja się w czasie spotkania koncentruję na tym zielonym, trawiastym prostokącie – mówił Łukasz Broź pytany o protest kibiców, którzy tym razem nie dopingowali drużyny i nie wywiesili flag, z wyjątkiem jednej: „Legia to my”.
Poza Broziem do strefy mieszanej po meczu z Zagłębiem, na rozmowy z dziennikarzami przyszli tylko młody Sebastian Szymański i Inaki Astiz, który jest tak grzeczny, że mógłby oprowadzać po Starówce wycieczki zagranicznych turystów. Hiszpan unika kontrowersyjnych wypowiedzi. Piłkarze woleli bezpiecznie pozostać przy komentowaniu tylko tego, co działo się na boisku.
Raczej akcją „Żylety” nie mogli być zaskoczeni. Nie tylko dlatego, że zawalili w tym roku europejskie puchary. Ci, którzy są w klubie dłużej, wiedzą, że na trybuny na Łazienkowskiej łatwo nie wybaczają takich wpadek.
„Takie są fakty, macie za duże kontrakty” , „Co się w Tyraspolu stało, że wam walczyć się nie chciało?”. Było też o braku ambicji, wstydzie, piłkarzy nazywano pogardliwie kopaczami albo obrażano.

Oczywiście taki Pasquato czy Berto, którzy są w Warszawie od niedawna i nie znają języka, niewiele rozumieją, co się krzyczy na trybunach. Ale już Polacy słyszą co się dzieje za ich plecami. Wystarczy sobie przypomnieć jak Krzysztof Mączyński – w niedzielnym meczu – na własnej połowie podał do… rywala. No nerwy. Reprezentacyjny pomocnik słynie przecież z dobrej techniki użytkowej i dokładności podań. A jednak gdy od dwóch miesięcy drużynie nie idzie, a trybuny kpią z nieudanych zagrań i ogólnie robią z meczu szyderę, nie jest łatwo.
Jacek Magiera, zapytany wprost po meczu o ten rodzaj „mobilizacji” stwierdził: – Różnie zawodnicy na coś takiego reagują. Jednemu pomoże, innemu wręcz przeciwnie.
Czy miał na myśli Michała Pazdana?
Gromkie śpiewy: „Hej Pazdan jebnij sędziemu”, do stopera Legii dotarło na pewno, bo akurat długo stał w polu karnym, tym przed „Żyletą” (jednemu z zawodników była wtedy udzielana pomoc medyczna). Co sobie legionista pomyślał? Jakie procesy zaszły w jego głowie – można się jedynie domyślać. Czy go to zmobilizowało do lepszej gry? Każdy sam może sobie odpowiedzieć.
Wystarczy się zastanowić kiedy zawodnik jeździ na dupie i wpieprza się wślizgami? Gdy jest sfrustrowany, kiedy chce pokazać jak mu zależy, jak walczy. No i Pazdan pokazał. Że głupio? Oczywiście.
Nie zamierzam usprawiedliwiać Pazdana. Jest doświadczonym piłkarzem, reprezentantem Polski – nie ma prawa zachować się tak, jak się zachował w Tyraspolu, a potem w Warszawie.
A jednak tak się zachował. Pazdan to ambitniak. Chciał pokazać, że tamta wpadka w Mołdawii była wypadkiem przy pracy. A jak Pazdan może pokazać, że mu zależy? Sztuczką techniczną jak Guilherme? Rajdem w stylu Vadisa? Pięknym golem jak Sadiku? No, nie. Walką. Walką, niestety. I z tą walką przesadził.

Że jest sfrustrowany to pewne. Legii od dwóch miesięcy nie idzie. Stoper swego czasu miał propozycje transferowe (m.in. z Turcji), ale się na nie nie zdecydował. Teraz konkretnej oferty – takiej, która spełnia kryteria finansowe klauzuli odstępnego na poziomie ok 2,5 mln euro – nie ma.
Sam zawodnik wie, że teraz – gdy kontrahentom może się pokazać jedynie w Ekstraklasie – wyjechać będzie jeszcze trudniej. Zdaje się, że mecz z Lubinem traktował jako ostatnią szansę. Licząc przy tym, że Legia zmniejszy swoje wymagania finansowe.
Personalną krytyką ze strony „Żylety” musiał być sfrustrowany. Bo przecież kilka razy Legii d… ratował. I w pucharach i w lidze. Nawet w tym meczu z Zagłębiem zablokował wślizgiem uderzenie z pięciu metrów Arkadiusza Woźniaka. Piłka odbiła się od nogi Pazdana, a Broź wybił ją futbolówkę głową w poprzeczkę. Można też przypomnieć jak to w meczu z Piastem, Pazdan wybił piłkę z pustej bramki, przy stanie 1:0 dla Legii. To był kluczowy moment tego spotkania, dzięki tej interwencji stoper uratował Legii trzy punkty.
Za mecze w europejskich pucharach – aż do tego w Tyraspolu – uwag akurat do Pazdana było z całej obrony najmniej, bardziej zawodzili: Jędrzejczyk, Dąbrowski czy Hlousek. W końcu trafiło i na Pazdana.
Jacek Magiera ma taki charakter, że zawsze próbuje znaleźć pozytywy. W każdej sytuacji. Dla mnie mógłby spokojnie być misjonarzem w dzikiej Afryce. I gdyby się okazało, że ludożercy zjedli kilku kolegów misjonarzy, pewnie powiedziałby – skoro to się już stało – że plus jest przynajmniej taki, że głodni się najedli.

No dobra, może przesadzam, bo jak się jest trenerem w Legii, to trzeba ­ – choćby się waliło i paliło – wszystkich dookoła zarażać optymizmem. A piłkarzom ze spuszczonymi głowami te głowy podnosić.
A jednak Magiera mnie zaskoczył mówiąc na konferencji prasowej: Piłkarze wygrali mecz z Zagłębiem właśnie dla tych kibiców – twierdził trener Legii.
A potem mówił o odbudowaniu zaufania i o tym, że kibice i drużyna muszą być razem, bo tylko w ten sposób można będzie dokonać historycznego wyczynu, czyli zdobycia mistrzostwa Polski po raz trzeci z rzędu.
Trener Legii zrobił ucieczkę do przyszłości. Ale w sumie co miał zrobić? Na przeszłość już wpływu nie ma.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Obecni kibice Legii to dziwny jest ten świat.Mają patriotyzm na sztandarach,z gardeł unosi się Sen o Warszawie.Bluzgi mieszają się z okrzykami zachwytu.Przy okazji coś zniszczą,obojętnie czy w Polsce,czy też zagranicą.Klub i tak zapłaci.Ale podobnie jest na całym świecie.Kibic kocha swój klub.Może to i fajne jest to co powiedział Magier, ale nie do wszystkich to przemawia.Kibic powinien wiedzieć,że nie przegrywa ten ,który upada,tylko ten kto się nie podnosi.A czy Legia się podniesie?Jako kibic Legii chciałbym.Ale to trudne zadanie i ma rację redaktor,że kibice muszą Legii pomagać, a nie szkodzić.To nie prawda,co było napisane na żylecie- Legia to my.Kibic jest częścią tego wszystkiego co dzieje się na stadionie.Najważniejsi są jednak piłkarze.I na koniec taki banał-Jak wyglądałby świat, gdyby ktoś nie wymyślił piłki nożnej.Prawda szanowni kibice.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli